test

niedziela, 25 grudnia 2011

Cienie sypkie APC & MAP + ogłoszenia

Dzisiaj krótka recenzja cieni sypkich, wziełam pod ostrzał cienie, które dostałam od firmy APC Cosmetics, a także cienie firmy Make Up Atelier Paris, których dostałam testerowniki.

Pojemność: 5ml
Cena: 15,50 zł
Cienie są w solidnie wykonanym, kwadratowym akrylowym opakowaniu. Opakowanie wygląda całkiem przyjemnie. W kartoniku również znajdziemy aplikator do tych cieni, ale moim zdaniem średnio nadaje się do użytku. Tym bardziej, że moim zdaniem cienie sypkie najlepiej nakłada się palcem.

Do wyboru mamy  aż 60 kolorów.
Do recenzji dostałam 3 kolory:
13 - strasznie miałki, zbity pigment, kolor: brąz wchodzący w czerwień mieniący się na zieleń i złoto(jak dla mnie jest to takie połączenie pigmentu MAC'a w kolorze Green Brown, a także cienia sypkiego Lily Lolo Smoky Brown). Nakładając go na powiekę widzimy ciepły brązowy kolor, lekko wpadający w czerwień, pod światło widzimy zielono-turkusową poświatę. I o dziwo, przy nakładaniu go na dolną powiekę na czarną kredkę wyszedł metaliczno zielony kolor co mi się bardzo spodobało.
47 - w słoiczku wygląda na złoty kolor, jednak jak sie nim pomaluje okazuje się że to czarny cień, ze złoto-różowym brokatem(z przewagą złotego oczywiscie, bardziej takie stare złoto), daje całkiem fajny efekt
56 - mój faworyt! nie przepadam generalnie za niebieskimi cieniami i ich pochodnymi, ale tenm wyjątkowo mi się spodobał. Ma taki lodowy kolor, jak taka wyblakła mięta z niebieskim brokatem. Świetny do wykańczania makijażu, świetny do wszelkich zimowych stylizacji. I o dziwo super się łączy z tym kolorem nr 13.
Każdy z tych kolorów ma ciut inną konsystencję, 13 jest najbardziej miałki i tym samym najłatwiej się go nakłada, 47 jest najbardziej sypki i rozproszony, 56 jest pośredni.

Szczerze powiem, że nie spodziewałam się żadnych rewelacji po tych cieniach, ale miło mnie zaskoczyły. Fajnie się je nakłada, przyjemnie wyglądają i w opakowaniu i na oku, a do tego nie ma źle z ich trwałością... bez żadnej bazy, czyt. na sucho, utrzymały się bez żadnych zmian 6 h, dopiero po 6 h zaczeły trochę blaknąć i zbierać się w załamaniu powieki - moim zdaniem całkiem dobry wynik. I cena przystępna. Także polecam :)
 Makijaż wykonany kolorem 13 i 56 ;)



Pojemność: 8ml
Cena: 75 zł
Do wyboru mamy 11 kolorów. Cienie są zawarte w przeżroczystym słoiczku z sitkiem. W środku cienie są strasznie ubite, wydaje się, ze jest ich mało, a jak się ruszy to cała konsystencja się rozbija i spokojnie to jedno opakowanie mozna by rozdzielić na 2 opakowania prawie pełne ;) Cienie sparkle charakteryzują się tym, że posiadają w sobie masę mieniących się drobinek.

Ja dostałam do testów 3 kolory: sparkle brown, purple brown, deep sea.
Pierwszy dostałam w takim małym pojemniczku jak ozdoby do paznokci - i to było całkiem spoko, zakochałam się w tym kolorze i łącznie z 2 znajomymi wizażystkami kupiłyśmy pełnowymiarowe opakowanie cienia Sparkle Brown i podzieliłyśmy się zawartością, wyszły po 3 pełne słoiczki na ozdoby do paznokci - czyli całkiem sporo:)
Dwa pozostałe dostałam niestety w bardzo kiepskich opakowaniach, odrobina cieni została wsypana do plastikowego opakowania na wkłady do palet, do tego w środku zostały zaklejone taśmą, przez co połowa zawartości próbki przykleiła się do taśmy - nie chce nikogo obrażać, ale ktoś kto te próbki pakował kompletnie nie myślał. Niemniej jednak, kolorki mogłam jednorazowo przetestować.
SPARKLE BROWN - piękny brązowy cień, z masą złotych drobinek, drobinki większe i mniejsze, dość brokatowy, świetnie się mieni i połyskuje na wszystkie odcienie złota i brązu, mój ulubiony! Z tym cieniem robiłam dla was makijażowy TUTORIAL. Świetny cień na sylwestra i inne okazje.
PURPLE BROWN - równiez brązowy cień, tym razem jednak z bardzo drobnymi drobinkami w odcieniach różu i fioletu. Cień wygląda bardziej metalicznie niż brokatowo. Również ładniutki kolor.
DEEP SEA - piękny, głęboki, granatowo-zielony cień, z chabrowymi i niebieskimi drobinkami. Bardzo mi odcieniem przypomina kolor pigmentu Deep Blue Green MAC'a.
Sparkle Brown jest moim ulubieńcem jesli chodzi o kolor, jednak niestety się trochę osypuje przy aplikacji. Pozostałe 2 kolory są bardziej miałkie, łatwiej się je nakłada. Na mokro oczywiście dają intensywniejszy efekt.
Jeśli chodzi o trwałość - bez zarzutu. Wytrzymują bez naruszenia kilka godzin bez żadnej bazy pod cienie.
Cena nie jest niska, ale myślę, że warto :) Są bardzo wydajne. No i fajnie że jest sitko w opakowaniach, nie trzeba tak jak w pigmentach Mac'a czy Inglota nabierać cieni z pełnego słoiczka, bo na sitku zostaje niewielka ilość, w sam raz do użytku.

 Ostatnio Folaroni wprowadziło do swojej oferty nowe color żele oraz cienie polyskujące(pearl powder) - bardzo te produkt mnie ciekawią, i myślę, że będzie trzeba je kiedyś kupić - stosował już ktoś? Chętnie zasięgnę opinii.


Jeśli chodzi o ogłoszenia... niestety od piatku nie mam internetu, a to za sprawą nowego operatora ;/ i będę go miała dopiero po świętach. Tekst do recenzji i foty zrobiłam sobie w domu i wrzuciłam to wszystko będąc u siostry na Wigilii :)
W zwiazku z tym, wyniki makijażowego konkursu podam 28 lub 29 grudnia (jeszcze do 27.12 możecie wysyłać mi linki ze swoimi pracami!), a konkurs Lady Mineral przedłużam do 31 grudnia! Więc kombinujcie dziewczyny hasła reklamowe i działajcie, bo do wygrania kosmetyk jaki sobie same wybierzecie - więc myślę że warto!

No i ciut spóźnione, ale WESOŁYCH ŚWIĄT! :) 

9 komentarzy:

  1. Kolory bardzo sylwestrowe :D niestety nie moje kolory raczej :D
    Ale piękne makijaż nimi wykonałaś!
    Wesołych Świat:)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne te cienie wszystkie jakie kolory!!!! niesamowite:)WesolychŚwiąt:)

    OdpowiedzUsuń
  3. może zainteresuje Cię opowiadanie - przemieszanie wody, "Mody na sukces" i mojej inwencji twórczej?
    Serdecznie zapraszam -http://campoacuario.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Te pierwsze cienie wydają mi się najciekawsze. Te, które przyszły jako próbki, są dla mnie zbyt iskrzące. Sparkle nie jest dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale Ty masz oczy obłędne:) hipnotyzujesz:)
    Przez tą gorączkę świąteczną nie zdążyłam nic zrobić- może dzisiaj po pracy mi się uda skoro można jeszcze dziś:)

    OdpowiedzUsuń
  6. strasznie fajny efekt dają :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapraszam do siebie na małe rozdanie :)

    faceciwolaszatynki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuje za komentarze. Czytam wszystkie! Jeśli w komentarzu zostało zadane jakieś pytanie odpisuje na nie w tym samym poście. Pozdrawiam :)