test

środa, 1 lutego 2012

GLINKI: Biocosmetics i Delarom

Dzisiaj przyszła pora na zrecenzowanie 2 glinek :) Obecnie wszelkiego rodzaju maski algowe czy glinki stały się bardzo popularne w naszej codziennej pielęgnacji - i nic dziwnego, efekty widać od razu po ściągnięciu masek (przynajmniej przeważnie:P).

Na początek Maska z białej glinki marki DELAROM - kosmetyk ten dostałam dzięki współpracy z MAGAZYNEM DROGERIA od sklepu TagoMago.pl  - tam też można kupić ekskluzywne, naturalne kosmetyki Delarom ;)

DELAROM Maska z białej glinki:
pojemność: 50 ml
cena: 115 zł
Maseczka jest polecana do każdego typu cery w każdym wieku, za zadanie ma nawilżać, oczyszczać, wygładzać, wyrównywać koloryt cery, rozświetlać. Zawiera białą glinkę, algi, wyciąg z ogórecznika, witaminę E, antyoksydanty, olejki aromatyczne i inne... Więcej do poczytania na jej temat po kliknięciu w nazwę powyżej :)
Maska jest w przyjemnej, bardzo prosto wyglądającej tubce - mi się taka prostota zawsze kojarzy z czymś ekskluzywnym, profesjonalnym, więc dla mnie taki wygląd jest na plus ;) Maska ma postać gęstego kremu, biało-szarawego koloru. Zapach maski jest dość dziwny, lekko ziemisty, lekko słodkawy, w tym wszystkim taki troszkę duszący i na samym początku trochę przeszkadza. Ale da się do niego przyzwyczaić, po kilku minutach robi się przyjemniejszy, wręcz zaczyna się troszkę kojarzyć z marcepanem.
Maskę tą powinno się nałożyć średniej grubości warstwą na skórę, odczekać ok 10 minut i zmyć letnią wodą - można stosować raz lub 2 razy w tygodniu.
Na całą moją twarz potrzebuję ok 2-centymetrowego paska maski (widać poniżej na zdjęciu na palcu), łatwo się maskę rozprowadza po twarzy, nie klei się, ani nic innego. Na skórze lekko zasycha, przez co czuć lekkie ściągnięcie skóry, maska też przy zasychaniu dość blednie, więc nie widać jej już tak intensywnie na naszej skórze. Wodą da się ją zmyć bez większego problemu - oczywiście jak to przy zmywaniu masek, trwa to kilka chwil zanim całość się wyczyści, ale nie jest to jakieś uciążliwe(bo miałam w swoim życiu kilka masek przy których zmywaniu wręcz klęłam bo nie chciały się zmyć/odkleić od skóry:P).
Jeśli chodzi o efekty... skóra jest rzeczywiście wygładzona(pory są mniej widoczne), rozjaśniona, koloryt wyrównany - i to chyba główne zalety tej maski :) Jeśli chodzi o nawilżenie - nie jestem w stanie tu powiedzieć nic ciekawego, podczas trzymania maski na twarzy czuć ściągnięcie - więc nie kojarzy mi się to z nawilżaniem. A po ściągnięciu maski używam toniku i kremu do twarzy, więc ciężko mi określić czy maska wzmaga nawilżenie mojej skóry. Ale na pewno jej nie przesusza.
Fajny produkt jeśli ktoś nie lubi się bawić w mieszanie masek w sproszkowanej postaci z wodą.
Produkt całkiem przyjemny, z czystym sercem można go polecić :) Jednak dla wielu cena będzie tu ogromną przeszkodą, tym bardziej za tak niewielką pojemność. Ale zawsze można się skusić na jakiś bardziej luksusowy prezent ;)
** Zapraszam do polubienia TagoMago.pl na Facebooku :)


Kolejnym produktem, który dziś zrecenzuję jest Glinka Zielona marki Biocosmetics, którą dostałam właśnie od tej firmy. Tą glinkę dostałam już sporo czasu temu, jednak w natłoku recenzji, jakoś nie umiałam się za nią zabrać... pielęgnacyjne produkty recenzuje się o wiele ciężej niż te do makijażu :)

BIOCOSMETICS Glinka zielona: 
pojemność: 125 g
cena: 8,20 zł
Glinka zielona - najsilniej działającą wśród glinek. Jej barwa związana jest z obecnością jonów żelaza dwuwartościowego. Pochodzi ze skał krzemionkowo-aluminiowych. Zawiera blisko 20 soli mineralnych. Ma właściwości dezynfekujące, absorpcyjne, gojące i odżywcze. 
Jeszcze więcej o tej glince możecie przeczytać klikając w jej nazwę powyżej! Tam też można przeczytać masę jej zastosowań!
Glinka znajduje się w srebrnej szczelnie zamkniętej saszetce, pozwalającej na wielokrotny użytek dzięki nowatorskiemu systemowi zamykania, co zapobiega jej zawilgoceniu. 
Produkt wygląda tak nie pozornie, a czytając opis oczy nam chcą wyskoczyć patrząc na to jakie ma działanie, ilość zastosowań i możliwości. To, że glinki są dobre w działaniu każda z nas wie. Ta glinka zielona, którą tutaj przedstawiam jest głownie przeznaczona do cery trądzikowej, łojotokowej, tłustej i mieszanej, ma właściwości dezynfekujące, oczyszczające, ściągające, matujące, redukuje widoczność porów, leczy problemy skórne, przywraca odpowiednie pH- same superlatywy w opisie produktu :)
Co mnie zaskoczyło... możliwość jej zastosowań!
To ze można tworzyć z niej maski na twarz czy ciało to wiedziałam, ale nie sądziłam, że można jej użyć do mycia zębów, kąpieli przeciwgrzybiczych do stóp, myć włosy, a także podawać doustnie przy bólach gardła, anginie, zapaleniu migdałków. Na prawdę jestem w głębokim, pozytywnym szoku!
Przeszlo mi przez myśl umycie tą glinką zębów, jednak jakoś się nie odważyłam :D
Ale przejdźmy do konkretów. Glinka zielona to szarawy, bardzo miałki proszek. Bardzo łatwo się go w misce miesza z wodą, i potrzeba na prawdę niewielkiej ilości wody by stworzyć dobrą konsystencję, grudki raczej nie powstają. Po rozmieszaniu z wodą glinka ma zielonkawo szary kolor, pachnie dość ziemisto, właściwie to jak glina :P 
Bardzo łatwo rozprowadza się tą maskę po twarzy, nie spływa szybko, ma bardzo delikatną konsystencję miłą dla naszej skóry. Podczas trzymania jej na swojej skórze czuć dość spore chłodzenie - ale dla mnie to przyjemne uczucie. Nie należy doprowadzić do wyschnięcia maski - więc albo trzeba nałożyć ją grubszą warstwą, albo spryskiwać wodą termalną w trakcie zasychania. W miejscach, w których zasycha czuć dość spore ściągnięcie skóry, więc rzeczywiście lepiej do tego nie doprowadzać. 
Jeśli nałożymy grubą warstwę to ja polecam przed zmywaniem najpierw ściągnąć jej nadmiar - chociażby patyczkiem (ja patyczek dostałam razem do glinki - do jej mieszania i nakładania). Później już całkiem łatwo się zmywa ją wodą. 
Jeśli chodzi o efekty - niestety nie zrobiłam zdjęcia przed i po, ale byłoby bardzo podobne do tego z tej maski Delarom. Maska widocznie wygładza, wyrównuje koloryt, zmniejsza widoczność porów.  Moja skóra bardzo dobrze się po tej masce czuje :)
Taka saszetka wystarczyła mi na 5-cio krotne użycie na twarz i szyję ( z początku miałam tez trudność z dobraniem ilości wody do proszku więc zeszło trochę więcej).
Ogromny plus dla niej za bardzo przystępną cenę. 

A Wy jakie najbardziej maseczki lubicie?;)

19 komentarzy:

  1. Super wygląda skora po. Przydałoby mi sie cos na duże pory, a ta maska ładnie zamyka je jak widac

    OdpowiedzUsuń
  2. ja miałam tylko zielona glinkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam glinkę z Biocosmetics, ale czerwoną. A właściwie to jest maska z czerwoną glinką.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam naturalne glinki, najlepiej wymieszane z olejem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. lubię tę glinkę z BioCosmetics. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. lubię tę glinkę z Biocosmetics. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta pierwsza maseczka mnie całkowicie oczarowała :D musze za nią zerknąć, a na te glinki czaję się już od dawna, ale mam tego tyle, że na razie stop :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ale super efekty po!!wow! ja ma takie paskudne pory ;/ ja uwielbiam algi z bielendy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj photoshopa się używało co???? Nieładnie, nieładnie! a już myślałam, że ta maska to cud na rynku :) Fakt widać zmniejszenie porów, ale najbardziej widać obróbkę graficzną...

    OdpowiedzUsuń
  10. MARY - NIE MA TU ŻADNEJ OBRÓBKI GRAFICZNEJ!

    Zdjęcia jedynie są wycięte do odpowiedniego rozmiaru i położone koło siebie + dodane napisy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, że jest- łatwo to sprawdzić. wystraczy otworzyć zdjęcie, które umieściłaś na swoim blogu w nowej karcie, kliknąć lupkę aby zostało powiększone, an 1 zdjęciu oryginalnym widać na samej górze, delikatne linie zmarszczek mimicznych- mają je wszyscy ja też. widac rozszerzone pory- z którymi ja walcze dlatego tak zainteresowała mnie ta glinka.
      Porównując zdjecie niżej, widać, że pory są zmiejszone- ZMNIEJSZONE- trzeba jednak się dobrze wpatrywać, bo zdjecie jest rozmazane i rozjaśnione- rozjaśnienia do końca nie jestem pewna. Natomiast zdarzył się kolejny cud- zmarszczki mimiczne kompletnie zniknęły???!!!!

      Usuń
    2. co więcej, żeby zupełnie potwierdzić moją tezę. Powiem krótko i łopatologicznie, skóra człowieka, składa się z "siatki" jak się dobrze przyjrzeć to widać dziesiątki jak nie setki małych kreseczek i porów, na twoim 2 zdjeciu widać w 70% jedną wielką rozmazaną plamę, dlatego stwierdzam, że zdjecie było poddane obróbce graficznej tylko po to, żeby efekt wydawał się bardziej spektakularny a skóra bardziej wygaąłdzona. powtarzam mimo to, że i bez tych ulepszaczy widać dużą zmianę w wielkości porów

      Usuń
    3. MARY - rozumiem Twoje przypuszczenia, jednak szkoda, że jak widać nie znasz się w ogóle na możliwościach aparatu.

      W zależności od punktu ostrości, zdjęcie w bocznych partiach zawsze bedzie bardziej rozmyte - jak sie przyjrzysz, na tym zdjęciu górnym, na dolnych i bocznych krawędziach też już widać rozmycie - samo z siebie, bo punkt ostrości jest wzięty jak najbliżej miejsca porów.

      Na dolnym zdjęciu punkt ostrości jest brany w miarę moich możliwości trafienia w tym samym miejscu. Jako, że skóra byla wygladzona po masce, nie da się osiągnąć takiej samej ostrości, bo pory i zmarszczki nie są tak mocno widoczne. Rozmycie tworzy sie samo z siebie.

      Zdjcia są robione w tym samym miejscu, na tych samych ustawieniach aparatu, chwile przed nałożeniem maski, i chwile po zmyciu maski.

      Ręczę za brak obróbki i niestety nie wiem jak Ci to mam udowodnić ;) ale zapraszam kiedyś do mnie na kawę, zrobimy taki test na Tobie - może sie przekonasz, że aparat sam takie rzeczy robi.

      Usuń
    4. poza tym co jak co, nie mam zamiaru żadnemu z moich obserwatorów wciskać kitów :)
      zdjęcia zrobione, pokazane, opisane. Nie mam sobie nic do zarzucenia, i nie ma w tym ani grama kłamstwa (chociażby obróbkowego)

      Usuń
    5. to proponuję nie umieszczać takich zamazanych zdjęć ( zniekształcają one totalnie rezultat działania kosmetyku), tylko próbować wykonać przynajmniej kilka podejść, gwarantuję Ci, że przy którymś osiągnęłabyś bardzo duży zakres ostrości na większości zdjęcia tak jak na fotografii pierwszej. Jeżeli byłby z tym problem masz jeszcze możliwość manualnego ustawiania ostrości.
      Tłumaczenie " Jako, że skóra byla wygladzona po masce, nie da się osiągnąć takiej samej ostrości, bo pory i zmarszczki nie są tak mocno widoczne. Rozmycie tworzy sie samo z siebie." rozśmieszyło mnie i potwierdziło, że ktoś jednak inny znów cytuje "szkoda, że jak widać nie znasz się w ogóle na możliwościach aparatu. "
      I może zakończmy już tą gre słowną... Ja miałam u siebie robić porównanie przed i po stosowaniu produktów na cellulit, za pomocą zdjęć, jednak wiem, ileeeeeeeee czaaaaasu na to schodzi aby zdjęcie wykonać poprawnie i sobie odpuściłam.
      jednyne co to prośba abyś zadbała o zdjęcia ostre, bo tylko one mogą dać rzeczywisty obraz tego jak dobrze albo źle zadziałał dany produkt.

      Usuń
    6. Mary, pokazyweanie efektów cellulitu jest dużo cięższe niż pokazanie efektów maski ;) sama powinnaś wiedziec jak kolosalna jest miedzy tymi efektami różnica.

      Moim zdaniem zdjęcie dobrze oddaje efekt maseczki. W miejscu najwiekszej ilości porów jest ostrość nawet na dolnym zdjęciu, dziwne ze jej nie widzisz, a rozmycie na około nie powinno Ci przeszkadzac, bo efekt tak czy siak widać i nie jest on przekłamany.

      Usuń
  11. zdecydowałam się, na usunięcie twoich komentarzy i moich do towich komentarzy- z mojego bloga- jeden nie miały nic wspolnego z terścią moich postów, 2 nie lubię takiej toksycznej atmosfery.
    Co chę Ci na koniec powiedzieć i już nie sprowokujesz mnie żadnym swoim komentarzem do dalszej rozmowy.
    Przyznaj się sama sobie, że djecie drugie zostało żle wykonane, obiecaj tez, że nie bedziesz publikowac takich zdjęc na swoim blogu , bo wporwadzasz w bład swoich czytelników nimi. Jeżeli się za coś bierzesz rób to najlepiej jak potrafisz. Napijs ie melisy i zrelaksuj w wanie z goracą wodą.
    Na pierwszy mój komentarz wystarczyło odpowiedziec zrobiłam zamazane zdjecie faktycznie, zastosuję maseczkę jeszcze raz i spróbuję jej wykonać lepsze. nie traktuj mojej wypowiedzi jako atak a raczej stwierdzenie trafnej uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  12. MARY - nie mam sobie nic do zarzucenia tym zdjęciem, nie uważam że jest źle wykonane, i nie uważam że źle oddaje efekty maseczki, bo oddaje je dobrze. Nie zrobiłam złego zdjęcia. Jakby każdemu kto zrobi zdjęcie z bokehem, winietą czy czym kolwiek zarzucało się przekłamanie efektów, to połowa blogerek by tego nie mogła robić.

    Jeśli coś Ci w moim blogu i recenzjach nie pasuje - to prostu go nie czytaj :) Nie będę na chama walczyć o czyjeś dobre zdanie o nim.

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuje za komentarze. Czytam wszystkie! Jeśli w komentarzu zostało zadane jakieś pytanie odpisuje na nie w tym samym poście. Pozdrawiam :)