test

niedziela, 30 października 2011

BRWI - wszystko o brwiach:)


Dziewczyny, postanowiłam dziś zmienić swoje wpisowe plany (bo najpierw chciałam recenzować paletkę Sleek Acid). Stwierdziłam, że napiszę coś co może Wam się przydać. Postawiłam na brwi :)

Jak wiadomo brwi są wieszakiem naszego makijażu. Brwi również charakteryzują naszą twarz, potrafią zmienić nasz wygląd łagodząc go, wyostrzając, zmieniając rysy naszej twarzy i oka.
Niestety bardzo wiele dziewczyn ma nieumiejętnie wyregulowane brwi. Więc może ten post Wam w czymś pomoże :)

***
Dodatkowo chciałam zaprosić was do wysyłania zdjęć waszych brwi :) Jeśli tylko nie jesteście pewne tego czy Wasz kształt brwi jest odpowiedni do waszej twarzy, chciałybyście coś w nich zmienić lub cokolwiek innego - zapraszam do wysyłania zdjęć na mojego maila: matleena.wizaz@interia.pl - a ja za kilka dni stworzę posta  z Waszymi brwiami (oczywiście nie będę podawała żadnych waszych danych) i poradami co w nich powinnyście zmienić, w których miejscach wyregulować, w których zapuścić :) Na zdjęcia i wasze pytania czekam do 7 listopada!
Oczywiście na wszelkie wasze pytania związane z brwiami też chętnie Wam odpowiem :)
***

W internecie, jak również  w prasie znajdziecie wiele tutoriali i rysunków, jak odpowiednio wyregulować brwi. Wiele was zapewne z nich korzysta. Niestety - w większości nie ma uwzględnienia indywidualnych cech naszych twarzy, które mogą wpłynąć łatwo na popełnienie błędu w regulacji.
Dobrze wyregulowane brwi zmieniają kształt naszej twarzy, naszych oczu, są idealnym dopełnieniem - wieszakiem naszego makijażu. Źle dobrane brwi, niestety niszczą wszelkie nasze starania makijażowe, dodatkowo są w stanie oddalić od siebie oczy, wysmucić naszą twarz, sprawić że będziemy miały demoniczny, złowrogi wygląd, są w stanie nas postarzyć, sprawić że będziemy wiecznie wyglądały na zdziwione, będą więc zmieniały mimikę naszej twarzy, itp.-  można wymieniać bez końca :)

Jako iż uważam za bezsensowne przepisywanie czyiś tekstów, po prostu skopiuję jeden z tekstów o nadawaniu kształtów brwiom  który znalazłam w internecie, a który uważam za całkiem dobry (źródło: http://selectedupl.blox.pl/2011/05/BRWI-8211-ksztalty-podkreslanie-regulacja.html)

NADAWANIE KSZTAŁTU:
- Kształt brwi oraz ich długość wyznaczymy za pomocą np. kredki.
- Koniec ołówka przykładamy do bocznej części nosa - skrzydełka, a jej drugi koniec prowadzimy przez wewnętrzny kącik oka. Na brwi rysujemy kropkę. Ona wyznacza nam miejsce, gdzie brew powinna mieć swój początek.
- Koniec brwi wyznacza linia od skrzydełka nosa przez zewnętrzny kącik oka, aż po łuk brwiowy.
- Załamanie brwi powinno znajdować się w odległości około 2/3, mierząc od miejsca gdzie brew ma swój początek (wewnętrzny kącik oka).
Każdy człowiek ma ustalone rysy brwi i nie można go zmieniać radykalnie, natomiast można poprawić ich kształt:
- twarz owalna - brwi w kształcie łagodnego łuku 
- twarz okrągła - brwi w kształcie trójkąta ( optycznie brwi  będą wydłużać twarz )
- twarz kwadratowa - brwi szerokie o łagodnym łuku
- twarz  w kształcie gruszki - brwi średniej grubości o łagodnym łuku
- twarz trójkątna  - nasada brwi grubsza, a końce opadające ku dołowi

PAMIĘTAJMY
- brwi powinny harmonizować z resztą twarzy i włosów.

-jeśli masz grube włosy wyraziste rysy twarzy, brwi powinny być grubsze i bardziej dramatyczne. 
-jeśli masz cienkie włosy i rysy twarzy delikatne, brwi powinny być bardziej subtelne.

-brwi nigdy nie powinny być dużo ciemniejsze niż włosy. W przeciwnym razie będziesz wyglądać komicznie. (aczkolwiek jest kilka wyjątków, gdzie blondynki wyglądają dobrze w ciemnych -nie całkowicie czarnych- brwiach).

Kształtów brwi istnieje bardzo wiele, jednak ja proponuję doprowadzać nasze brwi do jak najbardziej klasycznego kształtu, i przede wszystkim, takiego który pasuje do naszej urody!
EDIT: Zapomniałam o częstym przypadku jakim jest posiadanie nierównych brwi! Czasem mamy jedną wyżej, drugą niżej, albo łuki brwiowe nie są tak samo ukształtowane, albo w jednej brwi rosną nam gęściej włoski itd. PAMIĘTAJMY! Zawsze dążymy do symetrii. W związku z tym jeśli jedna brew jest wyżej od drugiej, wtedy tą która jest wyżej regulujemy od góry(jeśli poziomy znacznie się różnią), a tą która jest niżej od dołu - albo jeśli to możliwe to regulujemy tylko tą niższą od dołu by zrównała się z tą której porost zaczyna się wyżej. Zawsze należy sie przypatrzeć dobrze brwiom i stwierdzić, którą brew jest łatwiej wyregulować  by zrobić brwi jak najbardziej symetryczne. Łatwiej reguluje się tą z gęstszym porostem, grubszą, dłuższą, i bardziej krzywą - niż tą cieńszą, regularniejszą, i krótszą.

REGULACJA BRWI:
Brwi możemy regulować na kilka sposobów - wyrywając je tradycyjnie pęsetą(ja polecam najbardziej te szpiczasto zakończone gdyż wyłapują nawet najmniejsze włoski), można depilować je woskiem, można również pójść do salonu na nitkowanie. wszystkie te metody oczywiście można łączyć ze sobą - gdyż nie każdą zrobi się wszystko idealnie.
Brwi powinnyśmy regulować głównie od dołu i na długość. Regulacja brwi w górnej ich części powinna się odbywać jak najrzadziej to możliwe gdyż można uszkodzić sobie nerw trójdzielny brwi co jest drastyczne w skutkach.
Dodatkowo jest wiele osób, którym przy nasadzie rosną brwi pionowo i nie chcą się położyć na resztę łuku brwiowego - takie brwi można przycinać nożyczkami - i nie martwcie się że będą wam po tym nadmiernie odrastały.  
Ostatnio w Sephorze powstały tzw Brow Bary - gdzie można się umówić na regulację brwi i  ich makijaż.

ŹLE WYREGULOWANE BRWI:
Troszkę naszukałam się w internecie, jak również wśród swoich klientek, źle dobranych brwi, oto efekty co znalazłam (oczywiście z góry przepraszam, jeśli umieściłam tu zdjęcie kogoś kto śledzi mojego bloga - jeśli ktoś sobie tego nie życzy to proszę mi napisać - usunę):



To tylko kilka przykładów, które znalazłam. Najczęściej spotykam problem brwi wyregulowanych za bardzo przy nasadzie nosa, są zbyt daleko od siebie - przez co optycznie poszerzają nasz nos i oddalają od siebie oczy. Najczęściej też widuję brwi haczykowato zakończone przy nasadzie co kojarzy się z myszką miki. Często starsze panie mają okrągłe brwi namalowane kredką - co wygląda jakby były odrysowane od szklanki, przypomina to klauna.


 MAKIJAŻ BRWI:
 Niestety nie każda z nas ma ładne, gęste brwi i takie, które pozwalają na wyregulowanie ich w taki sposób by wyglądały idealnie. Wiele z nas ma rzadkie brwi, do tego jasne, często też wyginające się w różne strony. Do makijażu brwi istnieje na rynku wiele produktów: żele i woski do brwi, kredki o różnej twardości (do brwi mogą być bardzo twarde), a także cienie. Woski i żele do brwi służą nam do nadawania brwiom kształtu, utrwalenia ich w danej pozycji (ja bardzo polecam żel do brwi z Kryolanu - utrwala niesforne brwi bardzo dobrze) - gdy nie posiadamy takiego produktu możemy zastąpić go zwykłym lakierem do włosów (psikamy sobie na palec i "ulizujemy" nim nasze brwi). 
Brwi można malować na wiele sposobów - jeśli ktoś ma w miarę rzadkie brwi polecam mocno naostrzoną kredką namalować sobie w obszarze brwi malutkie kreseczki - będzie to wtedy wyglądało naturalnie. Poza tym, najłatwiejszą i najnaturalniejszą metodą malowania brwi jest moim zdaniem używanie cieni - nawet tych zwykłych do powiek, ale koniecznie o wykończeniu matowym. Używamy do tego pędzelka skośnie ściętego - moim zdaniem takim pędzlem z naturalnym włosiem osiągniemy lepszy efekt niż tym syntetycznym. Malując brwi kredką możemy osiągnąć dość wyrazisty efekt, który niestety często jest zbyt sztuczny.

HENNA BRWI:
Dodatkowo do brwi często polecana jest henna - henna występuje w wielu kolorach (czerń, brąz, grafit, rudy, a nawet blond, którym również możemy rozjaśniać brwi). Henna występuje w postaci pasty - która barwi nasze włoski na dany kolor, i utrzymuje się w miarę krótko, a także henna sproszkowana - trwalsza, barwi nie tylko włoski ale również skórę wokół nich - polecana do osób chcących uzyskać wyrazistszy efekt, lub posiadający bardzo liche brwi by optycznie je zagęścić farbując skórę. Oczywiście można również henną zafarbować nasze rzęsy.


MAKIJAŻ PERMANENTNY:
Coraz popularniejszy stał się również makijaż permanentny brwi. Bardzo dobre rozwiązanie dla osób ceniących sobie czas dla siebie a nie ten spędzony przed lustrem, dla osób zabieganych. No i przede wszystkim dla tych, których brwi są bardzo słabe, praktycznie nie widoczne. Makijaż permanentny utrzymuje się kilka lat, później trzeba nanieśc poprawki. oczywiście istnieją przeciwwskazania:
  • cukrzyca (jeśli jest wyrównana można robić);
  • przyjmowanie leków sterydowych (trudniejsze gojenie);
  • łuszczyca (można wywołać rzut łuszczycowy);
  • czynne zmiany skórne - bakteryjne, grzybicze, wirusowe;
  • infekcje, stany podgorączkowe;
  • przyjmowanie leków przeciw zakrzepowych;
  • bielactwo (podrażnienie skóry może wywołać nowe ogniska
Jeśli chodzi o przeciwwskazania, bardzo przestrzegam przed cukrzycą! Jeśli któraś z was myśli o makijażu permanentnym a nie wiecie czy ją macie - najpierw się przebadajcie! Miałam raz klientkę, która przez swoją nie wiedzę od kilki lat chodzi z prawie czarnym obrysem ust (co wygląda strasznie i jest bardzo uciążliwe) - cukrzyca inaczej przyjmuje pigment. 


I to by było chyba na tyle :) Pamiętajcie dziewczyny o regulacji swoich brwi i przede wszystkim o nadaniu im odpowiedniego kształtu! Nie bójcie się chodzić do kosmetyczek - tam regulacja kosztuje ok 10 zł, więc warto wydać jeśli sie nie jest pewnym własnych umiejętności (aczkolwiek jak wiadomo kosmetyczka kosmetyczce nie równa i też mogą sie zdarzyć gorsze przypadki). Zawsze jest lepiej wyrwać za mało włosków niż za dużo - gdyż zapuszczanie brwi to mozolna praca.

Mam nadzieje że to co napisałam się Wam do czegoś przyda, i że nie pisałam zbyt chaotycznie :)
Jak macie jakieś pytania to zadawajcie, postaram się odpowiedzieć :) a jesli chcecie wysłać zdjęcia waszych brwi i się poradzić w ich kształcie to też czekam na wasze maile!! :)

sobota, 29 października 2011

PALETA 120 cieni Mery Macom


Długo się zabierałam za zrecenzowanie tej palety - bo tak dużo kolorów i możliwości - ale w końcu się za to zabrałam :)
Wykonałam tą paletką kilka makijaży, które zobaczycie poniżej - ale nie fantazjowałam jakoś specjalnie, i nie użyłam wszystkich kolorów jakie były możliwe. Miłego czytania :P

Paletkę tą dostałam od firmy Mery Macom - firma zajmuje się sprzedażą pędzli do makijażu, pędzli do zdobienia paznokci, a także palet do makijażu - możemy kupować produkty na allegro.
Na allegro znajdziecie kilku użytkowników, którzy sprzedają tę paletę. Jednak firma Mery Macom posiada na palecie swój hologram - przez co paleta jest dla nas bardziej wiarygodna.
 cena:  64,90 zł
Wymiary zamkniętej palety to ok 23 cm x 15 cm x 2 cm(prawie jak zeszyt a5)
Paleta wykonana jest z matowego plastiku, średniej twardości. Otwierana w prosty sposób, w środku  posiada  2 paletki cieni po 60 kolorów - paletki te są nałożone na siebie, w srodku jest tasiemka, która pomaga nam wyciągnąć tą dolną.  Można te paletki położyć obok siebie podczas malowania - jednak do zamknięcia trzeba je ułożyć w pierwotny sposób - to dla mnie jej największy minus, bo mogłaby być po prostu zaraz po otwarciu  ułożona tak jak chcemy (jest to również pewien plus, bo jak sie nam rozsypie jakiś cień to nie pobrudzi sie druga strona cieni).
 Paleta zawiera 39 cieni matowych, 40 cieni o wykończeniu satynowym/delikatnie perłowym, 35 cieni  mocno perłowych, oraz 6 cieni mozaikowych.
Jeśli chodzi o kolorystyke palety, znajdziemy w niej:
25 odcieni zieleni, 25 odcieni niebieskiego (od błękitu po granat),  13 odcieni różu, 4 odcienie czerwieni, 13 odcieni fioletu, 15 odcieni złota i brązów, 7 odcieni pomarańczu, 9 odcieni żółci, 5 odcieni srebra, 2 biele, 2 czernie.

 Jak widać cienie są niewielkiego rozmiaru:
 Cieżko było zrobić swatch z tej palety cieni, gdyż gdybym miała wszystkie maznąć na ręce to byłoby to kilkanaście zdjęć - zrobiłam więc tylko kilka kolorów dla pokazania :) Na ręce mam wcześniej rozprowadzony podkład i puder, cienie naniesione palcem.
Jeśli chodzi o stosowanie tych cieni - jak widać gama kolorystyczna jest bardzo duża, można zrobić wszelkie makijaże, nawet te artystyczne :) Cienie są kremowo-pudrowej konsystencji, ale nie są zbyt zbite, przez co np. aplikując palcem warto uważać by nie przyłożyć palca zbyt mocno bo wtedy szybko naruszymy spoistość cieni. Można je nanosić na sucho i na mokro - wiadomo, na mokro efekt jest mocniejszy i mniej się wtedy cienie osypują.  Jeśli chodzi o osypywanie się - to zależy jak dużo cienia naniesiemy na pędzel czy jakikolwiek inny aplikator, jak więcej to wiadomo będzie się nam osypywało i to całkiem porządnie. Więc lepiej go dawkować na powiekę małymi porcjami, wtedy osypywanie jest mniejsze :)
 Kolory ładnie sie ze sobą łączą, szczególnie te perłowe. Biały matowy ma słabą siłę krycia (jak w większości cieni), czarny na mokro całkiem fajnie wychodzi, na sucho jednak ciężko kruczą czerń uzyskać.
Jeśli chodzi o trwałość... bez żadnej bazy cienie po jakiś 3-4 godzinach powoli zaczynają wyglądać gorzej. Na bazach do cieni trzymają się całkiem przyzwoicie.


A teraz kilka makijaży wykonanych tą paletą:
fot: Patryk Pohl
fot: Radosław Wojtyczka / tutaj zostały cienie skruszone i użyte do sypanek na skroniach ;)
foto z lampą błyskową - w świetle dziennym drobinki nie są tak widoczne
I jak Wam się podoba? Makijaże nie są staranne(poza tymi dwoma z sesji:P), więc z góry przepraszam :P A na pokazanie większej ilości możliwości tej palety niestety nie miałam czasu.
Paletkę polecam wszystkim dziewczynom lubiącym się bawić makijażem i kolorami, do użytku codziennego, jak również dla początkujących wizażystek do wykorzystywania przy sesjach zdjęciowych. Dla profesjonalnej makijażystki, która maluje za spore pieniądze paleta troche za słaba. Dodatkowym jej minusem w profesjonalnym użytku jest brak możliwości wymiany wkładów - a przy tak małych cieniach ulubione kolory będą się bardzo szybko kończyły i tworzyły luki w palecie  - ale to tylko minus dla profesjonalistów :)

Zapraszam do polubienia Mery Macom na Facebooku :)

*************************************

Dodatkowo chciałam się pochwalić, że w końcu, z dużym opóźnieniem, dotarła do mnie nagroda od Sephory za sierpniową aktywność na portalu blogmakijaż.pl  :)
W paczuszce znalazły sie produkty Benefit'u:
- tusz do rzęs Bad Gal Lash
- baza  pod cienie i korektor pod oczy Stay don't Stray
- baza zmniejszająca widoczność porów The Porefessional
Też te produkty w niedalekiej przyszłości zrecenzuję :)

Zapraszam do obserwowania bloga  i głosowania w poprzednim poście na najlepszy makijaż :)

wtorek, 25 października 2011

Bazy MAKE UP ATELIER PARIS + nowości :)

Jakiś czas temu dostałam do testów od firmy FOLARONI próbki baz pod makijaż firmy Make Up Atelier Paris, której Folaronowie są wyłącznym dystrybutorem w Polsce. Napiszę o nich dzisiaj kilka słów :)

Make Up Atelier Paris ma w swojej ofercie 4 bazy:
-Baza Nawilżająca
-Baza Matująca
-Baza Liftingująco-nawilżająca
-Baza Rozświetlająco-nawilżająca

Bazy te dostałam do przetestowania w próbkach, jednak bazę nawilżającą mam w pełnowymiarowym opakowaniu, gdyż sama sobie ją kupiłam do kufra bo jest bardzo fajna. (klikając w nazwy baz poniżej, przeniesiecie się na stronę produktu w sklepie).



BAZA NAWILŻAJĄCA(krem):
pojemność: 30 ml / cena 60 zł
pojemność: 120 ml / cena: 152 zł
Opakowanie 30 ml to praktycznie identyczne opakowanie jak od podkładów MAP, z praktycznym dozownikiem, solidne, ale od noszenia w kuferku napisy się ścierają.
Baza jest o lekkiej kremowej konsystencji koloru białego, ma ciut inny zapach od poniższych baz, cięzko mi go określić ale jak dla mnie taki bardziej korzenny - mimo to zapach jest bardzo delikatny.
Baza ma zapewniać nawilżenie i ochronę dla cery normalnej i przetłuszczającej się.
Przywraca warstwę hydrolipidową, ochraniającą skórę, a ekstrakt z rozmarynu posiada właściwości antyseptyczne dla cery przetłuszczającej się.
Jeśli chodzi o moje wrażenia, to na pewno ładnie nawilża skórę, bardzo dobrze nadaje się do mocno przesuszonych cer - ja stosuję ją  pod makijaż na wielu takich cerach i odrazu po nałożeniu widać jak skóra traci swoje spięcie, od razu staje się delikatniejsza w dotyku, makijaż na suchej skórze z tą bazą wygląda o wiele lepiej, i myślę że się dłużej się utrzymuje tak jak powinien (miałam klientkę z suchą skórą, która bez bazy narzekała na "złuszczanie" się podkładu(MAP wodoodporny zmieszany z nawilżającym) w ciągu dnia, a po użyciu tej bazy powiedziała że to zjawisko nie występuje. Baza fajnie sobie też radzi  z suchymi skórkami, bo stają się bardziej elastyczne, nie powoduje żadnego ściągania skóry. Można stosować również jako lekki nawilżający krem. POLECAM

BAZA MATUJĄCA(krem):
pojemność: 30 ml/ 78 zł
pojemność: 120 ml / 162 zł
Produkt polecany do skóry przetłuszczającej się, dzięki wspaniałym właściwościom absorbującym sebum.
Nie wiem czemu ta baza mimo tych samych pojemności, a wcale nie lepszego działania, jest droższa od tej nawilżającej - ale mniejsza z tym :)
Baza ma również lekką, kremową konsystencję o białym zabarwieniu. Ma delikatny zapach. Po nałożeniu jej na naszą skórę widzimy lekkie jej zmatowienie. Jednak niestety, baza nie przedłuża trwałości naszego makijażu, ani skóra nie pozostaje matowa na dłużej, więc efektów specjalnie nie widać. Można również stosować jako krem ochronny.

BAZA LIFTINGUJĄCO-NAWILŻAJĄCA:
pojemność: 60 ml
cena: 95 zł
Zalecana dla skóry dojrzałej z aktywnym ekstraktem amazońskich roślin: katechu Areca. Zapobiega elastazie i colagenazie, głównym czynnikom odpowiedzialnym za elastcznośc skóry. Pobudza i odświeża skórę twarzy.
Baza ma ładny świeży zapach, jest podobnie jak pozostałe lekkiej kremowej konsystencji, łatwo się rozprowadza. Biało-żółtawy kolor. Po nałożeniu bazy skóra moim zdaniem ma bardziej błyszczący odcień niż bez niej, aczkolwiek to jest chwilowy efekt. Na pewno mocno nawilża, jednak żadnego efektu liftingu nie zauważyłam.

BAZA ROZŚWIETLAJĄCO-NAWILŻAJĄCA:
pojemność: 60 ml/ 95 zł
pojemność: 120 ml/ 168 zł
Zalecana do wszystkich typów skóry, głównie do skóry dojrzałej i zmęczonej. Nawilża, wygładza powierzchnię skóry, zapobiegając utracie jędrności dzięki aktywnym ekstraktom amazońskich roślin, rozświetla, dodaje blasku zmęczonej cerze i sprawia, że skóra wygląda zdrowo i naturalnie dzięki specjalnym pigmentom wchodzącym w interakcję ze światłem.
Jesli chodzi o moje odczucia - zapach jest mało wyczuwalny, ma lakką, pół płynną konsystencję, jest lekko metaliczna/połyskująca o żółtawym zabarwieniu.1 Na skórze daje bardzo delikatne rozświetlenie, nawilża, skóra ma taki satynowy efekt, ładnie odbija światło. Po nałożeniu podkładu efekt rozświetlenia jest prawie nie widoczny, ale twarz wygląda na bardziej odświeżoną.

********************************************

Dodatkowo NOWA WSPÓŁPRACA :):)
Dzisiaj dotarła do mnie paczuszka z organicznymi balsamami Figs & Rouge :) Możecie je kupić na stronie Ecosotique.  Niebawem pojawi się więc recenzja owych balsamów :) A także będziecie miały szanse je zdobyć w rozdaniu, gdyż dostałam po dwa egzemplarze :) Więc śledzcie bloga uważnie :)


Dodatkowo dotarła do mnie dziś przesyłka od sklepu MAKE UP MARKET, z jednym z zestawów kosmetyków (wiosna), które możecie wygrać w konkursie makijażowym! Prace można nadsyłać do jutra rana do godz. 10 na mojego maila :) Mają to być zwykłe nieprofesjonalne zdjęcia, mogą być to wasze stare makijaże byle by nawiązywały do tematyki konkursu.

poniedziałek, 24 października 2011

DERMACTOL krem do rąk i do stóp :)

DZIEWCZYNY! JESZCZE TYLKO DO JUTRA MOŻECIE NADSYŁAĆ WASZE MAKIJAŻE NA KONKURS ELITE! Jeśli nie macie czasu na zrobienie nowego makijażu, wybierzcie jakiś spośród waszych starych, ważne by nawiązywał do tematyki konkursu! Wszelkie info w poście konkursowym (kliknijcie na ikonkę w panelu po lewej stronie). WARTO!

A teraz pora na recenzję :) Jakiś czas temu od sklepu CALMADERM dostałam do przetestowania kilka produktów :) w paczce znalazły się między innymi krem do rąk i do stóp DERMACTOL firmy S.T.Health Care.
Kremy te zapewne też zobaczycie w recenzjach wielu innych blogerek :)


Kremy DermActol:
pojemność: 75 ml
cena: 19 zł
Oba kremy są w takich samych tubkach, różniących się jedynie kolorem paska i napisów :) Opakowanie solidne, klasyczne, przypominające apteczne kosmetyki. Ogromny plus za to, że w obu kremach była srebrna zawleczka w środku tubki, którą do użytkowania trzeba zdjąć (tak jak z pasty do zębów) - więc każdy ma pewność, że krem był nowy, nie używany, świeży :)Testowane dermatologicznie, nie testowane na zwierzętach.

Krem ma delikatnie żółtawy, cytrynowy kolor. Jest dość gęstej i zbitej konsystencji, jak dla mnie ta konsystencja przypomina bardzo wszelkie silikonowe kremy do rąk. Zapach kojarzy mi się również z wieloma silikonowymi, glicerynowymi kremami, nie jest jakoś  naperfumowany :) 

Krem jest przeznaczony do dłoni zniszczonych, z suchą, szorstką skórą, popękanym naskórkiem. Zawiera wiele dobroczynnych składników typu Masło Shea, Oliwa z oliwek, drobnoustrojowy olej pszenny(który zawiera dużo wit. E),  aloes.  Ze składu można również wyczytać że zawiera wyciąg z rumianku co raczej wchodzi na jego plus, i konserwanty co wchodzi na jego minus  -ale do nich to chyba każda z nas już jest przyzwyczajona :) Co mnie dziwi, żadne witaminy nie są napisane w składzie, a wydaje mi się że witaminy, np E lub A to taka podstawa i ich istnienie w którymś składniku(jak tu w oleju pszennym) bedzie miało mniejsze działanie niż gdyby ta witamina była w kremie włożona oddzielnie.
Poza zastosowaniem do dłoni, ja również standardowo próbowałam tego kremu używać do łokci i też się dobrze sprawdza. Dodatkowo w opisie kremu pisze, że możemy stosować na twarz i usta(!) co mnie dość zaskoczyło. W prawdzie na twarz nie próbowałam stosować bo nie widziałam potrzeby, ale na usta spróbowałam - i rzeczywiście całkiem fajnie się sprawdza. Większość kremów do rąk nie nadaje się do smarowania ust - bo albo są za bardzo naperfumowane i szczypią, albo ich konsystencja sprawia że usta są w jeszcze gorszym stanie. Więc bardzo przyjemna niespodzianka :)
Jeśli chodzi o używanie - na stronie pisze że wystarczy niewielka ilość by posmarować całe dłonie - taka ilośc jak powyżej na zdjęciu, czyli wielkość ok ziarna grochu, rzeczywiście wystarcza na pokrycie dłoni bardzo cienką warstwą. Donie są wtedy takie aksamitne w dotyku, delikatnie śliskie - ale nie tłuste :) Jednak mnie taka ilość nie urządza, bo mam wrażenie że krem nie dostał się wszędzie tam gdzie powinien i że zbyt delikatnie nawilży i odżywi skórę - więc ja musze miec co najmniej 2-3 "ziarnka grochu" - i przy takiej ilości krem niestety wchłania się bardzo długo, pozostawia cienki film na skórze, cięzko go określić czy tłusty - taki jak większość silikonowych/glicerynowych kremów. Nie przeszkadza mi to w ogóle jeśli smaruje dłonie na noc, jednak w dzień jest to trochę uciążliwa sprawa - wtedy jednak warto ilość kremu zmniejszyć do minimum i pozostać przy "aksamitnych" w dotyku dłoniach.
Krem bardzo polecam wszystkim dłoniom zniszczonym, bardzo wysuszonym, szczególnie teraz na okres zimowy pod rękawiczki! Pamiętajcie że w zimę nie powinno się stosować zbyt wodnistych produktów, im bardziej tłuste tym lepiej - bo nie mają takich właściwości jak woda i szybko nie marzną. Więc ten krem będzie bardzo fajny:)


Krem o białej barwie, dość gęstej papkowatej konsystencji, która pod wpływem ciepła naszej skóry i rozmasowywania ładnie się rozrzedza. Zapach tego kremu jest bardzo delikatny, prawie nie wyczuwalny przy używaniu małych ilości.
Krem zawiera kwasy tłuszczowe, masło shea, witaminy E i F(chociaż ja tego w składzie nie widzę - może jakieś nieznane mi nazewnictwo?:P), prowitaminę A, naturalną alantoinę, wyciąg z rumianku. No i oczywiście parabeny.
Krem ma świetnie działać na zniszczoną, wysuszoną skórę stóp, zrogowaciały naskórek, popękane pięty, jak również można nim smarować łokcie. Co mnie dziwi bardzo - na opakowaniu jest napisane by wsmarowywać krem szczególnie w okolicę pięt (co jest dla mnie bardzo zrozumiałe), ale też pomiędzy palce! Gdzie jak wiadomo, powinno się unikać wsmarowywania wszelkich kremów pomiędzy palce u stóp, gdyż to bardzo sprzyja powstawaniu grzybicy - krem nie ma takich możliwości wyschnięcia w tych okolicach i tworzy wilgotne środowisko.
Smarowałam tym kremem na razie swoje stopy 3 wieczory pod rząd, ja dodatkowo zawsze na noc zakładam skarpety :P Musze stwierdzić, że na skórę stóp działa bardzo fajnie! Skóra jest widocznie nawilżona, gładsza, dodatkowo rozjaśniona. Efekty super!
Jeśli chodzi o wchłanianie... tu jest podobnie jak z kremem do rąk. Wchłania się dość długo. Cienka warstwa kremu, gdy pozostawimy stopy gołe, wchłania się całkowicie po ok pół godziny. Jak wsadzę stopy w skarpetki w grubszą warstwą to rano jeszcze czuje śliskość na stopach :) Mi to generalnie jakoś nie przeszkadza, bo zawsze kremy do stóp stosuje na noc, a nie na dzień ;) tym bardziej teraz w zimę.

***********************************************

Dodatkowo chciałam Wam się pochwalić, że kilka dni temu otrzymałam nagrodę, którą wygrałam w rozdaniu u:
Jest to zestaw kosmetyków Fitomed do cery tłustej, w prawdzie do tłustej trochę mi brakuje, ale poużywam i zobaczymy jak będzie :)
Bardzo dziękuje za wygraną :)