test

wtorek, 30 sierpnia 2011

HEAN - cienie do powiek

W zeszłym tygodniu dostałam paczuszkę od firmy Hean - zresztą jak wiele innych blogerek, w większości dostałyśmy te same, bądź bardzo podobne kosmetyki :) skład paczuszki można zobaczyć TUTAJ.

Dostałam 2 wypiekane cienie do powiek Colour Celebration.
284- Turquoise
282 - Sparkle Night


Te cienie można kupić tutaj - 10,99 zł za sztukę.
Mamy 9 kolorów do wyboru :)
Na cieniach nie ma podanego składu, ani wagi cieni - więc na ten temat wypowiedzieć się nie moge. Jednak cienie są dość duże ;)
Oba kolory są prześliczne, ładnie komponują się razem jak i z innymi cieniami.
To w sumie mało ważne jeśli chodzi o cienie, ale mają całkiem przyjemny pudrowy zapach.
Kolor Sparkle night to zimny granat, połyskujący delikatnie srebrzystymi drobinkami, metaliczny - polecam nakładać go na mokro, bo na sucho nie daje realnego efektu, tylko daje lekką poświatę - więc krycie na sucho słabe, ale na mokro rewelacyjne :)
Kolor Turquoise to prześliczny turkus, mieni się srebrnymi i złotymi drobinkami, mocno perłowy. Ten już nakłada się idealnie i na sucho i na mokro, pigmentacja bardzo fajna, jest dużo bardziej miękki niż ten cień powyżej.
Cienie łatwo się rozprowadzają, łatwo łączą sie z innymi, łatwo stworzyć idealnie przejście między kolorami.
Zaskoczyła mnie ich trwałość - po 4 h (co widać na zdjęciu) praktycznie się nie zmieniły, minimalnie tylko było coś widać w załamaniach - a nakładałam cienie bez żadnej bazy przedłużającej trwałość; gdy zmywałam makijaz minęło 11 godzin od zrobienia makijazu - kolory na powiekach dalej było widać i to całkiem dobrze, cienie sie trochę zrolowały i zaczeły prześwitywać w niektórych miejscach, ale jak na 11 h bez żadnej bazy to całkiem dobry wynik :)





I jak wam się podobają kolorki?
Zapraszam do zakupów Hean, i na bloga: http://heankosmetyki.blogspot.com/

Przypominam o trwającym rozdaniu :) a za kilka dni recenzje kosmetyków EDM i LL :)

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Podkłady i pudry Lily Lolo

Mam teraz tyle kosmetyków mineralnych do zrecenzowania, że zajmie mi to sporo czasu :)

Postanowiłam że dzisiaj zrecenzuję podkłady i pudry mineralne Lily Lolo ;)
W paczuszce, którą dostałam od firmy znalazłam pełnowymiarowy Podkład Mineralny w kolorze Warm Peach, oraz wiele próbek innych kolorów podkładów, jedwabnych pudrów oraz pudru matującego. Pozostałe kosmetyki, które dostałam od Costasy.pl możecie zobaczyć w tej notce <-klik. Wcześniej już recenzowałam pędzel Super Kabuki
*Klikając w nazwę produktu poniżej przejdziecie do strony produktu w sklepie

PODKŁAD MINERALNY Lily Lolo
10 g w 40 ml słoiczku z sitkiem
cena: 69,90 zł
Pełny opis produktu możecie znaleźć w linku powyżej, klikając dodatkowo na wybrany kolor.
Muszę się przyznać bez bicia że to pierwszy w życiu mój podkład mineralny - jakoś podkład w sypkiej postaci nigdy mnie nie przekonywał. I cieszę się, że mogłam go wypróbować bo jestem mile zaskoczona.
Podkład znajduje się w przyjemnym dla oka, solidnie wykonanym słoiczku. W środku mamy sitko, które możemy zamykać by podkład się nie wysypywał. Zapach podkłady jest minimalny, ja go praktycznie nie wyczuwam. Kolor który dostałam to Warm Peach, jasny, w żółtawym odcieniu - i całkiem ładnie pasuje kolorystycznie do mojej cery. Podkład łatwo się nakłada pędzlem Kabuki, ładnie pokrywa calą cere, i o dziwo bardzo dobrze kryje - czego ja po sypkich konsystencjach z  reguły się nie spodziewam. Krycie tego podkładu możecie zobaczyć na zdjęciach poniżej.



Przy nakładaniu podkładu należy troszkę uważac... tzn aplikować kilka cienkich warstw, a nie np jedną grubą bo wtedy łatwo zrobić plamy. Podkład kryje większość niedoskonałości, cienie pod oczami też w miarę usuwa. Na stronie pisze że jest naturalnie świecący - i rzeczywiście delikatnie połyskuje, ale jest to bardzo minimalne połyskiwanie, skóra wygląda praktycznie na matową. Jest to pierwszy podkład, którego mogę użyć bez dodatkowego matowienia go pudrem  - to wielki plus! Jednak po ok 2-3 godzinach skóra zaczyna sie delikatnie mocniej przeświecać, później już muszę zmatowić - dodam tylko że moja skóra jest mieszana, raczej nigdzie mi sie nie przesusza, normalna z tendencją do tłustej w strefie T.
Podkład trzyma krycie dość długo, czy jest wodoodporny tak jak pisze na stronie ciężko mi stwierdzić. Podkład nie wysusza skóry, skóra przez większość dnia wygląda świeżo. Nie podkreśla zmarszczek - za co też daje duży plus :)
Na stronie możemy wybrać sobie kolor podkładu spośród 18 dostępnych w różnych tonacjach - wybór całkiem spory :) I o dziwo, kolorówka pokazana na stronie jest praktycznie identyczna jak kolory na żywo, za co daje ogromny plus bo przeważnie kosmetyki zamówione przez internet zaskakują kolorem.
Oto zdjęcia kilka kolorów podkładów, które dostałam w próbkach:

MINERALNY PUDER SYPKI Lily Lolo
10 g w 40 ml słoiczku
cena: 69,90 zł
Dostałam również próbki pudrów mineralnych, 1 matujący i 2 jedwabne.
Matujący puder jest dla mnie odpowiednikiem np. Anti shine z Kryolanu, z tym że mineralny :)  Zapewnia matowy efekt na naszej skórze przez długi czas. Wystarczy nałożyć cieniutką warstwę na twarz... zbyt dużej warstwy zrobić nie można bo wtedy nasza skóra będzie wyglądała dość trupio.
Do tego oba kolory Flawless Silk(różowo-brzoskwiniowy)  i Transculent Silk(półprzeźroczysty) z Jedwabnego pudru. Z początku zastanawiałam się po co komu taki puder bo przecież wygląda na dość metaliczny/perłowy. Jednak oba te kolory nadają naszej cerze tylko delikatny połysk, efekt rozświetlenia - jak dla mnie to takie pudry rozświetlające :) Ja wolę matowe wykończenie makijażu, jeśli jednak ktoś lubi pudry rozświetlające to te dwa będą świetnym wyborem! Idealnie rozpraszają światło na naszej twarzy, przez co np drobne zmarszczki czy cienie pod oczami są mniej widoczne.



Dodam tylko, że wszystkie produkty Lily Lolo są w 100 % naturalne, mogą być używane przez wegan i wegetarian (nie mają żadnych składników zwierzęcych).

Na stronie kosmetyków Lily Lolo możecie znaleźć cenne wskazówki, jak używasz wszystkich pudrów i podkładów, jak dobrze dobrać kolor, odpowiedzi na wiele pytań związanych z tymi kosmetykami.
Szczerze polecam :)

Przypominam o trwającym rozdaniu :)

piątek, 26 sierpnia 2011

Współpraca EDM + recenzje pędzli

Ten tydzień okazał się dość szczęśliwy ;) Poza paczuszką z kosmetykami Hean i Lily Lolo, dostałam również wczoraj paczuszkę z kosmetykami Everyday Minerals ;)
W paczce znalazłam:
-pędzel do podkładu i różu
-5 małych opakowań(próbki) róży do policzków
-3 pełnowymiarowe podkłady: rozświetlający, matujący, korygujący
Jako iż jest to druga firma z kosmetykami mineralnymi które mam testować - na końcu swoich recenzji zrobię porównanie, ale zanim to nastąpi czeka mnie recenzowanie poszczególnych produktów :)




Jako, iż nie lubię zakładać co chwilę to nowych postów, połączę ten post z recenzją pędzli, które dostałam w tym tygodniu od firm współpracujących :)
Będzie to pędzel Super Kabuki od Lily Lolo, oraz Foundation Brush & Angled Blush Brush od Everyday Minerals ;) Klikając w nazwy pędzli wejdziecie na stronę  przedmiotu w sklepie, gdzie znajdziecie ich pełny opis:)


SUPER KABUKI Lily Lolo
cena:  79.90 zł
wysokość pędzla 7 cm, wysokość włosia 4 cm, średnica włosia od góry to ok 5 cm;
Przyznam się szczerze, że zawsze chciałam sobie kupić taki pędzel kabuki, ale nigdy nie było potrzeby bo nie stosowałam kosmetyków mineralnych. Teraz miałam w końcu okazję to wypróbować na własnej skórze razem z podkładami mineralnymi Lily Lolo.  Pedzel jest z włosia syntetycznego oczywiście. Jest śliczny, włosie jest ułożone bardzo gęsto, jest miękkie i sprężyste. Dół pędzla jest wykonany z bardzo trwałego tworzywa, raczej ciężko to zniekształcić. Zabrzmi to może jak zwierzenie 12-latki, ale pędzel fajnie wygląda w łazience na półce :D ten napis Lily Lolo taką fajną czcionką bardzo go ozdabia :P
Pędzel jest bardzo przyjemny dla skóry twarzy, łatwo nabiera produkt prawie całą swoją powierzchnią, łatwo rozprowadza się nim podkład po całej twarzy, podkład wciśnie się w każde miejsce w naszej skórze :) Ciężej jest tym pędzlem jednak dotrzeć np pod oczy, tu akurat by sie przydal 2 razy mniejszy pędzelek :)
Nakładałam również tym pędzlem róż - udało się mimo takich dużych rozmiarów pędzla, i to właśnie dzięki nim da sie róż idealnie rozetrzeć na twarzy. Na chwilę obecną stwierdzam że pędzel się łatwo czyści, , sypkie kosmetyki łatwo sie z niego wytrzepują pozostawiając pędzel z "czystym" włosem, płynami do czyszczenia pędzli łatwo je doprowadzić do idealności. Pędzla jeszcze nie prałam bo nie miałam potrzeby, ale myślę że będzie to równie proste.

ANGLED BLUSH BRUSH Everyday Minerals
cena: 44,90 zł
długość pędzla: 12 cm, w tym włosie ok 3 cm
Syntetyczny pędzel do różu ze skośnym włosiem. Pędzle EDM nie zawierają żadnych składników pochodzenia zwierzęcego!
Pędzel jest na grubej drewnianej lakierowanej rączce, idealnie wpasowywuje się w dłoń. Włosie jest przemiłe w dotyku, jedwabiste, bardzo mięciutkie (w żadnych pędzlach normalnych do różu nie ma takiej miękkości włosia :) ten bardzo przypomina pędzle kabuki). Skuwka jest bardzo dobrze osadzona i twarda, myślę ze pędzle szybko nie ulegną destrukcji (o ile to w ogole kiedyś bedzie miało miejsce bo wydają się bardzo solidne).
Bardzo fajnie nakłada się pędzlem róż, jednak trzeba sie troszkę wprawić, bo włosie jest strasznie miękkie i przy delikatnym dotknięciu skory już się załamuje - na szczęscie jest na tyle gęste, że specjalnie to nie utrudnia aplikacji.
Teraz kilka zdjęć tego pędzla (od razu z pędzlem do podkładu) , oraz porównanie jego włosia z włosiem pędzla Super Kabuki.



miękkość włosia obu pędzli EDM


FOUNDATION BRUSH Everyday Minerals
cena: 42,90 zł
Długość pędzla 18,7 cm, w tym włosie: 3,5 cm
Pędzel płaski do podkładu z syntetycznego włosia, wykonany równie solidnie co pędzel powyżej. Włosie jest mega miękkie i sprężyste, mam tez taki pędzel do podkładu z Inglota i Lancrone - nie ma porównania jeśli chodzi o miękkość, tamte 2 można uznać za sztywniaki :P  Jako iż kosm etyki mineralne są w postaci sypkiej, w tym podkłady również, postanowiłam najpierw spróbować nałożyć sypki podkład tym pędzlem - i udało się, bardzo równomiernie nakłada produkt, nie pozostawia żadnych smug (choć nie wiem czy w produktach sypkich smugi są możliwe w ogole;p). Ciężko by mi było zdecydować czy wolę nakładać podkład mineralny pędzlem kabuki czy takim flat topem, po tym płaskim bardziej mi sie podoba efekt, pędzlem kabuki działa się szybciej. Próbowałam też nałożyć zwykły płynny podkład tym pędzlem, i również zdał egzamin :) z tym, że pędzel z EDM robi dużo cieńszą warstwę podkładu na twarzy niż np pędzel z Inglota. Zdjęcia pędzla powyżej, poniżej porównanie tego pędzla z pędzlem z Inglota 21T.



Już za kilka dni recenzja podkładów i róży Lily Lolo, następnie jakaś recenzja kosmetyków Hean, a potem Everyday Minerals :)

czwartek, 25 sierpnia 2011

troszkę nowości ;)

A teraz pora na dodanie zdjęć mojej pracy :) bo przez te recenzje zaniedbuję prowadzenie bloga pokazującego co robię na co dzień - czyli makijaże, przedłużanie rzęs  itd :)

Na początek kilka nowych metamorfoz :)Wszystkie zdjęcia są bez obróbek graficznych :) czasem zapominam pod zdjęciem umieścić napisu o braku obróbki :P  Która wam się podoba najbardziej?:)

Joasia / włosy też mojej roboty
Ada


Monika
Paulina - makijaż na sesję beauty


moja mama :) zdjęcie przed uchwycone w złym momencie, no ale trudno;p
A teraz kilka zdjęć z przedłużania rzęs, idzie mi to coraz sprawniej :) Jakby ktoś z okolic był chętny na przedłużanie metodą Blink & Go to zapraszam do kontaktu :)


rzęski + makijaż

wtorek, 23 sierpnia 2011

Nowe współprace :)


Bardzo mi miło Was poinformować, i mnie samej tym bardziej miło, że podjęłam współpracę z dwoma nowymi firmami ;)
Przyszły do mnie dzisiaj 2 paczuszki - jedna z firmy HEAN, druga z kosmetykami LILY LOLO :)


Firma HEAN, wysłała mi do zrecenzowania:
2 lakiery do paznokci Colour Obsession
2 błyszczyki do ust Colour Obsession 3D effect
2 wypiekane cienie do powiek Color Celebration

Firma COSTASY, dystrubutor kosmetyków mineralnych Lily Lolo wysłała mi:
-pędzel Super Kabuki
-podkład mineralny Lily Lolo
-róż mineralny Lily Lolo
-5 szt cieni mineralnych Lily Lolo
oraz wiele saszetek/próbek z kolorówką podkładów, róży, rozświetlaczy i bronezerów.
Jestem prze mile zaskoczona taką ilością kosmetyków :)


Bardzo dziękuje za zaufanie obu firmom :)
A wam wszystkim polecam obserwowanie mojego bloga, już w tym tygodniu pierwsze recenzje owych kosmetyków!
I przypominam o rozdaniu :)

UPDATE:
Właśnie dostałam maila ze sklepu Everyday Cosmetics że chętnie nawiążą ze mną współpracę i już dziś wysyłają do mnie kosmetyki :) więc będzie więcej nowości! 

czwartek, 18 sierpnia 2011

Pora porecenzować Synesis :)

Przyszedł czas na rozpoczęcie recenzowania kosmetyków SYNESIS, które miałam okazję dostać za pośrednictwem tego sklepu :)

Dostalam do testowania Glinke marokańską, Krem z kwasami owocowymi oraz próbkę perfumów Party.
Krem nadal testuję w codziennym stosowaniu :) Dzisiaj zrecenzuję glinkę i perfumik.


GLINKA MAROKAŃSKA:
dostępna jest w 4 wariantach:
Pojemność: 40g Cena: 10 zł
Pojemność: 225g Cena: 29 zł
Pojemność: 550g Cena: 60 zł
Pojemność: 1200g Cena: 99 zł
Szczegółowy opis działania i właściwości glinki znajdziemy na stronie produktu oraz na zdjęciu poniżej:


Glinka, tak jak producent obiecuje w opisie, rzeczywiście wygładza cerę, usuwa nadmiar sebum, rozjaśnia, matuje - co jest oczywiście wielkim plusem, szczególnie u młodych mieszanych cer. Glinka ma delikatnie ziemisty zapach - co wynika w sumie ze składu kosmetyku :) Nie powoduje podrażnień i nie wysusza - ale uwaga! w miejscach gdzie glinka zaschnie na twarzy (a do tego producent mówi by lepiej nie doprowadzać), pojawia się lekkie zaczerwienienie, które po chwili ustępuje. Dodatkowo jeśli pozwoli się glince zaschnąć na twarzy po jej zmyciu można poczuć na cerze ściągnięcie skóry lekkie więc wtedy polecam nałożyć jakiś krem.
Jest kilka sprzeczności w opisach - na stronie www pisze że glinkę się miesza w proporcjach 1:1 z wodą, na ulotce dołączonej do produktu że bierze 25 g glinki i mieszamy z kilkoma kroplami wody bo bardzo dobrze sie to rozpuszcza przy nawet bardzo niewielkiej ilości wody. Zdecydowanie opcja 1:1 jest bardziej trafna! A 25 g glinki na nałożenie na twarz i szyje to zdecydowanie za dużo. Mi opakowanie 40 g starczyło na 4 uzycia (twarz+podbródek).
Za pierwszym razem ciężko uniknąć grudek :) ale za drugim już jest łatwiej. Jak jest wody za mało to grudki szybko powstają i ciezko jest glinke rozmieszać. Jak wody jest cit za duzo to glinkę się łatwo miesza, ale za to wodnistą konsystencję glinki ciężej się nakłada - jednak ma to swoje plusy, bo bardziej wodnista masa wolniej zasycha na twarzy więc nie trzeba co minute zwilżać - jak zrobimy gęsta papkę to polecam co minutę-dwie nawilżać dodatkowo wodą by nie zaschło nigdzie. Poniżej kilka zdjęć z robienia i nakładania glinki (tej bardziej wodnistej wersji:P):


A teraz efekty na mojej skórze - kolor wyszedł jakiś ziemisty ale nic na to nie poradze, efekty widać :)



Perfumy PARTY:
pojemność: 100 ml
cena: 158 zł (teraz jest promocja, ok 110zł)
Na temat nut zapachowych tego perfumy, jak i dokładniejszy opis można poczytać na stronie produktu.
Party to bardzo świeży, cytrusowy zapach - ja nie nazwałabym tego kwiatowym, bo czuje same cytrusy :) ale może to dlatego że ja nie przepadam ani za kwiatowymi, ani za cytrusowymi zapachami - wolę te słodkie :) Niemniej jednak zapach jest ładny, świeży, idealny na lato - mi się kojarzy z takimi zwiewnymi sukienkami, plażą itp :)  Zapach jest trwały! Po 1,5 h jest identyczny jak kilka chwil po psiknięciu :) potem powoli zaczyna się przeistaczać :)
Zapach jest bardzo podobny do Aromabliss Awakening Oriflame - jak ktoś takie zapachy lubi to bardzo polecam to Party SYNESIS - bo jest o wiele trwalsze.

środa, 10 sierpnia 2011

makijaż oczu z kosmetykami STARGAZER

Cześć dziewczyny :) Wyobraźcie sobie, że tą recenzje pisałam już wczoraj, ale blogspot mi sie zawieszał i mój komputer tez... wszystko co napisałam "zniknęło" ;/;/ więc teraz muszę pisać od nowa ;/

Kosmetyki STARGAZER dostałam za pośrednictwem sklepu RESTYLE, do którego wszystkich zapraszam, bo na prawdę warto jeśli chodzi o odzież alternatywną, dodatki, i oczywiście kosmetyki Stargazer :)

Wcześniej recenzowałam już pomadki do ust, błyszczyk, oraz biały puder i podkład (w panelu po lewej możecie te recenzje znaleźć). Teraz zabieram się za makijaż oczu, do przetestowania miałam 4 prasowane cienie do powiek, 1 cień sypki, oraz kredkę do oczu.


Cienie prasowane STARGAZER:
waga:  3,5 g
cena: 17,90 zl
kolory które posiadam: Satin peach, Deep red, Khaki, Royal Blue



Cienie są w czarnym opakowaniu z przeźroczystą plastikową górą - więc łatwo mozna rozpoznać kolorki, nie otwierają sie te pudełeczka zbyt łatwo więc raczej nie otworzą sie same w kosmetyczce/torebce i nie ulegną destrukcji. Na spodach podany jest skład cieni, w składzie można znaleźć w pierwszej kolejności Talk - czyli jest go dużo, dodatkowo m. in. kwasy BHA, kwas cytrynowy, parafinę, oczywiście parabeny... a także śladowe ilości Miki i wielu składników z oznaczeniem CI.
Stargazer posiada bardzo dużą game tych cieni, w sklepie Restyle znajdziemy 17 kolorów do wyboru - więc  nawet dużo. Cienie mają wykończenie matowe i perłowe.
Cienie matowe jak w większości firm nakłada sie nieco ciężej niż te perłowe. Matowe mają taką pudrową konsystencję,  perłowe są takie pudrowo-kremowe, troszkę różni się ich konsystencja. Cienie są dobrze napigmentowane. Jeśli chodzi o osypywanie się to wszystko zalezy od koloru i sposobu nakładania... Cienie są w miare dobrej trwałości, do stosowania na co dzień czy na imprezy na pewno się nadają:) bez żadnej bazy trzymają się 5-6 h bez naruszenia, potem powoli zanikają. Z bazą jeszcze nie próbowałam, ale z doświadczenia przedłuży na pewno ich trwałość o kilka godzin. Bardzo wydajne.
Royal Blue - mocny, elektryczny niebieski/kobaltowy kolor, matowy, polecam nakładanie na mokro bo na sucho nie da się osiągnąć takiej intensywnosci barwy jak w pudełeczku
Deep Red - krwisto czerwony, lekko wpadający w bordo kolor, wykończenie matowe, nakłada się lepiej niż ten powyżej, nawet na sucho :)
Khaki - zgnito zielony/oliwkowy/khaki kolor, mieni się na stare złoto, perłowy, łatwo się nakłada, dobry do makijaży codziennych i innych, na mokro ma lepszą intensywność
Satin Peach - naturalny, beżo-róż, delikatny łososiowy kolor o wykończeniu perłowym, łatwo się nakłada, idealny do rozświetlania łuku brwiowego i wewnętrznego kącika oka i UWAGA - fajnie się sprawdza jako rozświetlacz do policzków.
Miałam kiedyś jeszcze matowy fioletowy z tej firmy, też super kolorek :)




Cień sypki STARGAZER, kolor nr 18
waga: 1,8 g
cena: 17,90 zł
Cień sypki, w czarnym okrągłym opakowaniu, o bardzo przyjemnej konsystencji i łatwości nakładania - trzeba jedynie uważać na osypywanie się bo tu jednak osypywanie się jest w miarę duże, ale mozna nałożyć cień palcem i wtedy zmniejszy się osypywanie - jednak dla tak pięknego koloru można się poświęcić! Kolor głębokiej czerni ze srebrzystymi drobinkami, na stronie pisze że jest opalizujący, ale jako że drobinki są srebrne to opalizującym bym nie nazwała. Mi się kojarzy z lawą wulkaniczną. Ciężko pokazać piękno tego koloru na zdjęciach, w makijażu powyżej nie widać ;/ ale na szczęście na dłoni drobinki się pokazały :) Cień ma dużą siłę krycia, łatwo się go blenduje. W opakowaniu po przewróceniu słoiczka na bok widzimy dokładną jego ilośc, jest go połowa (u mnie na zdjęciu juz go mniej bo troche mi się wysypało i już zrobiłam nim jakieś makijaże).

Kredka do oczu STARGAZER fioletowa:
cena: 16 zł
Kredka  - kohl w kolorze fioletowym. Kredka jest dość twarda dlatego też by namalować nią kreskę na oku musimy troszkę popracować. Wygodniej się maluje bardziej miękkimi kredkami, ale twardość kreski ma swoje zalety - mniejsze rozmazywanie się, nie roztapianie się kredki pod wpływem wyższej temperatury i łatwe jej temperowanie. Kredka ma intensywny fioletowy kolor, super nadaje się do podkreślania zielonych i niebieskich oczu, można też nią stworzyć jakieś artystyczne makijaże. Nadaje się również do konturowania ust. Jest dość trwała - kreska którą namalowałam na ręce przetrzymała mycie naczyń w wodzie z płynem, i była widoczna jeszcze(oczywiście mniej intensywnie) po dwukrotnym wytarciu rąk w ręcznik - a nie jest wodoodporna :)
W sklepie Restyle mozemy dostać poza fioletową kredką, jeszcze białą i czarną.

Jeszcze raz dziękuje Ewelinie ze sklepu Restyle za udostępnienie kosmetyków. I zapraszam wszystkich do zakupów, teraz w sklepie dużo ciuchowych nowości! :)

środa, 3 sierpnia 2011

WSPÓŁPRACA **SYNESIS**


W lipcu napisałam do firmy SYNESIS maila z możliwością współpracy  - udało się :)
Korespondencję prowadziłam z Panią Marią Rutką, której dziękuje za tak dobry kontakt mailowy.

Dzisiaj współpraca namacalnie się rozpoczęła :) Paczuszka z kosmetykami marki Synesis dotarła :) Napisałabym, że zaskoczona byłam pięknym pakowaniem kosmetyków - ale patrzavc po innych blogach z którymi firma współpracuje było to do przewidzenia :)
W paczce znalazłam :
-Krem z kwasami AHA 50 ml
-Glinkę marokańską 40 g
-próbkę zapachu Party




Od dzisiaj zaczynam stosowanie kremu z kwasami AHA - po jakimś czasie napisze recenzję, bo najpierw chciałabym zobaczyć jakieś efekty :) Glinkę myślę że lada dzień wypróbuje :)  Zapach opiszę razem z recenzją glinki :)


PS: Przypominam że jeszcze do 6 sierpnia trwa konkurs Stargazer! Lada dzień jeszcze zaległa recenzja cieni do powiek firmy Stargazer :)