test

czwartek, 29 grudnia 2011

BENEFIT bazy pod makijaż + współpraca

Dziś udało mi się wpaść do siostry, więc wiedząc o tym postanowiłam wcześniej w domu napisać dla was jakąś recenzję i tu wrzucić, nie lubie jak mój blog ma taki zastój. A "kochana" telekomunikacja dalej nie wie kiedy będę internet mieć. Bosko!
Jak Wami minęły święta? Dla mnie to było jedno wielkie obżarstwo :P Teraz się szykuję na Sylwestra - macie jakieś ciekaw plany?
Pamiętajcie o 2 konkursach, do których można się zgłaszać do sylwestrowej północy :) (info w lewym panelu).

Jeśli chodzi o to co dzisiaj dla Was przygotowałam, postanowiłam napisać recenzję dwóch baz marki Benefit:
-Baza Stay don't stray (na makijaz wokół oka)
-Baza The Porefessional (na twarz, minimalizująca widoczność naszych porów)
Dodatkowo, ostatnio zostałam zaskoczona paczką, którą dostałam (bo nie wiedziałam, że takowa została do mnie wysłana) - paczkę dostałam od portalu LaMODE.info - więc rozpoczęła się tym samym nowa współpraca :) Więcej o tym na dole wpisu.



BENEFIT Stay Don't Stray:
Pojemność: 10 ml
Cena: ok 120 zł
Baza Stay don't stray to jedna z niewielu baz na naszym rynku, którą możemy stosować zarówno pod cienie do powiek, jak i pod oczy alby utrwalić korektor.

Baza jest w małym(ma długość ok półtora palca) walcowatym opakowaniu, opakowanie mimo, iż plastikowe wydaje się dość solidne, no i typowe dla Benefitu jeśli chodzi o szatę graficzną. Opakowanie jest z pompką, co ułatwia nam nabieranie bazy, no i przede wszystkim jest bardziej higieniczne. Cała 1 pompka daje dość dużo produktu (możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej), i niestety jest to o wiele za dużo na parę oczu. Więc należy stopniować sobie ilość produktu, nie naciskać do końca pompki bo to tylko marnotractwo.

Baza ma konsystencję średnio gęstego podkładu, kolor moim zdaniem idealny do śniadych cer - do ciemnych cer może się okazać za jasny pod oczy (no chyba, że ktoś pragnie mega rozjaśnienia), a do bardzo bladych cer może okazać się zbyt ciemna przez co może wzmożyć cienie pod oczami. Zapach tej bazy jest dość dziwny, nie nazwałabym go ani przyjemnym, ani odrażającym, ciężko mi go określić. Przy pierwszych 2-3 aplikacjach piekły mnie przez kilka minut oczy po jej użyciu, jednak na szczęscie skonczyło się tylko na pieczeniu, które bez problemu zniknęło. No i niestety nie byłam jedyna, bo kilka moich klientek też ta baza piekła przez pierwsze minuty - obojętnie czy dałam jej bardzo niewiele na powieki, czy grubszą warstwę.
Muszę przyznać, że nigdy wcześniej chodząc po drogeriach ta baza nie zwróciła uwagi. Ale teraz, kiedy ją posiadam, muszę stwierdzić że bardzo ją polubiłam. Ładnie wyrównuje kolor powieki, wzmacnia kolory cieni jeśli nałożymy je zanim baza wyschnie, przedłuża ich trwałość (co prawda nie przedłuża trwałości tak mocno jak baza z Urban Decay, ale nie mogę powiedzieć, że nie działa;)), jeśli chodzi o utrwalenie korektora... moim zdaniem świetne w tej bazie jest właśnie to, że sama działa jak korektor pod oczy! U większości osób, które malowałam, i u samej siebie, po zastosowaniu tej bazy pod oczami nie musiałam nakładać już żadnego innego korektora, bo wystarczająco rozjaśniła mi cienie pod oczami - więc moim zdaniem super. A jeśli chodzi o utrwalenie makijażu pod oczami - to też go utrwala. No i nie przesusza skóry pod oczami - bo kiedyś próbowałam baze z Urban Decay użyc pod oczy dla utrwalenia korektora, no i niestety, to się nie sprawdziło, skóra się strasznie przesuszyła, makijaż pod okiem nie wyglądał dobrze, tym samym się też nie utrwalił.
Baza wydaje się być całkiem wydajna - choć nie dotarłam jeszcze do jej końca, a opakowanie jest niestety nie przeźroczyste więc nie można stwierdzić ile jej zostało.
Na wizażu naczytałam się o tej bazie wiele negatywnych opinii - w sumie nie wiem czemu, ja aż tak drastycznych wrażeń nie mam.
Bardzo ją polubiłam, szczególnie się sprawdza przy sesjach zdjęciowych. Jedynymi wadami okazały się cena i początkowe pieczenie oczu. A poza tym same plusy :) Polecam


BENEFIT The POREfessional:
Pojemność: 22ml
Cena: ok 140 zł
Ja miałam okazję przetestować 7,5ml tester, który dostałam od Sephory. Ta baza ma za zadanie minimalizowac widoczność porów na naszej twarzy, nakładamy ją pod makijaż. Wyciskając z tubki zobaczymy brązowawy produkt, na twarzy na szczęscie nie pozostawia żadnego koloru. Baza jest takiej silikonowej konsystencji, więc samo to mówi nam o tym, że będzie wygładzać skórę. Jest beztłuszczowa.
 Faktycznie, po posmarowaniu twarzy, widoczność porów się zmniejsza, wszystkie "dziurki" na naszej twarzy są mniej widoczne, buzia jest wygładzona i ma aksamitny wygląd. Szkoda tylko, że nie da się całkowicie zniwelizować porów tą bazą :) Baza również trochę matuję skórę. Efekt widać bez makijażu, jednak moim zdaniem po zrobieniu makijażu różnicę widać już znacznie mniejszą, efekt się troszkę gubi, choć skóra chwilowo wydaje się gładsza. Nie zauważyłam specjalnego przedłużenia trwałości makijażu. Cena niestety niska nie jest, no ale typowa dla Benefitu. I właściwie nie wiem co innego o jej działaniu mogłabym napisać... Możecie zobaczyć zdjęcia :P



No i na koniec, niespodzianka od portalu LaMODE.info :)
Dostałam w prezencie do przetestowania zestaw kosmetyków DOVE - żel pod prysznic, balsam do ciała i antyperspirant w spray'u :) Paczka bardzo mnie zaskoczyła, no i ucieszyła :) Balsam już zdążyłam raz użyć, i mnie zadowolił :) zobaczymy jak będzie z dalszym użytkowaniem :)


PS: Nie wiem czy do Sylwestra uda mi się coś tu skrobnąć - no chyba, że jutro włączą mi łaskawie internet. Jak nie to do usłyszenia w  Nowym Roku :P Udanej imprezy Wam wszystkim życzę :)

niedziela, 25 grudnia 2011

Cienie sypkie APC & MAP + ogłoszenia

Dzisiaj krótka recenzja cieni sypkich, wziełam pod ostrzał cienie, które dostałam od firmy APC Cosmetics, a także cienie firmy Make Up Atelier Paris, których dostałam testerowniki.

Pojemność: 5ml
Cena: 15,50 zł
Cienie są w solidnie wykonanym, kwadratowym akrylowym opakowaniu. Opakowanie wygląda całkiem przyjemnie. W kartoniku również znajdziemy aplikator do tych cieni, ale moim zdaniem średnio nadaje się do użytku. Tym bardziej, że moim zdaniem cienie sypkie najlepiej nakłada się palcem.

Do wyboru mamy  aż 60 kolorów.
Do recenzji dostałam 3 kolory:
13 - strasznie miałki, zbity pigment, kolor: brąz wchodzący w czerwień mieniący się na zieleń i złoto(jak dla mnie jest to takie połączenie pigmentu MAC'a w kolorze Green Brown, a także cienia sypkiego Lily Lolo Smoky Brown). Nakładając go na powiekę widzimy ciepły brązowy kolor, lekko wpadający w czerwień, pod światło widzimy zielono-turkusową poświatę. I o dziwo, przy nakładaniu go na dolną powiekę na czarną kredkę wyszedł metaliczno zielony kolor co mi się bardzo spodobało.
47 - w słoiczku wygląda na złoty kolor, jednak jak sie nim pomaluje okazuje się że to czarny cień, ze złoto-różowym brokatem(z przewagą złotego oczywiscie, bardziej takie stare złoto), daje całkiem fajny efekt
56 - mój faworyt! nie przepadam generalnie za niebieskimi cieniami i ich pochodnymi, ale tenm wyjątkowo mi się spodobał. Ma taki lodowy kolor, jak taka wyblakła mięta z niebieskim brokatem. Świetny do wykańczania makijażu, świetny do wszelkich zimowych stylizacji. I o dziwo super się łączy z tym kolorem nr 13.
Każdy z tych kolorów ma ciut inną konsystencję, 13 jest najbardziej miałki i tym samym najłatwiej się go nakłada, 47 jest najbardziej sypki i rozproszony, 56 jest pośredni.

Szczerze powiem, że nie spodziewałam się żadnych rewelacji po tych cieniach, ale miło mnie zaskoczyły. Fajnie się je nakłada, przyjemnie wyglądają i w opakowaniu i na oku, a do tego nie ma źle z ich trwałością... bez żadnej bazy, czyt. na sucho, utrzymały się bez żadnych zmian 6 h, dopiero po 6 h zaczeły trochę blaknąć i zbierać się w załamaniu powieki - moim zdaniem całkiem dobry wynik. I cena przystępna. Także polecam :)
 Makijaż wykonany kolorem 13 i 56 ;)



Pojemność: 8ml
Cena: 75 zł
Do wyboru mamy 11 kolorów. Cienie są zawarte w przeżroczystym słoiczku z sitkiem. W środku cienie są strasznie ubite, wydaje się, ze jest ich mało, a jak się ruszy to cała konsystencja się rozbija i spokojnie to jedno opakowanie mozna by rozdzielić na 2 opakowania prawie pełne ;) Cienie sparkle charakteryzują się tym, że posiadają w sobie masę mieniących się drobinek.

Ja dostałam do testów 3 kolory: sparkle brown, purple brown, deep sea.
Pierwszy dostałam w takim małym pojemniczku jak ozdoby do paznokci - i to było całkiem spoko, zakochałam się w tym kolorze i łącznie z 2 znajomymi wizażystkami kupiłyśmy pełnowymiarowe opakowanie cienia Sparkle Brown i podzieliłyśmy się zawartością, wyszły po 3 pełne słoiczki na ozdoby do paznokci - czyli całkiem sporo:)
Dwa pozostałe dostałam niestety w bardzo kiepskich opakowaniach, odrobina cieni została wsypana do plastikowego opakowania na wkłady do palet, do tego w środku zostały zaklejone taśmą, przez co połowa zawartości próbki przykleiła się do taśmy - nie chce nikogo obrażać, ale ktoś kto te próbki pakował kompletnie nie myślał. Niemniej jednak, kolorki mogłam jednorazowo przetestować.
SPARKLE BROWN - piękny brązowy cień, z masą złotych drobinek, drobinki większe i mniejsze, dość brokatowy, świetnie się mieni i połyskuje na wszystkie odcienie złota i brązu, mój ulubiony! Z tym cieniem robiłam dla was makijażowy TUTORIAL. Świetny cień na sylwestra i inne okazje.
PURPLE BROWN - równiez brązowy cień, tym razem jednak z bardzo drobnymi drobinkami w odcieniach różu i fioletu. Cień wygląda bardziej metalicznie niż brokatowo. Również ładniutki kolor.
DEEP SEA - piękny, głęboki, granatowo-zielony cień, z chabrowymi i niebieskimi drobinkami. Bardzo mi odcieniem przypomina kolor pigmentu Deep Blue Green MAC'a.
Sparkle Brown jest moim ulubieńcem jesli chodzi o kolor, jednak niestety się trochę osypuje przy aplikacji. Pozostałe 2 kolory są bardziej miałkie, łatwiej się je nakłada. Na mokro oczywiście dają intensywniejszy efekt.
Jeśli chodzi o trwałość - bez zarzutu. Wytrzymują bez naruszenia kilka godzin bez żadnej bazy pod cienie.
Cena nie jest niska, ale myślę, że warto :) Są bardzo wydajne. No i fajnie że jest sitko w opakowaniach, nie trzeba tak jak w pigmentach Mac'a czy Inglota nabierać cieni z pełnego słoiczka, bo na sitku zostaje niewielka ilość, w sam raz do użytku.

 Ostatnio Folaroni wprowadziło do swojej oferty nowe color żele oraz cienie polyskujące(pearl powder) - bardzo te produkt mnie ciekawią, i myślę, że będzie trzeba je kiedyś kupić - stosował już ktoś? Chętnie zasięgnę opinii.


Jeśli chodzi o ogłoszenia... niestety od piatku nie mam internetu, a to za sprawą nowego operatora ;/ i będę go miała dopiero po świętach. Tekst do recenzji i foty zrobiłam sobie w domu i wrzuciłam to wszystko będąc u siostry na Wigilii :)
W zwiazku z tym, wyniki makijażowego konkursu podam 28 lub 29 grudnia (jeszcze do 27.12 możecie wysyłać mi linki ze swoimi pracami!), a konkurs Lady Mineral przedłużam do 31 grudnia! Więc kombinujcie dziewczyny hasła reklamowe i działajcie, bo do wygrania kosmetyk jaki sobie same wybierzecie - więc myślę że warto!

No i ciut spóźnione, ale WESOŁYCH ŚWIĄT! :) 

wtorek, 20 grudnia 2011

WASZE BRWI część 2 + prezent

Długo się wszystkie wypytywałyście kiedy w końcu opiszę resztę waszych brwi, które dotarły zdjęciami na mojego maila :) nie chciałam pisać posta z 2, czy trzema poprawkami, chciałam więcej - no ale chyba już na więcej się nie doczekam :P  Tak czy siak dziękuje za takie zainteresowanie, i jeśli jeszcze znajdą się jakieś chętne do pokazania i zmiany swoich brwi to zapraszam do wysyłania mi maila ze zdjęciami (cała twarz + ewentualnie jakieś inne ujęcie brwi, najlepiej en face) na matleena.wizaz@interia.pl

Więc zaczynamy :) Standardowo nie będę pisała żadnych waszych danych, choć zapewne niektóre panie będą rozpoznane, no i gdzie nie nie gdzie są linki :)


P:"Cały czas wydaje mi się, że z moimi brwiami jest coś nie tak. Jakie jest Twoje zdanie na ich temat? Niestety jak je próbuje podmalować to mam wrażenie, że są sztuczne, więc tego nie robię."
 O: Brwi sa na tyle gęste, że moim zdaniem nie trzeba nic malować :) Jednak jest tu dużo do zrobienia, a mianowicie trzeba je zapuścić u nasady, odległość między brwiami jest za duża, przez co oczy, które i tak są daleko osadzone od siebie, optycznie oddalają się jeszcze bardziej ;) zapuszczanie to mozolna robota, ale efekt bedzie super :)

P: "Witam serdecznie, proszę o poradę czy moje brwi są dobrze dopasowane do mojej twarzy ???"
 O: Nie będe pokazywać zdjęcia całej twarzy bo myślę, że to nie ma sensu :) Brwi ładne, do twarzy moim zdaniem pasują, nie są ani za cienkie, ani za grube. Kształt też ładny.

P: "Zgodnie z obietnicą zostawioną pod komentarzem, wysyłam swoje brwi na "lifting" ;) z wielką prośbą o brwiowe porady. Nigdy sama na własną rękę nie regulowałam kształtu brwi. Mam jasną karnację, włosy blond, brwi też są jasne. Są tak dziwnie osadzone, bo tak trochę od spodu? Dziwnie się zaczynają i jeszcze dziwniej się kończą. Proszę o pomoc :)"
 O: Brwi moim zdaniem mają całkiem przyzwoity kształt :) Można by je zapuścić minimalnie u nasady, ale nie jestem pewna czy w ogole rosną Ci tam brwi :> Są one jasne, i tu polecałabym albo podmalowywanie jasno brązowym cieniem (ale w zimnym odcieniu) lub robienie henny... Tym bardziej jeśli tak mocno tuszujesz rzęsy jak na zdjęciu :)

P: "Czy wygląd moich brwi pasuje do twarzy?"
 O: Myślę, że jest ok :) Na pewno nie mogą być cieńsze.

P: "Od dawna mam problem z brwiami.
Na początku koleżanka próbowała mi je wyregulować: wyszło tak, że miałam grube przy nasadzie i cienkie na całej dlugości. Poszłam do kosmetyczki, żeby to naprawiła i wyszłam z jedną brwią o połowę krótszą od drugiej (ale grubość miały identyczną ;p). Po paru tygodniach te brew mi odrosła, chociaż jakiś czas wyglądałam komicznie. Od tamtej pory nie ruszałam kształtu tych brwi i wiem, że wyglądają inaczej. Jednak nie wiem którą mam upodobnić do której i w jaki sposób."
 O: Tutaj będzie zdecydowanie dużo pracy. Łuk brwiowy nie powinien mieć prostej linii tak jak to tutaj na zdjęciach widać. Moim zdaniem powinnaś je zapuścić od dołu na połowie ich długości, by można było im dopiero nadać jakiś kształt. I tu niestety, patrzać na to jaki masz porost włosków od góry, pokusiłabym się o wyrywanie brwi w ich górnej części - bez tego brwi będą miały dobry kształt od dołu, ale góra nadal bedzie miała równą linię. Tylko trzeba to robić ostrożnie. Dodatkowo prawą brew można zapuścić bliżej nasady.

P:"Brwi po latach bezmyślnego skubania dopiero dochodzą do siebie - jeżeli masz jakieś wskazówki co do regulacji, będę wdzięczna."
 O: Brwi mają całkiem przyzwoity kształt :) Jedyne co, to zapuściłabym je troche na grubość, bo gubią się przy całej twarzy. Jak będą grubsze to bardziej wyjdą na wierzch, i proporcje twarzy się zrównają.

P:
O:Mamy tutaj oczy głęboko osadzone, i niską powiekę, w związku z tym nie ma dużego pola do popisu. Brwi są dobrej grubości, jedyne co to w końcowej ich części staranniej je bym wyregulowała... a na początku je zapuściła - a jeśli to nie możliwe, to podmalowywać je cieniami.

P:"czy moje brwi pasują do kształtu twarzy? i ewentualnie jakie proponujesz poprawki. Niestety moje brwi wymagają podreperowania cieniem i kredką, gdyż lubie wyraziste brwi a moje naturalne są jasne (jestem z natury blondynka:P"
 O: Brwi mają całkiem fajny kształt. Jedyne co, to wydaje mi się, że przy tak delikatnej urodzie, nie powinnaś nasady brwi zaznaczać na kwadratowo - to dodaje demonizmu  brwiom, i myslę, że tutaj akurat nie pasuje :)

P: "błagam o pomoc mam straszne brwi i źle się  z nimi czuje oto moje zdjecie i prosze doradz mi jaki kształt powinny miec moje brwi
 O: Brwi są zdecydowanie za cienkie. Jedyne co można zrobić by poprawić ich wygląd je zapuścić na grubość :) powodzenia!

********************************

Dodatkowo chciałam się Wam pochwalić miłym prezentem od firmy Werner & Wspólnicy - to firma, która prowadzi sklep Instituto Ganassini - znany z produktów Bioclin Acnelia, które recenzowałam nie tylko ja, ale i inne blogerki :)

Przypominam również, ze zostało już tylko kilka dni do końca konkursu na makijaż świąteczny, oraz konkursu Lady Mineral - info na górze lewego panelu bocznego :)

poniedziałek, 19 grudnia 2011

JADWIGA: algi białe + peeling naturalny


Pora na jakieś recenzje z kosmetykami JADWIGA :) W paczce od Jadwigi dostałam m. in. próbki peelingu naturalnego z mikrocząsteczkami, a także pełnowymiarowe opakowanie alg białych - i dziś zrecenzuję właśnie te 2 produkty :)
Możecie je kupić w sklepie Jadwigi pod tymi linkami:
-Peeling naturalny z mikrocząsteczkami wosku jojoba
-Algi białe (maska gumowa)



PEELING NATURALNY z mikrocząsteczkami wosku jojoba:
pojemność/cena: 50 ml/22,50 zł
pojemność/cena: 250 ml/46,50 zł
Opis: peeling - żel ma zastosowanie nawet dla bardzo wrażliwej skóry. Dzięki unikalnym składnikom niezwykle skutecznie usuwa suchy naskórek z twarzy, szyi, dekoltu, ciała, pięt, kolan, łokci. Trące drobinki wosku jojoba nie mają ostrych kantów, nie kaleczą skóry, działają wygładzająco, oczyszczająco, nawilżająco, rozjaśniająco. Skóra staje się miękka i elastyczna. Peeling wspomaga głębokie nawilżanie, chroni przed wolnymi rodnikami. Po masażu peeling powinien pozostać na skórze ok. 10 min.
Skład: Aqua, Gliceryn, Propylen Glycol,  Benzyl Alcohol, Polyacrylic Acid, Hydrogenated Jojoba Oil, Sodium Hydroxide, Methylparaben, Propylparaben
Peeling jest przeźroczysty  z turkusowymi dość dużymi granulkami, jest żelowy i moim zdaniem bardzo gęsty.  Zapach peelingu jest bardzo delikatny, ale ciężko mi powiedzieć czym to pachnie, bo zapach jest taki kwiatowo-gorzkawy... może to ta jojoba?:P
Peeling bardzo łatwo się rozprowadza po twarzy, czuć obecność granulek, jednak mimo tego nie czuć mocnego tarcia twarzy, a tym samym mocnego złuszczenia. Peeling moim zdaniem w trakcie masażu troche wchłania się w skórę twarzy, i niektóre drobinki się rozpuszczają. Bardzo łatwo się ten peeling zmywa z twarzy, a po zmyciu czułam lekkie przegrzanie skóry  twarzy, które zniknęło po kilku minutach.
Jeśli chodzi o jego działanie... na pewno nadaje się do skór wrażliwych, bo jak już wyżej napisałam mimo dużych granulek złuszczanie jest bardzo słabe. Skóra po zastosowaniu na pewno się odżywiła, nawilżyła, trochę napięła, i stała się gładsza. Ale przy grubszych, mniej wrażliwych skórach (czyli tak jak np moja) dużych efektów się spodziewać nie można. Ze względu na rozgrzanie skóry, nie wiem czy powinny ją stosować osoby z naczynkami - aczkolwiek producent nie pisze nic o rozgrzaniu skóry po zastosowaniu tego peelingu, wiec nie wiem czy każdy to odczuł podobnie jak ja :)
Peeling nie jest drogi, a jest wydajny, więc myślę, że warto, szczególnie przy skórach delikatnych, oraz przy takich, które nie przepadają za nadmiernymi zapachami kosmetyków.
Poniżej zobaczycie zdjęcia z efektem po zastosowaniu peelingu i maski.


ALGI BIAŁE - maska gumowa:
pojemność/cena: 250 ml/52,50 zł
pojemność/cena: 500ml/88,50 zł
pojemność/cena: 1000ml/145,50zł
opis: Maska z wodą morską, Acerolą i wit. C, przeciwzmarszczkowym alginatem i kaolinem. Polecana do każdego typu cery, w każdym wieku - zarówno z objawami trądziku młodzieńczego, mieszanej oraz suchej, łuszczącej się, słabo nawilżonej, podrażnionej, zaczerwienionej. Maska ma właściwości uspokajające, kojące ślady po oczyszczaniu, wygładzające skórę, która staje się głęboko nawilżona, nasycona substancjami odżywczymi, odnowiona, zregenerowana i rozjaśniona. Daje skórze odczucie relaksu, odprężenia i odświeżenia, wzmacnia jej barierę hydrolipidową. Ponadto powoduje również obkurczenie naczyń krwionośnych i poprawienie wyglądu skóry dojrzałej   z objawami wiotczenia.

Dostałam opakowanie 500 ml, które wg opisu starcza na sześciokrotne użycie. I jeśli rzeczywiście by ją nakładać na twarz, dekolt i szyję - to tak będzie. Ja jednak samej sobie nakładam algi tylko na twarz, gdyż troche ciężko samemu nałożyć sobie na szyje i dekolt maskę  - trzeba by było wtedy kogoś poprosić o zrobienie tego :) Stosując maskę na samą twarz myślę, że wystarczy na około 10 zabiegów.
Oczywiście algi to proszek, tutaj akurat koloru brudnej bieli. Zapach suchych alg kojarzy mi się z zapachem suchego wapna, ale mimo to jest delikatny, po rozrobieniu maski z wodą moim zdaniem zapach prawie nie wyczuwalny. Maskę możemy rozrobić w wodą przegotowaną, mineralną, destylowaną itd - nie polecam używać zwykłej kranówy.  W opisie na 40 ml proszku przypada 100 ml wody.
Ja oczywiście maskę sypałam do miseczki na oko, wodę również. Muszę przyznać że świetnie się rozpuszcza, nie pozostawiając żadnych grudek! Błyskawicznie udało mi się uzyskać jednolitą masę.
Ta niewielka ilość, która jest w miseczce bez problemu wystarczyła na pokrycie całej twarzy i kawałka szyji... maską również można pokryć powieki, a takze górną wargę. Maska w miseczce nie zastyga w zawrotnym tempie, więc spokojnie można nakładać ją na twarz bez pośpiechu, na twarzy brzegi maski dość szybko zastygają, a całość zmienia się w gumową maskę dopiero po 2-3 minutach. Maska nie spływa  przy nakładaniu z twarzy, co uważam za duzy plus. Daje lekki efekt chłodzenia, przez co na pewno przynosi ulgę zmęczonej skóry twarzy. Chcąc maskę ściągnąć należy brzegi zwilżyć ciepłą wodą - ja polecam nałożenie na brzegi kremu, wtedy nie bedą tak zastygać mocno. Maskę łatwo się ściąga, jednak mi się nie udało w całości - rozerwała mi się na kilka kawałków, ale może po prostu była zbyt cienka jej warstwa. Zeszła bez najmniejszego problemu.
Skóra mojej twarzy bardzo dobrze się czuła po jej zdjęciu, była napięta, delikatniejsza, odżywiona. Jeśli chodzi o błyskawiczny lift, który obiecuje producent - to nie wiem czy po tej masce miałam aż tak wielki lifting twarzy, ale tak czy siak, wyglądała ciut lepiej :)


A poniżej zdjęcia, pierwsze przed nałożeniem peelingu i maski, a drugie to już po zastosowaniu w.wymienionego peelingu i alg białych.
Skóra ogólnie jest gładsza, przebarwienia stały się ciut mniej widoczne, zmarszczki płytsze, kolor ujednolicony.

I jak wasze wrażenia? Stosowałyście już te kosmetyki?

piątek, 16 grudnia 2011

metamorfoza Soni + nowe paczuszki

Miałam dzisiaj nic nie pisać... ale byłam dziś rano na sesji i zrobiłam całkiem przyjemną metamorfozę - przynajmniej jak dla mnie :P Na sesji pozowała Sonia, i miała się wcielić w bollywoodzką piękność - jako, że cała stylizacja była przepełniona cyrkoniami i cekinami, postanowiłam na twarz już tego nie przenosić, więc raczej taki bardziej klasyczny makijaż. Na zdjęcia z sesji czekam, całej stylizacji uchwyconej nie mam.
Pierwszy raz w makijażu połączyłam srebro ze złotem - w końcu miałam okazję :D
Cały makijaż oczu jest zrobiony paletkami Sleek, ten najbardziej złoty z paletki Sleek Sunset, a wszystkie pozostałe to cienie z paletki Sleek PPQ Me, Myself & Eye, którą dostałam przedwczoraj w paczuszcze od KOSMETYKOMANII :) Paletka ma boskie kolory! No i jako limitowanka, jest ciut droższa niż pozostałe. Ale pełna recenzja za jakiś czas:)  Usta zrobione paint pout'em ze Sleeka również :) a reszta kosmetyków to Make Up Atelier Paris, Kryolan, Mac, Smashbox.
Tak oto prezentowały się kosmetyki do recenzji, które wsadzono mi do paczuszki przy okazji moich zakupów w sklepie:



Dodatkowo, dzisiaj dotarła do mnie kolejna paczka od firmy JOKO. 
Dostałam do testów nowe odżywki do paznokci:
-utwardzającą paznokcie
-regenerującą, wzmacniającą i chroniącą paznokcie
Bardzo sie z tej paczuszki cieszę, bo ostatnio sobie paznokcie zmasakrowałam zrywaniem żelu z paznokci:P

czwartek, 15 grudnia 2011

Makijażowe nowości :)

Już długo nie wrzucałam tu swoich nowych prac... stale recenzje i recenzje :P Więc dziś  dla odmiany troche mojej nowej twórczości :) mam nadzieje, że Wam się spodoba, troche tego jest:)

Na początek, może pochwalę się sesją z Mirellą Szymoniak - edytorial z tej sesji, włacznie z innymi modelkami, wizażystkami i fryzjerkami możecie zobaczyć w grudniowo-styczniowym wydaniu magazynu E!Stilo (do kupienia w empikach) :)  Na zdjęciach poniżej jako modelka: Anna Zawada, stylistka: Justyna Polska, włosy i makijaż mojej roboty:
 Całość edytorialu możecie również zobaczyć tu: Majestic Coldness.
A fryzurka modelki od tyłu wyglądała tak (foto z komórki):


Jeśli chodzi o dalsze nowości, to teraz pora na pozostałe sesje zdjęciowe :)
*Z Krzysztofem Jendrzokiem:
*z Bartkiem Koszowskim:
biżuteria: www.silverkas.blox.pl

biżuteria: www.silverkas.blox.pl
*pozostałe:

*metamorfozy:
*ślubniaki:


To chyba wszystko z nowości ;) Mam nadzieje, że taka sterta zdjęć was nie zanudziła :D
Dostałam też do recenzji kilka nowych kosmetyków od KOSMETYKOMANII przy okazji skladania tam zamówienia, ale o tym w weekend :)
Przypominam o konkursach! Info w prawym panelu bocznym. Pozostało mało czasu :)