test

czwartek, 28 lipca 2011

Płyn do czyszczenia i dezynfekcji pędzli

Wezmę pod ostrzał 2 płyny które miałam okazję stosować - Kryolan, którego uzywam odkąd pamiętam, i Inglot, który kupiłam kilka dni temu ;)

Płyn do czyszczenia i dezynfekcji pędzli KRYOLAN:
100 ml - 30 zł
500ml - 70 zł
Dostępna jest też chyba litrowa wersja :)

To profesjonalny płyn do mycia i dezynfekcji pędzli.
Jak sam producent mówi, wkładamy pedzle (samo włosie) do buteleczki z płynem, moczymy, po czym wycieramy w chusteczke i pędzelek jest czyściutki i zdezynfekowany, warto tą czynność powtórzyc 2-3 razy przy bardziej ubrudzonych pędzlach. Takie zastosowanie się sprawdza jeśli buteleczke trzymamy cały czas na stojąco, by osad z kosmetyków, któe były na pędzlach mógł osadzać się na spodzie opakowania i nie mieszać się z czystym pędzlem. Jednak są tego minusy - do buteleczki 100 ml nie mieści się pędzel do podkładu, ani żaden inny większych rozmiarów... a do butli 500 i 1000 ml ciżko wsadzać pędzle bo nie widać granicy miedzy produktem, gdyż butelki są z nieprzeźroczystego tworzywa (jakiś metal czy cuś).
Więc praktyczniejsze jest wtedy wylanie odrobiny produktu na chusteczke, i kilkukrotne przetarcie pędzlem aż nie bedzie widać zadnego brudu pozostawianego na chusteczce.
Ja się troche wycwaniłam i przelewam produkt do buteleczki z atomizerem ;)
Produkt oczywiście śmierdzi alkoholem, z poczatku ten zapach jest mega duszący, ale da sie przyzwyczaić. Pędzle po czyszczeniu tym produktem bardzo szybko schną, są prawie suche po przetarciu w chusteczkę, nie niszczą sie, włosie się nie skleja.
Produkt oczywiście łatwopalny.
Skład: Isopropyl Alkohol, Petroleum Destillates

Płyn do czyszczenia pędzli INGLOT:
150 ml - 15 zł

Stosunek ceny do ilości produktu jest świetny. Buteleczka z atomizerem, całkiem ładna i przyjemnie wygląda.
Naczytałam się wiele złych opinii o tym produkcie, no i niestety z kilkoma należy się zgodzić. Wiele osób pisze, że produkt niszczy włosie pędzla, że strasznie śmierdzi, ze pędzle skleja itd.
Zgodzę się z tym, że bardzo dusząco śmierdzi alkoholem - ale jak kupowałam Kryolanowski pierwszy raz, miałam takie samo zdanie o nim, a teraz się jakos przyzwyczaiłam :) To czy produkt niszczy pędzle cieżko mi określić bo używałam dopiero kilka razy, ale na pewno pędzle schną po nim dłużej niż po tym z Kryolanu, do tego włosie sie troszkę skleja, wiec zanim sie nabierze jakiś kosmetyk warto sobie pędzel rozruszać na dłoni - i potem wszystko jest ok.
Jeśli chodzi o wydajność - pędzle z cieni łatwo się czyści, pedzle z podkładu o wiele gorzej, kryolan szybciej sobie radzi z podkładem.
W swoim składzie ma o wiele więcej składników niż ten z Kryolanu:
Idopropyl alkohol, water/aqua, sodium cocoyl glutamate, phenoxyethanol,  caprylyl glycol, potassium sorbate, hexylene glycol
- po co tyle tego? ;)
UPDATE - im dłużej go stosuje tym jestem mniej zadowolona ;/ pędzle sie sklejają, o duzo wiecej razy trzeba przejechac pedzlem po chusteczce by pędzel sie wyczyścił, cieżko go wyczyścić dokładnie, do tego płyn jest dość mało wydajny z tego co zauważam po dalszym stosowaniu. Więc jestem na nie!


Stosowałam też kiedyś płyn z Barbary Hoffman - nie ma go już w Douglasie, a fajny był, było w nim o wiele mniej czuć duszącą woń alkoholu, ale to też miało zapewne przełożenie na dezynfekcję pędzli. Atomizer własnie z tego produktu po dziś dzień jest ze mną - uzupełniam go kryolanowskim płynem  - twarda sztuka ;)


Oczywiście nie zapominajmy o praniu pędzli co jakiś czas, najlepiej w delikatnych szamponach, nie mocząc całych pędzli, i nie pozostawiając do schnięcia włosiem do góry bo wtedy wszystko wsiąknie w drewnianą część pędzla:)

A wy jakie miałyście doświadczenia z płynami do czyszczenia pędzli? Polecacie może jakiś inny?

wtorek, 26 lipca 2011

Moje makijaże :)

W sierpniowym wydaniu Superlinii możecie znaleźć kilka słów o projekcie Big Beautiful Woman, a w nim kilka słów od modelki Ani Pawelskiej, którą miałam okazję pomalować na sesji do tego projektu wykonanej przez Witalisa Szołtysa - z którym ostatnio dość często współpracuję :)
Poniżej  screen z tej tej strony w gazecie - miło, bo nawet podpisali nas na zdjęciu jako twórców :)

 

W sumie dość późno się zorientowałam, że o pomoc w wygraniu pewnego konkursu mogę poprosić też was :D Więc moi drodzy, kto ma facebooka to zagłosujcie jeszcze dziś :)  (najpierw trzeba polubić stronę Kobo)
http://apps.facebook.com/makijazowe_rozkosze/makijaz,65
Głosowanie trwa do końca lipca, codziennie można oddać 1 głos :)
A wszystkim głosującym z góry dziękuje :)


Dodatkowo przypominam o trwającym rozdaniu!


A już w tym tygodniu pierwszy tutorial makijażowy i pozostałe recenzje kosmetyków Stargazer!!

sobota, 23 lipca 2011

STARGAZER - biały podkład i puder

No i w końcu ta recenzja kosmetyków Stargazera, na którą wiele z was czekało najbardziej :)
Przypominam, że kosmetyki te można kupić w sklepie RESTYLE

Na wstępie powiem, że oba te produkty świetnie nadają się do gotyckich stylizacji (akurat teraz jest Castle Party w Bolkowie ;)), do sesji zdjęciowych w mrocznym stylu, stylizacji lalkowych, stylizacji na Gejszę, stylizacji mimów i wiele innych :)  Poniżej opiszę te produkty dokładniej, a następnie pokaże też makijaże, do których ja wykorzystałam te produkty - głownie na sesje zdjęciowe, bo nie mam potrzeby przybielania swojej buzi ;)

STARGAZER Biały puder prasowany
pojemność: 6 gr
cena: 27 zł
Puder w czarnym klasycznym opakowaniu z lusterkiem i gąbeczką do nakładania pudru. Gąbeczka jest bardzo przydatna bo puder nakładany pędzlem nie ma takiej siły krycia. Gąbeczką wysrtarczy przejechać raz porządnie po buzi i jest ładnie biała. Natomiast pudrowanie twarzy pędzlem  bardziej słuzy jej rozjaśnieniu, można też rozjaśniać tylko wybrane części twarzy.
Puder jest oczywiście matowy.
Na zdjęciu widać mocne zużycie pudru gdyż jest to mój własny puder zakupiony jakiś czas temu - takie zużycie jakie widać wystąpiło po pomalowaniu tym pudrem ok 50 osób! Więc uważam puder za wydajny co wpływa na jego plus :) Można też go użyć jako rozjaśniacza do jakiś cieni, czy białego cienia do powiek.
Zapach też standardowy, pudrowy.
Nie miała okazji porównać go z tym sypkim, ale myślę że ten tutaj zapewne ma większe krycie - jak większość rzeczy w kompakcie :)
Pisać chyba więcej nie ma co, zapraszam do obejrzenia zdjęć - moja facjata w niezbyt starannym makijażu, bez obróbki - bo nie chciałam przekłamać jego wyglądu.





STARGAZER Biały podkład
Pojemność: 30 ml
cena: 25 zł
Stosunek ceny do gramatury jest taki jak widać powyżej, czyli podkład zaliczyłabym do dość tanich.
Opakowanie to szklana buteleczka z plastikową nakrętką i aplikatorem - gdyby nie zakrętka, byłoby takie samo jak z podkładów Kryolana :)
Podkład ma dość dziwną konsystencję, jest gęsty ale cieżko go porównać z jakimś innym podkładem... kojarzy mi sie bardziej z jakąś farbką plakatową :D  na opakowaniu pisze by go dobrze wstrząsnąć przed użyciem - ale wg mnie ciężko jest go wstrząsnąć przez jego konsystencję.
Podkład jest raczej średnio kryjący, niestety by go ładnie równomiernie nałożyć trzeba sie nauczyć nim posługiwać. Moim zdaniem cieżko jest go ładnie nałożyć palcami... gąbeczka się sprawdza jeśli się podkład nią wklepuje :) tylko to jest troszkę roboty.
Wg mnie podkład nie nadaje się do samotnego użytku - przed jego nałożeniem warto sobie korektorem skorygować wszelkie niedoskonałości cery :) Po jego nałożeniu warto go zapudrować - pudrując białym pudrem Stargazer otrzymamy swietną idealnie białą cerę! można tez zapudrować jakimś pudrem sypkim w naturalniejszym kolorze, wtedy nasza cera bedzie po prostu blada, ale przy tym podkładzie moim zdaniem bez pudru ani rusz, mimo że sam w sobie ma wykończenie matowe.
Zapach? hmmm moim zdaniem pachnie troszkę pudrowo i trochę farbą (taką zwykłą jak sie kupuje do malowania pokoju:P)  - ale jest to tak minimalistyczny zapach, że nie sądze by komuś mógł przeszkadzać.
!!! Kolejną zaletą tego pudru jest to, że świetnie rozjaśnia inne podkłady! Mieszałam ten podkład z podkładem równoważacym inglota, i płynnym ultrafoundation Kryolana - w obu przypadkach podkład fajnie rozjaśnił tamte (o tyle tonów o ile się chce), dodatkowo z żółtego zabarwienia tamtych podkładów zmienił je na takie ziemisto-różowo-żółte... jednym słowem pasujące do każdego odcienia karnacji - co uważam za duzy plus :) dodatkowo zagęszcza fajnie podkłady - ten płynny UF z kryolana jest strasznie rzadki, po zmieszaniu z tym Stargazerem ma bardzo fajną konsystencje :) Dodatkowo podkłady zmieszane z tym białym uważam za lepiej kryjące!
Poniżej zdjęcia - porównanie samego pudru z samym podkładem(nie nałożyłam go raczej idealnie bo nie miałam czasu by sie zbytnio bawić), a także porównanie samego pudru z podkładem i pudrem łacznie  -efekt piorunujący! Dodaje też zdjęcie z lekkim zaróżowieniem policzków - wygląda się wtedy żywiej :)




EFEKTY SESJI NA KTÓRYCH UŻYŁAM PUDRU STARGAZER!






Dodatkowo, rozjaśnianie tym pudrem możecie zobaczyć na każdym zdjęciu, na którym modelka (a tym samym właścicielka sklepu;)) pokazuje stroje i dodatki do kupienia w sklepie :)

ZAPRASZAM DO ZAKUPU TYCH KOSMETYKÓW :)
Przypominam też, o trwającym rozdaniu u mnie na blogu ;) Do wygrania kosmetyki Stargazer! 

wtorek, 19 lipca 2011

STARGAZER - pomadki & błyszczyk

No to zaczynamy recenzować kosmetyki Stargazer udostępnione przez sklep RESTYLE - do którego wszystkich zapraszam :) można tam kupić swietne alternatywne ciuchy, dodatki, bizuterię, no i oczywiście kosmetyki firmy Stargazer :)
Plusem całej firmy jest to, że kosmetyki nie są testowane na zwierzętach :)

Na początek wziełam pod ocene szminki i błyszczyk - na biały podkład i puder poczekacie jeszcze :P
W paczuszcze był bezbarwny błyszczyk Stargazer, oraz jedna szminka w kolorze malinowym ;) szminka czarna i niebieska jest już u mnie troche czasu, jako że sama kupiłam na potrzeby sesji zdjęciowych :)

Szminki i błyszczyk możecie kupić tu: KLIK

Zacznę od szminek :) 
cena 17,90 zł 

Wszystkie szminki są bardzo dobrze napigmentowane, można kupić szminki o wykończeniu  matowym i perłowym. Długo utrzymują się na ustach, malowałam się tą malinową do recenzji - 2 h w stanie nie naruszonym, w międzyczasie jadłam obiad i pomadka na ustach dalej była, dodatkowo pomadka nie tylko się utrzymała, ale nadal na ustach była nawilżona, nie wyschnęła co uważam za plus, bo wiele szminek schnie z czasem mimo pozostawienia koloru. Maję delikatny zapach.

Pojemności tych szminek nie potrafie nigdzie znaleźć ;/ ale są standardowego rozmiaru (szminka Mac'a jest tej samej wielkosci). W składzie szminki możemy się doczytać że zawierają one tokoferol (wit. E), mikę(głowny składnik kosmetyków mineralnych), wiele wosków(biały, pszczeli, z drzewa palmowego, ziemny), olejek migdałowy i inne - to co wymieniłam w składzie raczej dobrze świadczy o tych pomadkach ;)

Opakowanie tych pomadek nie jest jakieś super piękne, nie lubie kosmetyków z plastikowymi przeźroczystymi zakrętkami bo kojarzy mi sie to troche z bazarem... ale ma to swoje uzasadnienie - Stargazer ma wiele kolorów szminek (nie wszystkie są dostępne w sklepie Restyle, ale jest ich wystarczająca iloć), przeźroczysta zakrętka ułatwia poruszanie między nimi bo nie trzeba każdej szminki otwierać przed znalezieniem koloru :):) oznaczenia kolorów są cyferkowe, więc tym bardziej.

Stargzer też wprowadził nowe opakowania, o wiele bardziej mi sie podoba :) W sklepie Restyle w tym opakowaniu można kupić szminkę w kolorze czarnym :)

Pomadki Stargazera posiadają wiele kolorów, które we wszystkich pozostałych firmach bardzo cieżko dostać, ciemne brązy, fiolety, niebieskości, pomarańcze, a także kolory naturalniejsze, które można używać na co dzień :) Pomadki świetnie nadają się do gotyckich i innych alternatywnych stylizacji, do sesji zdjęciowych. Już w weekend Castle Party! Kto się wybiera?

 Pomadka niebieska - 105 - metaliczna






Pomadka czarna - 110 - matowa (choć ma lekki połysk)
Czarnej szminki użyłam do zebrowego bodypaintingu :)


Pomadka malinowa (jak dla mnie brzoskwiniowy róż)- 120 - metaliczna
**Tą pomadkę można wygrać w rozdaniu, zapraszam do kategorii konkurs :) zostało jeszcze troche czasu :) pomadka użyta tylko do recenzji, zdezynfekowana.
Błyszczyk Stargazer
Cena: 13,90 zł (obecnie promocja: 11zł!)

Błyszczyk jest bezbarwny, jak dla mnie wygląda jak wazelina w płynniejszej konsystencji :) Daje ładny połysk na ustach, nie klei się, dobrze nawilża, długo się utrzymuje - widać i czuć go po 2 h na ustach (dalej nie wiem bo zmieniałam na co innego makijaz;p) więc całkiem fajnie. Ma strasznie delikatny zapach, prawie nie wyczuwalny, mi pachnie pomarańczami :)
Aplikator do błyszczyka standardowy, taki jak najbardziej lubię. A poniżej zdjęcia :)


Z góry przepraszam za takiego blura wokół ust na niektórych zdjęciach, ale moja skóra obecnie jest mało wyjściowa, wiec lepiej nie pokazywać :P 
Mam nadzieję, że przybliżyłam wam troche te produkty, i tym samym zachęciłam do zakupu.

poniedziałek, 18 lipca 2011

Paczuszka od Restyle!

No więc dzisiaj dotarła do mnie paczuszka od sklepu RESTYLE :) a w niej oczywiście kosmetyki firmy STARGAZER!
4 cienie do powiek, 1 cien sypki, szminka, biały podkład, kredka do powiek, błyszczyk do ust ;)
Ja też w swoich zasobach posiadałam 2 szminki Stargazera i biały puder :) Więc już jutro pierwsza recenzja tych kosmetyków!!


Przypominam o trwającym konkursie! Nagrody widać na zdjęciu poniżej :) 
A do konkursu można zapisywać się w tym poście: KLIK

piątek, 15 lipca 2011

EYELINERY w płynie i pisaku

No więc pora na kolejną recenzję, znowu zrobię recenzję porównawczą :) Tym razem będą to eyelinery w płynie i pisaku, wziełam pod uwagę 4, które obecnie posiadam w domu :)
Wodoodporne: Kryolan i Make Up Atelier Paris, oraz te, które wodoodpornymi nie są nazywane: 
Sephora i Oriflame ;) 
Poniżej będą zdjęcia z kreskami namalowanymi na dłoni każdym z osobna (z Sephory 2 różne kolory).
No to zaczynamy :)

KRYOLAN eyeliner wodoodporny:
Pojemność: 4 ml
Cena: ok 49 zł
Bardzo lubię ten eyeliner :) Teraz został zastąpiony nowymi opakowaniami, więc zdjęcie które jest ponizej mało aktualne, ale jeszcze je mam  - napisy się starły. Eyeliner jest płynny, dość wodnisty, kruczo czarny. Pędzelek nie jest ani sztywny ani calkowicie miękki, taki elastyczny ;) Można nim namalować ultra cieniutką kreskę co jest dużym plusem! Grube też ładnie kreski nim wychodzą.  fajne jest też to że pedzelek można obetrzeć o "buteleczkę" i da się wtedy nanieść minimalną ilość eyelinera na powieke czy gdziekolwiek indziej ;) Trzeba jednak uważać przy grubych kreskach by nie nałożyć zbyt dużej ilości eyelinera bo wtedy pęka z czasem gdy powieką się rusza i mruga. Przy robieniu mocniejszej kreski warto też chwile poczekać zanim spojrzy sie w góre bo eyeliner schnie kilka sekund.
Eyeliner ten jest bardzo trwały i wydajny. Dodatkowym plusem jest jego dostępność w 9 kolorach!  Opakowanie całkiem fajne, malutkie wiec i w kufrze i w torebce zajmuje mało miejsca:) To mój ulubieniec jeśli chodzi o namalowanie pieknej prostej kreski.







MAKE UP ATELIER PARIS Eyeliner w pisaku:
Pojemność: 8 ml
Cena: 44 zł
Jak na stronie sklepu pisze, eyeliner ten jest permanentny, wodoodporny, o przedłużonej trwałości, dający satynowy, intensywny efekt.
Zanim kupiłam produkt nie umiałam zrozumieć opisu, że eyeliner jest płynny a zarazem w pisaku - spodziewałam się jednak mimo wszystko pędzelka. No ale w końcu przyszedł i rzeczywiscie końcówka była jak w pisakowych eyelinerach :)
Eyeliner ten jest dużo gestszy od eyelinera z Kryolanu, kolor czarny jest też jeszcze bardziej intensywny.
Minusem tego eyelinera jest niestety to, że bardzo ciężko zrobić nim równą i cienką kreskę, nawet gruba cięzko w sumie zrobić równą - trzeba sie trochę namęczyć i chyba nauczyć z niego korzystać, gdyż pisakowa końcówka nabiera dużą ilość  produktu, a że jest gęsty to po otarciu tej częsci o opakowanie produkt nie ściera się równo przez co i kreskę równą jest zrobić cieżko bo w jednym miejscu nakłada się go więcej, w innym mniej ;/  Jako że mój kryolanowy się kończy, podejrzewam że bede uzywała pędzelka z Kryolanowego eyelinera i uzywała tego eyelinera z MAP'u bo nie wyobrazam sobie tym pisakiem pomalować klientki.
Eyeliner też dość długo schnie więc z tym też trzeba uważać. Podejrzewam, że przez gęstość produktu nie bedzie tak bardzo wydajny.
Trwałością pobija wszystkich  - jest rewelacyjny jeśli o to chodzi. Nie ściera się, nie kruszy, można trzeć pod wodą ile wlezie a on i tak pozostaje :)
Opakowanie jest plastikowe, niby ładne, ale zakrętka średnio mi się podoba - no ale nie wygląda sie liczy a jakość produktu :)
Na stronie sklepu podane jest kilka kolorów, jednak w sprzedaży obecnie jest tylko czarny.



ORIFLAME EyeLINER Stylo:
Pojemność: 1,6 ml
Cena katalogowa: 29,90 (w promocji czy na allegro ok 16-17 zł)
Eyeliner w pisaku  występujący w trzech kolorach. Wygląda jak mazak, co widać na zdjęciu :) Łatwo się nim maluje kreski, chociaż trzeba się porządkowo takim pisakiem nauczyć malowąć gdyż nie przykładamy eyelinera pod kątem 90 stopni, tylko przykładamy go bokiem, całą powierzchnią wystającej końcówki, a szpiczastym końcem tylko wykończenia, bo szybko z tego szpica wysycha ten eyeliner podczas malowania kreski.
Wydaje się być wydajny. Można namalować cienką jak i grubą kreskę. Eyeliner jest czarny, ale nazwałabym to raczej czarno -ciemnobrązowym. Daje naturalniejszy efekt niż kreski zrobione powyższymi eyelinerami, nie pęka bo też nie zostawia grubej warstwy produktu. Co do trwałości to jednak troszkę słabiej niż oba powyższe, ale na codzienny użytek daje radę.
Opakowanie całkiem przyjemnie wygląda.

SEPHORA Long lasting eyeliner:
Pojemność: ok 3 ml (nie pisze na opakowaniu)
Cena: 29/39 zł
Jak sama nazwa wskazuje eyeliner ma być długotrwały - i w sumie można powiedzieć że jest, po 7 h nadal widnieje na powiece, potem dopiero zaczyna znikać z wewnetrznych kącików oka.
Eyeliner jest w kałamarzu, płynny, dość rzadki  - nawet rzadszy niż ten z kryolana, pedzelek, a właściwie pisak jest miękki a nie sztywny jak w przypadku Oriflame i MAP. Opakowanie całkiem ładne, napisy z opakowania jednak szybko się ścierają. Eyeliner występuje w wielu kolorach, większość jest metalicznych bądź z drobinkami - ładnie się prezentują. Ja mam dwa: argent silver oraz grey black - jak wyglądają widać na zdjęciach poniżej.
Kreskę tym eyelinerem dość łatwo sie maluje, i grubą i cienką, z tym że trzeba poprawić ze 2 razy by to wyglądało dobrze, bez żadnych prześwitów, bo konsystencja jest rzadka i nie pokrywa za jednym razem całkowicie oka.



PORÓWNANIE TRWAŁOŚCI EYELINERÓW:

Poniżej zdjęcie kresek wykonanych eyelinerami opisanymi wyżej, ten z MAPu jeszcze dokładnie nie wysechł do zdjęcia:
A teraz opis poniższych zdjęć:
1. Eyelinery pod mocnym strumieniem wody - prawie żaden nie uległ zniszczeniu.
2. Jednokrotne przetarcie dłonią po kreskach zmoczonych wodą - Kryolan i MAP trzymają sie nadal dobrze, reszta podupada.
3.Kilkukrotne przetarcie mokrą dłonią po kreskach, MAP króluje :)
Na koniec jeszcze umyłam ręce mydłem, dość dokładnie w miejscu eyelinerów, wytarłam ręcznikiem - pozostał tylko MAP na dłoni (zdjęcia tego już nie mam ;)).
Tak więc pod względem trwałości wygrywa Make Up Atelier Paris :)

Niebawem recenzja kosmetyków Stargazer :) Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie.

wtorek, 12 lipca 2011

kolejne metamorfozy ;)

Strasznie lubie robić zdjęcia przed i po makijażu :) niestety, nie każda malowana osoba się na to zgadza, ale znalazłam na to sposób :D czasami maluje taniej, badz do niektórych sesji całkowicie za fri, w zamian za możliwość zrobienia zdjęcia przed i po :)






Niebawem zamierzam zrobić jakiś makijażowy tutorial - może macie jakieś specjalne życzenia jaki to makijaż powinien być?:)

KTÓRA METAMORFOZA WAM SIĘ PODOBA NAJBARDZIEJ?

sobota, 9 lipca 2011

DIOR - 5 colours eyeshadow

Pora na moją drugą recenzje, tym razem wziełam pod ostrzał moje dwie paletki Dior'a 5 colours eyeshadow.
Posiadam paletkę z serii Iridiscent: 659 Crush Glow oraz limitowankę 859 Graphic Lights.
Kasetki stylowe, w kuferku przyciągają wzrok klientek, do tego ładnie opakowane w zamszowym etui (którego ja nie uzywam, więc nosząc je w kufrze kasetki troche sie zarysowywują, ale i tak dobrze się trzymają).
Cena w Sephorze to ok 230 zł, na allegro można kupić taniej ale jest baaaaardzo dużo podróbek wiec radziłabym uważać i sto razy sprawdzić przed zakupem.




Graphic Lights: paletka zawiera odcienie różu i fioletu + jeden cień w kolorze srebrnym, którego akurat ja nie lubie bo jest dość brokatowy, pozostałe cienie są mocno perłowe/metaliczne, najciemniejszy kolor - ten w kolorze fuksji jest najmniej metaliczny.
W sumie rzadko używam tej paletki. Za tym srebrnym odcieniem nie przepadam, te fiolety i jasny róż są strasznie podobne do siebie, malując nimi razem na oku ciężko zauwazyć różnicę w odcieniu - dopiero dodając ten kolor fuksji widzimy jakieś przejście kolorytyczne. te jasniejsze kolory fajnie nadają się do rozświetlania powieki w wewnętrznym kąciku. Cienie prezentują się lepiej nakładane na mokro. Tutaj na dłoni nałożone są na sucho:

Crush Glow: tą paletkę bardzo lubie :) i bardzo często używam do ślubów :) złotawego, jasno różowego i różowego po środku używam dość często, ciemny brąz jest dla mnie za ciepły ale od czasu do czasu też go używam (poniżej zdjęcie z użyciem tego ciepłego brązu, stalowo-brązowego i złotawego cienia z tej paletki), kolejny kolor jest dość cięzki do określenia - dla mnie to taki stalowo-brązowy.
Te kolory podobnie jak w poprzedniej paletce łączone ze sobą dają małą różnice kolorystyczną, ciemny brąz wyłania się najlepiej. Plus tej paletki jest taki ze nie ma tam żadnego brokatowego cienia jak w przypadku tego srebrnego w paletce powyżej. Te tutaj są wszystkie perłowe/metaliczne. Te cienie również prezentują się lepiej nakładane na mokro, i wtedy tez są bardziej trwałe - poniżej foto kolorów na mokro i na sucho:

Rzadko kiedy robię makijaż tylko i wyłącznie tymi paletkami - te kolory wolę łączyć z jakimiś żywszymi i ciemniejszymi odcieniami z innych palet, które posiadam. Cienie z tych paletek Diora całkiem fajnie się nakładają, nie zauważyłam jakiegoś specjalnego osypywania się cieni podczas nakładania, tym bardziej jeśli nakłada się je na mokro. Cienie te dobrze się rozcierają same między sobą a także z cieniami innych firm, również matowymi. Producent podaje sposoby w jakich się powinno malować  tymi cieniami - połączenia całkiem dobre, aczkolwiek banalne, dla początkujących pomysł dobry, zaawansowani sobie poradzą bez tych propozycji na pewno:

Odnośnie trwałości tych cieni jest troszkę gorzej. Nakładane bez żadnej bazy, na sucho, trzymają się moze ze 4 h? Po czym zaczynają znikać z naszej powieki, rolowania o dziwo nie zauważyłam. Nakładane na mokro cienie trzymają  się zdecydowanie lepiej, zaczynają sie niszczyć po jakiś 6 h (poniżej na zdjęciu makijaż oka zaraz po zrobieniu, oraz 8 godzin później, cienie jeszcze widać ale już nie są takie idealne). Nakładane na bazę (ja nakładam na Urban Decay primer Potion fioletową - najlepsza!) trzymają sie rewelacyjnie, widać je nawet po 24 godzinach, aczkolwiek  już nie w idealnym stanie ;)

Poniżej jakieś makijaże w których użyłam tych cieni:




wtorek, 5 lipca 2011

makijaże ślubne :)

Sezon na makijaże ślubne właśnie trwa :) Z każdym rokiem panien młodych coraz więcej, aczkolwiek ze zdjęciami już cięzej - niestety nie każda udostępnia zdjęcia :) ale co nie co do pokazania jest :) kilka makijaży jest bez stylizacji ślubnej bo robione podczas makijażu próbnego :)
Najbardziej lubie te panny młode które są odważne, nie boją sie soczystych kolorów i ciemniejszych podkreśleń oka czy ust :)