test

piątek, 26 października 2012

Pielęgnacja twarzy w saszetkach ;)

Dzisiaj zrecenzuję 2 produkty do pielęgnacji twarzy z saszetkach :) Każdy z produktów możemy kupić w drogeriach, zawierają po 2 saszetki - czyli na 2 użycia... jest to świetne rozwiązanie w podróży, kiedy nie chcemy brać dużych opakowań, a nadal chcemy dbać o cerę tak jak zawsze ;) Poza tym, jeśli się okaże, że kosmetyk to nie wypał to przynajmniej się nie musimy martwić co zrobić z resztą opakowania i nie wyrzucamy pieniędzy w błoto - więc ja jak najbardziej takie rozwiązanie lubię :)

Na początek maseczka z Bielendy, którą dostałam dzięki współpracy z MAGAZYNEM DROGERIA :)

BIELENDA Żeń-szeń, maseczka silnie regenerująca Anti-Age:
pojemność: 2 x 5 ml
cena: ok 3,50 zł
Maseczka skutecznie regeneruje, wzmacnia, nawilża, ujędrnia, wygładza zmarszczki i kurze łapki, łagodzi podrażnienia. Polecana do twarzy, szyi i dekoltu.
 Maseczka jak widać w podwójnej saszetce; W jednej saszetce znajduje się tyle produktu ile widać na poniższym zdjęciu, maseczka jest biała, dość gęsta, ma kremową konsystencję i bardzo słodki zapach;
Maseczka bardzo łatwo się rozprowadza po naszej twarzy, szyi i dekolcie. Maseczka jest dość tłusta więc daje dobry poślizg, równomiernie sie rozprowadza. Ja przez pierwsze minuty odczuwam mrowienie na skórze, ale nie przeszkadzało mi to w niczym. Producent zaleca zostawienie maseczki  do wchłonięcia, maseczka nie zasycha. Ja po 15 minutach nadmiar ścierałam delikatnie chusteczką, bo zostawała na mojej twarzy jeszcze bardzo tłusta powłoka co mnie trochę denerwowało. To co zostało mi na dłoniach po rozsmarowaniu maseczki wcierałam w nie i dłonie wyglądały jak po parafinie! Więc super działała na dłonie :)
Bardzo bałam się przetłuszczenia skóry po tej maseczce i wysypu nowych niespodzianek, na szczęście nic takiego się nie stało :)
Skóra była dobrze odżywiona, nawilżona, ujędrniona. Wygładzenia zmarszczek za bardzo nie widziałam - ale w sumie wielkiego problemu z tym jeszcze nie mam.

DERMOPharma+ Peeling enzymatyczny:
pojemność: 2 x 5 ml
cena: ok 6 zł w drogeriach Natura
Jabłkowy peeling enzymatyczny zapewniający oczyszczanie i regenerację. Wygładza skórę, oczyszcza, zapewnia jej świeżość.
 Półprzeźroczysta biaława konsystencja zawierająca maleńkie drobinki, których nie widać w produkcie, ale czuć podczas nakładania produktu na naszą skórę :) Ma przyjemny jabłkowy zapach; Peeling jest dość żelowaty, podczas masowania przy nakładaniu drobne ziarenka delikatnie pilingują naszą skórę, następnie zostawiamy na kilkanaście minut na skórze i potem zmywamy letnią wodą.
Peeling lekko zasycha na naszej skórze i wtedy ją trochę ściąga - mimo to bardzo łatwo się zmywa.
Dla mnie drobne ziarenka w peelingu enzymatycznym to jakaś pomyłka - nie powinno być tam nic co trze naszą skórę - a tu jednak jest :) Na szczęście nie mam na tyle wrażliwej skóry by się bać tarcia ;)
Efektów jakiś specjalnych po tym produkcie nie zauważyłam niestety.


6 komentarzy:

  1. Maseczki Bielendy też całkiem polubiłam.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z Bielendy jestem fanką maski z granatem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z jednej strony nie chcę spamować, ale z drugiej Cię chwalę, więc może będziesz zainteresowana - wyróżnieniłam Twojego bloga u siebie, zapraszam. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. zaciekawił mnie ten peeling enzymatyczny:))

    Pozdrawiam cieplutko,
    www.sayonaramoose.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. i maseczka i peeling bardzo ciekawy :):)

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuje za komentarze. Czytam wszystkie! Jeśli w komentarzu zostało zadane jakieś pytanie odpisuje na nie w tym samym poście. Pozdrawiam :)