test

piątek, 30 września 2011

PYTAJNIK ;) + współpraca Calmaderm

Dziewczyny! Jako, że ostatnio dużo czytam na ten temat że mogłabym Wam coś pomóc w makijażach, doradzić itp stwierdziłam, że napiszę posta, pod którym Wy możecie się mnie pytać o co tylko chcecie!

Jeśli macie jakiekolwiek pytania dotyczące makijażu, paznokci, przedłużania rzęs, pielęgnacji, kosmetyków, nie potraficie czegoś zrobić, nie rozumiecie jakiś pojęć - piszcie wszystko tutaj!!! Jeśli chcecie swoje pytania poprzeć jakimiś zdjęciami to możecie mi wysyłać na maila: matleena.wizaz@interia.pl (w tytule: pytajnik; napiszcie tez w tresci wasz nick i pytanie)
A za kilka dni odpowiem na wszystkie Wasz pytania w odpowiednim poście :) Myślę, że jakoś wam pomogę, jak również wasze pytania pomogą innym dziewczynom :)

ODPOWIEDZI NA WASZE PYTANIA UKAŻĄ SIĘ NA MOIM BLOGU 05.10.2011 :)

Możecie również tu napisać jakich kosmetyków chciałybyście zobaczyć recenzje, lub również jakie makijaże sprawiają Wam najwięcej problemów - może w końcu zrobię jakiś tutorial :D:D bo zabieram się do tego jak sójka za morze :)

***************************************

Dodatkowo chciałam się pochwalić nową współpracą :) dzisiaj dotarła do mnie paczka od firmy CALMADERM :)
Sklep Calmaderm zajmuje się sprzedażą kosmetyków pielęgnacyjnych, a także ratujących naszą skórę po opalaniu - są to głownie kosmetyki marki S.T.Health Line.
Oto co dostałam w paczuszce:

- DermActol krem do rąk i do stóp
- Naturalny żel z wyciągiem z aloesu
- Balsam z ekstraktem Aloesu i Panthenolem

Więc moje drogie niebawem recenzje :) ah, nie nadążam :D:D

czwartek, 29 września 2011

współpraca PROTO-COL

Witam wszystkie czytelniczki :)
Dzisiaj doszła do mnie paczuszka ze sklepu BEAUTY BRANDS, z którym udało mi się nawiązać współpracę.
Firma Beauty Brands jest wyłącznym dystrybutorem marki Proto-col, jest to kolejna marka z kosmetykami mineralnymi i naturalnymi - zapewne niektórym z Was nieznana.
W paczuszce znalazłam Błyszczyk Proto-col ze światełkiem LED i lusterkiem w pięknym kolorze.



Już niebawem znajdziecie na moim blogu recenzję tego błyszczyka. Więc serdecznie zapraszam do obserwacji :)

*************************************

Przypominam o rozdaniu, w którym możecie wygrać zestaw pędzli Mery Macom i nagrody niespodzianki:


A gdy liczba obserwatorów mojego bloga osiągnie 300 osób  - będzie kolejne rozdanie, z kosmetykami EDM, Lily Lolo, Hean i innymi :) więc reklamujcie mojego bloga jak tylko możecie ;)

wtorek, 27 września 2011

róże mineralne EVERYDAY MINERALS

Pora na ostatnią już(przynajmniej na ten moment) recenzję kosmetyków, jakie dostałam od firmy Everyday Cosmetics :)
Zostały mi do zrecenzowania róże mineralne Everyday Minerals - w paczuszce dostałam 5 malutkich słoiczków tych róży (1g).
Pełną kolorówkę i opis róży możecie znaleźć na stronie -> KLIK
Do wyboru mamy 37 odcieni róży(!!!) o wykończeniu matowym, perłowym i lśniącym.
1 g kosztuje 8,90 zł
5,6 g kosztuje 29.90 zł
W związku z tym róże te uważam za bardzo przystępne cenowo. Słoiczki typowe dla EDM. Solidne, z sitkiem. Kolory, które dostałam widzicie na zdjęciu poniżej, oraz zobaczycie na zdjęciach poniżej. Po krótce je opiszę :)
 Rhapsody in Peach - wykończenie perłowe, zawiera w sobie maleńkie drobinki brokatu które fajnie połyskują na twarzy, ma taki ciepły koralowy kolor, pół różowy/pół brzoskwiniowy
Sand Cherry - wykończenie lśniące... moim zdaniem też zaliczyłabym go do tych perłowych bo ma duzo tych drobinek, jak odcień powyżej, z tym że są one chyba jeszcze drobniejsze, piaskowo-brzoskwiniowy kolor (nie widzę tu nic wspólnego z wiśnią:P)
Salon fun - wykończenie perłowe - tu to wykończenie w końcu widać, kolor delikatnie połyskuje (tak jakby był metaliczno-perłowy) i na szczęście nie jest to tak wielki połysk jak przy błyszczących różach Lily Lolo, więc można go bez obawy używać nawet jeśli woli się matowe makijaże, jak dla mnie to żywy odcień różu o lekko chłodnym zabarwieniu
Once & Again - wykończenie matowe, jest to bardzo zimny odcień róży, wręcz bym nazwała go szaro-różowym, ale bardzo mi się ten kolor podoba, na stronie pisze że ma odrobinę pomarańczu w sobie - ja tego nie widzę w ogole.
Girl's Day - wykończenie lśniące - ja w tym różu widze masę brokatu (oczywiscie delikatnego, spokojnie można go używać bez przesadzenia, ładnie rozświetla), jest to brązowo-brzoskwiniowy kolor o miedziano-złotym połysku(to raczej ten brokat właśnie), myślę że idealnie będzie pasował do opalonych cer. Można go użyć jako bronzera.

Kolorki tych róży są całkiem fajne, ale wydaje mi się, że troche źle pogrupowane na stronie - jak same widzicie, podobne wykończeniem róże na zdjęciach są w innych kategoriach  -ale być może to tylko moje złudne spostrzeżenie.
Konsystencja typowa dla kosmetyków mineralnych, zapach znikomy.
Róże się fajnie nakładają, można stopniować ich intensywność. Radzę jednak uważać z różami matowymi - bo tymi łatwo zrobić plamy, więc lepiej zaczynać od małych ilości na pędzlu.
Ich trwałość jest całkiem zadowalająca.
A teraz pokażę Wam 3 z tych róży na mojej twarzy :) niestety tych drobinek na zdjęciach nie widać.


Zapraszam na fan page Everyday Cosmetics na Facebooku :)

**********
Dodatkowo chciałam się pochwalić, że moja córa dzisiaj poszła do przedszkola i w związku z tym będę miała więcej czasu na blogowanie! Szykują się nowe współprace :) Przypominam o trwającym rozdaniu :) A niebawem kolejne!

niedziela, 25 września 2011

Lakiery do paznokci HEAN + Catrice

A teraz moja pierwsza recenzja lakierów do paznokci ;) Ogólnie wolę recenzować kosmetyki do makijażu, ale lakiery też mogę.
Dzisiaj zrecenzuję lakiery do paznokci firmy HEAN - to ostatnie kosmetyki tej firmy które dostałam w sierpniowej paczuszce :)
Przy okazji, zrecenzuję po krótce lakier firmy Catrice, który zauroczył mnie swoim kolorem :)

Jeśli chodzi o lakiery HEAN to dostałam 2 kolory (większość blogerek dostała te same):
495 - soczysta limonka fluo
453 - czerwień


Pełną kolorówkę(16 kolorów) możecie znaleźć na stronie sklepu HEAN
Pojemność: 7 ml
cena: 4,99 zł
Lakiery są w całkiem przyzwoitym opakowaniu. Napisy na naklejkach na lakierze się nie ścierają szybko - gorzej z naklejką na zakrętce gdzie pisze kolor lakieru, tutaj juz jeśli uzywa się lakieru na co dzień to bardzo szybko napisy znikają - wiec dzisiaj piszą recenzję musiałam się troche naszukać jaki ten czerwonawy lakier ma numer (bo czerwonym bym go nie nazwała). Lakiery, jak informuje nas producent, nie zawierają toulenu, formaldehydu i kamfory. Te kolory troszkę różnią się konsystencją i jakością więc opiszę je osobno.
495 limonka fluo - jasna limonkowa zieleń, zawiera w sobie bardzo małe drobinki połyskujące, praktycznie nie widoczne ale podejrzewam że to one właśnie mają nadawać efekt fluo - chociaż ja go nie zauważam, bo jak się pomaluje paznokcie to wygląda na normalny lakier. Ma dość rzadką konsystencję, 2 warstwy tego lakieru dają rade, choć moim zdaniem dla pełnego krycia warto zrobić jeszcze i trzecią warstwę. Przez rzadką konsystencję lakieru, lakier podkreśla wszystkie niedoskonałości paznokcia, dlatego polecam malować tym lakierem na gładkich, wypolerowanych i wyczyszczonych paznokciach, bo wszelkie bruzdy, wypukłości, i jakieś paproszki od razu są widoczne i niestety rzucają się w oczy.
453 czerwień - dla mnie przede wszystkim to nie jest czerwień, jest to czerwono-różowy kolor, nazwałabym go może malinowym - bardzo mi się podoba. Ten lakier jest już ciut gęstszy od poprzedniego, lepiej kryje, 2 warstwy w zupełności wystarczają, i nie podkreśla tak wszystkich niedoskonałości. Nie pozostawia żadnych smug, ani przy pierwszej, ani tym bardziej drugiej warstwie.

Jak na tą cenę, uważam że lakiery są bardzo fajne :) Są trwałe! Bez lakieru bazowego, bez top coat'u, przy kilkukrotnym myciu naczyń w ciągu dnia i generalnie czestego używania wody, odpryski pojawiły się dopiero w 3 dzień noszenia - co dla mnie jest bardzo miłym zaskoczeniem, bo czasami Inglotowskie lakiery nawet mi się tak nie trzymają. Dodatkowo kolejnym plusem jest szybkie wysychanie lakieru.


Zapraszam wszystkich na bloga: kosmetyki HEAN :)

*****************************************************************

A teraz przy okazji pisania o lakierach, napiszę krótką recenzję lakieru CATRICE, który dopadłam ostatnio w Drogerii Natura. Urzekł mnie jego kolor!!
Kolor o którym mówię to 666 I'm a star... - piękny, perłowy/metaliczny, ciemny, oliwkowo zielony kolor - takiego szukałam od dawna!

Kolor w zależności od padania światła pokazuje za każdym razem swoje inne oblicze - oliwkowa zieleń mieniąca się na stare złoto, w niektórym świetle przedstawia się jako prawie czarny.
Lakier jest dziwnej konsystencji, ciężko go nazwać rzadkim, czy gęstym. Maluje się nim całkiem ładnie, dla pełnego krycia wystarczą dwie warstwy, albo jedna gruba.
Wydaje się, że lakier szybko schnie - jednak nic bardziej złudnego! Przez 30-40 minut od pomalowania paznokci nadal można sobie uszkodzić jego wygląd ;/ i to jest wg mnie jedyny jego minus, bo mimo czekania ok 20 minut na wyschnięcie, próbowania przyspieszyć tego oliwką, wodą i czymkolwiek, i tak po tym czasie można sobie odbić na nim cokolwiek, albo łatwo go zedrzeć. No i trwałość nie powala, ja na drugi dzień mam już na każdym paznokcie odpryski.  Jednak dla takiego koloru warto się poświęcić!
Pojemność: 10 ml
cena: ok 10 zł

piątek, 23 września 2011

Współpraca PIXIE Cosmetics oraz Mery Macom

Tak jak pisałam we wcześniejszych postach, dziś nadszedł czas na pokazanie Wam, co otrzymałam w paczuszce od Mery Macom w związku z nawiązaną współpracą.

Dodatkowo nawiązałam współpracę  z PIXIE Cosmetics :) Pixie Cosmetics prowadzi sprzedaż kosmetyków mineralnych. Obecnie sklep internetowy jest w trakcie tworzenia. Kosmetyki pixie można kupić we Wrocławiu w Drogerii "pod złotym pucharem" a także na allegro: http://allegro.pl/listing.php/user?us_id=1025823
Oto co dostałam w paczuszce:

Wszystko ładnie zostało zapakowane, w różowym "cukierku" znajdowało się opakowanie Immediate Beauty Powder, a w woreczku strunowym znajdowały się próbki podkładu Complexion Perfector, pudru matująco-wygładzającego, oraz pudru rozświetlającego.
Więc niebawem pojawią się recenzje tych oto produktów Pixie :)

*****************************************************************************************

No a teraz pora na Mery Macom, od tej firmy dostałam:
-pas do pędzli
-2 zestawy pędzli (z czego 1 dla Was do wygrania w rozdaniu!)
-paletę 120 cieni do powiek Mery Macom



Te pędzle do wygrania w rozdaniu na moim blogu! Znajdziecie je w panelu po lewej stronie bloga

Szykuje się sporo nowych recenzji :)


Dziewczyny! Czy jest jakaś firma kosmetyczna, której recenzje produktów chętnie byście przeczytały? może uda mi się nawiązać z ową firmą współpracę :) Jeśli macie jakieś pomysły to pisać!

środa, 21 września 2011

LILY LOLO - róże, bronzery, rozświetlacz

Ciężko mi wybierać kosmetyki, które mam najpierw recenzować bo mam ich już tyle w kolejce ;) ale jako że od Costasy paczuszkę dostałam jako pierwszą, to jako pierwszą te recenzje skończę.
Firma Costasy jest głownym dystrybutorem kosmetyków Lily Lolo w Polsce.
W poprzednich moich postach znajdziecie recenzje pędzla kabuki, podkładów i pudrów, oraz cieni mineralnych Lily Lolo :)

MINERALNE RÓŻE DO POLICZKÓW Lily Lolo:
pojemność: 2,5 g w 20 ml słoiczku
cena: 39.90 zł
OD firmy Costasy dostałam jeden róż pełnowymiarowy (który widzicie na zdjęciu powyżej), oraz testery innych kolorów. W sklepie możecie znaleźć 10 odcieni róży, o wykończeniu matowym bądź błyszczącym, w kolorach brzoskwiniowych, różowych bądź brązowych.
Pełną kolorówkę i opisy kolorów znajdziecie klikając wyżej w nazwę produktu.
Muszę zaznaczyć że po raz kolejny sklep Costasy zachwyca idealnym pokazaniem kolorów na stronie, są praktycznie identyczne jak w rzeczywistości. Opakowania oczywiscie na plus, solidne, ładne, z sitkiem i możliwością jego zamykania.
Odnośnie kolorów, ja jestem jednak za kolorami matowymi, te błyszczące są dla mnie zbyt błyszczące jeśli chodzi o dawanie ich na policzki. ewentualnie sprawdzą się jako dodatek do matowego różu by go rozświetlić na szczycie. Poza tym te róże błyszczące o wiele mniej kryją policzek niż te matowe, nakładane pędzlem są prawie nie widoczne (poza błyszczeniem), nakładane palcem już wyglądają lepiej ale to jeszcze nie to. Ja mam bladą cerę, kolor Candy Girl jest na niej niewidoczny, ale te ciemniejsze jeszcze jakoś dają radę. Ale za to, polecam inne zastosowanie! Błyszczące róże sprawdzają się fajnie jako cienie do powiek! Jeśli oczywiscie ktoś lubi delikatne, błyszczące różowe cienie :)
Jeśli chodzi o kolory to moim faworytem są Flushed, Clementine i Ooh La La.
Róże Lily Lolo muszę pochwalić za dużą trwałość. Ja nie zwracam uwagi w ciągu dnia za bardzo na swój róż na policzkach, dotykam się czesto po twarzy, podpieram ręką właśnie o policzki - i róż wieczorem jest jeszcze widoczny! za co duuuży plus.
Dodatkowo  fajne w tych różach jest to że mamy możliwość stopniowania nałożenia różu, możemy go nałożyć delikatnie, a potem dokładać i dokładać aż uzyskamy tak mocny efekt jak chcemy.



A teraz 2 róże na mojej twarzy:


BRONZERY I ROZŚWIETLACZE MINERALNE Lily Lolo:
pojemność: 6 g(rozświetlacz) lub 8g(bronzer) w 40 ml słoiczku
cena: 69,90 zł
Na stronie mamy do wyboru 3 kolory bronzerów, oraz jeden rozświetlacz Stardust. Bronzery mają wykończenie matowe i błyszczące.
Moim faworytem jest South Beach - nie lubie u siebie stosować bronzerów, ale ten jak dla mnie był idealny, połączenie rożu z bronzerem, bo nie jest nadmiernie brązowy, tylko właśnie taki brzoskwinkowaty, wygląda bardzo naturalnie na twarzy!
Waikiki i Blondie Bronze to kolory błyszczące, czego nie jestem zwolennikiem po raz drugi - ale, jeśli ktoś jest mocno opalony to powinno wyglądać fajnie, rozświetlająco. Blondie Bronze dla mojej jasnej cery jest zdecydowanie za ciemny.
Jeśli chodzi o kultowy rozświetlacz Stardust - moim zdaniem ciut za drogi w stosunku do róży i bronzerów, ale jako kultowy kosmetyk ma swoje prawa :) No i ogolnie sądze, że szkoda że nie ma rozświetlacza ani bronzerów w opakowaniach wielkości różu, bo wydaje mi sie że 8 i 6 g to zdecydowanie za dużo, jeśli kupuje sie kosmetyk do codziennego uzytku. Ma srebrzysto żółtawy kolor, idealny do rozświetlania kości policzkowych czy łuku brwiowego, a także wewnętrznych kącików oka. Można również zmieszać odrobinę stardusta z kremem i uzyskamy delikatne rozświetlenie całej twarzy, ładnie odbija światło.
Opakowania standardowe dla Lily Lolo, bardzo je lubię :)

Bardzo polubiłam kosmetyki Lily Lolo, szczerze mogę polecić! Pamiętajcie, że te kosmetyki są w pełni naturalne, mogą być stosowane przez wegan i wegetarian.
Zapraszam Was do polubienia fun page'u Costasy na facebooku - można czasem wygrać jakiś fajny kosmetyk :)
*******************************************************************************
Dodatkowo chciałam Wam się pochwalić, że wygrałam na blogu u Dezemki: www.dezemka.blogspot.com kosmetyki Phenome w jej rozdaniu :) bardzo dziekuje :) a kosmetyki Phenome, które dostałam niebawem zrecenzuję :)
A także przypominam o trwającym rozdaniu na moim blogu, wraz z firmą Mery Macom, do wygrania zestaw pędzli!

poniedziałek, 19 września 2011

współpraca MAKE UP MARKET

Dzisiaj poza paczuszką z pędzlami i cieniami Mery Macom(o których napiszę jutro), doszła do mnie paczuszka z MAKE UP MARKET :)
W sklepie Make Up Market znajdziecie szeroki asortyment kosmetyków Elite, Glazel, Proto-col, Coverderm oraz Ten Image. Ja w swojej paczuszce znalazłam produkty Elite - pełnowymiarówki oraz testery. Szkoda, że nie dostało mi się nic Proto-col'a albo Ten Image, ale może innym razem hehe :)

W paczuszce znajdowały się:
- Elite Podkład nawilżający Sublime
- Elite Poczwórne cienie do powiek Glamourous Eyes Ciel d'ete
- Elite Błyszczyk do ust Smarti Gloss
- Elite tester Pojedynczy cień Starlight
- Elite testety cieni do poczwórnych cieni do powiek VIP oraz Glamourous Eyes
- Elite  Pomadka do ust Classic
- Elite Kredka w kolorze khaki - Long Lasting Eye Pencil Intensity
- Elite tester pudru sypkiego z drobinkami
- Elite tester różu do policzków



Zapraszam was do zakupów w sklepie oraz na fan page Make Up Market na Facebooku :)

Paczuszki mi przychodzą z taką częstotliwością, że nie nadążam z recenzjami :D

czwartek, 15 września 2011

współpraca KOSMETYKOMANIA + recenzja E.L.F ;)

Moi drodzy, na wstępie chciałam Wam powiedzieć, że pod każdym moim postem pojawiła się ikonka z serduszkiem do polubienia bloga - jeśli możecie to klikajcie pod postami w serduszko, jeśli to co piszę się Wam podoba :) To raz :)

Dwa, podjęłam współpracę ze sklepem Kosmetykomania.pl  :) Sklep Kosmetykomania prowadzi głownie sprzedaż kosmetyków marki E.L.F (Eyes Lips  Face) oraz Sleek, a także kilka produktów innych firm.
Współpracę podjęłam przypadkiem kupując na allegro pewne produkty - napisałam do sprzedającego odnośnie współpracy i się udało, dodali do mojej paczuszki pewne produkty.


 

 Produkty, które zakupiłam sama:
- E.L.F Zit Zapper Punktowy żel na wypryski
- E.L.F Pędzel do podkładu bambusowy
- E.L.F Lip primer & plumper - baza do makijażu ust

Produkty, które sklep KOSMETYKOMANIA dodał do paczki:
- 2 paletki Sleek: Acid oraz cienie kremowe The primer palette
- E.L.F eyeliner & stick eyeshadow
- E.L.F face primer - baza wygładzająca

Dziekuje bardzo :) A teraz przy okazji, mówienia o kosmetykach E.L.F zrecenzuję pierwszy produkt, który dzisiaj dostałam :)

E.L.F - Studio Eyeliner & stick shadow: black / smoke
Waga: 
Eyeliner: 0,24g
Cień: 0,86g
Cena: 15 zł
Pełny opis znajdziecie w linku powyżej(w tytule produktu).

 Jak widać na zdjęciach, z jednej strony produktu mamy kremowy cień w sztyfcie - ja dostałam w kolorze Smoke, czyli taki ciemno srebrny, węglowy/stalowy kolor, a z drugiej kredkę do oczu w kolorze czarnym. Na zdjęciach również widać całkowitą ilość produktu bo wykręciłam je do końca.
Liner można nakładać na płasko bądź pod katem 90 stopni - uzyskamy wtedy inne grubości kreski. BARDZO DOBRZE KRYJE - jest mega czarny, dawno nie miałam w rękach takiej czerni :)  Bardzo łatwo się nim maluje, kreskę również łatwo jest rozetrzeć i jest trwała.
Jeśli chodzi o cień w sztyfcie - średnica jego to ok 0,5 cm i taką szeroką kreskę nim malujemy. Świetnie nadaje sie do makijażu oka, oko jeśli się naciągnie powiekę bardzo łatwo się maluje, produkt jest dobrze napigmentowany. Świetnie się go rozciera palcami - zresztą na zdjęciu poniżej to blendowanie tego cienia jest właśnie wykonane palcem bez użycia żadnych dodatkowych cieni. Bardzo ładnie prezentuje się na oku, stalowy metaliczny połysk z małymi drobinkami , super komponuje się z tą czarną kredką w zestawie bo ładnie wzmacnia całość makijażu. Jeśli chodzi o ten cień to tu już gorzej z trwałością - ale to tylko przez to że cień jest kremowy. Mimo iż szybko zasycha, na powiece bez bazy i utrwalenie po ok 2 godzinach zaczyna się rolować. Więc polecam go stosować na bazę! Dodatkowo można go przypudrować transparentnym pudrem, czy zafiksować  i trzyma się o wiele lepiej!
Co jeszcze uważam za ważne, otóż, kredka i cień kiepsko reagują na wysoką temperaturę - w dniu dzisiejszym w moim mieszkaniu było ok 20-22 stopni, kredka dość mocno się rozmiękczyła  - więc baaardzo polecam trzymanie w lodówce! i wszystko będzie super :)
Za taką cenę to dość fajny produkt, no i 2 w 1 :)
Muszę też pochwalić E.L.F za opakowania, są bardo fajne, solidne, proste, profesjonalne.


 
Dodatkowo chciałam Wam powiedzieć, że szykują się nowe współprace i nowe rozdania! No i oczywiście duuużo nowych recenzji! Śledźcie bloga :)

środa, 14 września 2011

SYNESIS - Krem z kwasami AHA

No i pora przypomnieć Wam o marce SYNESIS ;)
Pozostał mi do zrecenzowania Krem z kwasami owocowymi - 10 aktywnych składników.
Chciałam ten krem dopiero zrecenzować po zakończeniu opakowania, ale używam i używam i końca nie widzę :P wiec stwierdziłam, że zrobię to już dziś :)


Dokładny opis kremu możecie znaleźć na zdjęciu powyżej, oraz na stronie produktu.
Krem ma pojemność 50 ml, cena 79 zł.
Można również kupić 250 ml za 237 zł.
Wg opisu, krem idealnie nawilża, rozjaśnia i wyrównuje koloryt skóry.
Polecany jest jako krem na noc, i w 100 % się z tym zgadzam, gdyż produkt mimo nie tłustej konsystencji pozostawia na skórze cienki tłustawy film, który dość długo się wchłania.
Jak widać na zdjęciach poniżej, krem ma lekką, kremowo-żelową konsystencję, bardzo przyjemnie sie rozprowadza. Ja stosuje krem codziennie wieczorem od dnia 3-go sierpnia do teraz i na razie nie widzę końca! :) Na jedno posmarowanie twarzy tym kremem zużywam 3 pompki, wraz z szyją 4 pompki, ale szyję smaruje niestety rzadziej - mój błąd.
Krem jest w wygodnej szklanej buteleczce z pompką, o bardzo prostym wyglądzie - a dla mnie prostota = profesjonalizm jeśli chodzi o opakowania. Minusem tego opakowania jest jedynie to, że niestety nie widać ile kremu pozostało w buteleczce, zaglądając do środka też cięzko jest to zauważyć i niestety widać że krem osadza się na ściankach wewnętrznych - wiec jako że to szklana buteleczka nie będzie go można wykorzystać do samego końca - ale to jedyne minusy tego kremu, a właściwie jego opakowania.

Jeśli chodzi o działanie kremu, ja zauważam dobre nawilżenie, bardzo lubię swoją skóre twarzy gdy wstaję rano - wtedy najlepiej widać rozjaśnienie cery i wyrównanie jej kolorytu.
Jednak jakiegoś spektakularnego efektu zauważyć nie można. Kremy z kwasami najlepiej działają przy współdziałaniu zabiegów z kwasami owocowymi w salonie kosmetycznym, wtedy idealnie pomagają kwasowej kuracji.
Krem nie wysusza skóry, nie pozostawia jej również tłustej (tłustość skóry tylko przez pierwsze chwile po nałożeniu), myślę że osoby z tłustą cerą też bez problemu mogą stosować ten krem. Nie pogarsza stanu różnych wyprysków na twarzy, raczej chyba pomaga ich gojeniu. 
Niektórzy piszą, że ten krem jest bezzapachowy, ja tak nie uważam, dla mnie ma taki ryżowy zapach - ciężko stwierdzić czy to ładny zapach czy brzydki, raczej taki neutralny.
POLECAM :)


Dziewczyny a widziałyście odcinek Pytanie na śniadanie, w którym używano złota Synesis?? Jak nie to zapraszam!
http://www.tvp.pl/styl-zycia/magazyny-sniadaniowe/pytanie-na-sniadanie/wideo/jadalne-zloto/5192963

Zapraszam na stronę SYNESIS na Facebooku!

A dodatkowo powiem Wam, że podjęłam w tym tygodniu współpracę z jeszcze dwoma firmami! Ojj będzie duuużo recenzji :)

poniedziałek, 12 września 2011

współpraca z Alledrogerią

Podjęłam wspólpracę ze sklepem ALLEDROGERIA.PL
Już dziś dotarła do mnie paczuszka, a w niej Paletka Sleek I-Divine SUNSET, oraz próbki pudrów Mollon: Soft Camouflage i Loose Matt.



Paletki Sleek są ostatnimi czasy bardzo popularne, ale przyznam się szczerze, że w natłoku bardziej profesjonalnych kosmetyków - ta paletka Sleek jest moją pierwszą :)
Z firma Mollon miałam do czynienia tylko z błyszczykami i lakierami do paznokci w szkole, ale to było 2-3 lata temu więc zapewne już kosmetyki są inne :) z chęcią wypróbuje to co dostałam w próbkach.


Więc niebawem recenzje i sleek'owe makijaże :)
Dodatkowo jeszcze będę w międzyczasie kończyć recenzje produktów Synesis, Lily Lolo, Everyday Minerals i Hean :) I bede kombinować nowe współprace :)

Przypominam o trwającym rozdaniu, zostało kilka dni!