test

środa, 29 lutego 2012

Paczki, paczki! MeMeMe, Sleek + Carmex ;)

Moja współpraca z KOSMETYKOMANIĄ całkiem fajnie się rozwija :D Dzisiaj dotarła do mnie kolejna paczka z tego sklepu, z której niesamowicie się cieszę :) Kosmetykomania wprowadziła do swojego asortymentu kosmetyki MeMeMe - na chwilę obecną to pierwszy sklep w Polsce, w którym można kupić kosmetyki tej marki!! Szata graficzna kosmetyków MeMeMe jest genialna, niektóre opakowania bardzo proste i profesjonalne, inne przepięknie zobrazowane, niektóre przypominają swoim opakowaniem kosmetyki Benefit'u (np. róż). Zobaczcie całą zawartość paczki:
W paczce znalazły się:
- róż do policzków MeMeMe
- puder sypki MeMeMe Flawless
- baza nawilżająca pod makijaż Seventh Heaven MeMeMe
- kamyczki brązująco-rozświetlające Goddess' Rocks MeMeMe
- pomadka do ust Ruby Rich MeMeMe
- korektor rozświetlający pod oczy Sleek
- pomadka do ust Sleek w koralowym odcieniu:)
I kilka kosmetyków MeMeMe w zbliżeniu:
 Dodatkowo w paczce znalazł się katalog marki MeMeMe z kolekcją wiosna/lato z ubiegłego roku, zobaczcie kilka fotek - katalog bardzo mi przypadł do gustu, matowy  gruby papier, fajne makijaże i świetna szata graficzna....
I jak Wam się podoba? któraś z was korzystała z jakiegokolwiek kosmetyku tej marki?
Obserwujcie uważnie bloga, gdyż niebawem pojawi się tu konkurs, który będę organizowała wspólnie z Kosmetykomanią - konkurs na makijaż, paznokcie, stylizację, nie tylko dla blogerek:) A do wygrania oczywiście kosmetyki MeMeMe!!!! :)

****************************************

No i teraz nowa współpraca :) Udało się ją nawiązać z marką CARMEX, wszystkim znaną z fajnych produktów do pielęgnacji ust :) Muszę przyznać szczerze, że do tej pory czytałam wiele recenzji i innych opinii na temat ich produktów, natomiast nigdy nie miałam okazji używać! I teraz przyszła na to pora :) Od marki Carmex dostałam do testów przeźroczysty balsam do ust Moisture Plus:)
Zapraszam do polubienia strony Carmex na Facebooku - KLIK ;) 

wtorek, 28 lutego 2012

Bezparabenowa baza JOKO, współpraca MAR-KOS :)

Cześć dziewczyny, na dzisiaj długo planowana recenzja bezparabenowej bazy pod cienie marki JOKO :)

BEZPARABENOWA BAZA JOKO:
pojemność: 5 g
cena: 22 zł
Baza posiada w składzie witaminy A,E,F, olej z krokosza barwierskiego,  aktywne składniki odżywcze i naturalne oleje. Tak pisze w opisie bazy, na opakowaniu składu napisanego nie ma. Baza ma przedłużać trwałość, ulepszać kolor cieni i zapobiegać zbieraniu się cieni w załamaniach.
Baza zawarta jest w przyjemnym, solidnie wykonanym słoiczku. Słoiczek ma szeroką szyjkę, dzięki czemu bardzo łatwo nabiera się ją palcem czy pędzlem. Baza jest jasno kremowego koloru, półprzeźroczysta, z maleńkimi rozświetlającymi drobinkami. Konsystencja dość lekka, łatwo się ją nabiera i łatwo się ją rozprowadza na powiece - nie jest tak tępa jak baza z Art Deco czy Virtual (bo te bazy dla mnie są podobne w wyglądzie do tej z Joko, natomiast są ciężkie w użytkowaniu).Ma przyjemny, delikatny, świeży zapach. Jako iż jest półprzeźroczysta nie koloruje nam oka jak podkład(czy np. jak baza pod cienie z Inglota w słoiczku), jednak mimo to, całkiem przyjemnie wyrównuje koloryt powieki i ją rozświetla.
Przyznam szczerze, że ostatnimi czasy bardzo sceptycznie podchodzę do tańszych baz pod cienie. Urban decay u mnie rządzi, i niestety ciężko jest tą baze przeskoczyć którejkolwiek innej. Jednak baza z JOKO mnie całkowicie zaskoczyła :) Nie widzę u niej żadnego minusa :)  Łatwo się nakłada, wzmacnia pigmentację cieni do powiek, rzeczywiście przedłuża ich trwałość - bez problemu cienie wytrzymają calutki dzień! Nie jest może aż tak trwała jak baza z UD - bo ta u mnie pobiła rekord 36 godzin widocznosci cieni na powiece(a 18 h idealnego stanu), natomiast bez problemu cienie są w idealnym stanie 10 czy 12 godzin :)  Używam jej ostatnio codziennie, i śmiało mogę stwierdzić że jest produktem bardzo lekkim, nie czuję żadnego obciążenia powiek.
Szczerze polecam :)

************************************

No a teraz nowa współpraca, zaczęła się dość delikatnie - bo dostałam jedynie jeden produkt do recenzji :) Nie mniej jednak, i tak chętnie go przetestuję i zrecenzuję, a nóż współpraca się rozwinie bardziej :) Firma o której mowa to MAR-KOS, głowny dystrybutor marki MK Nails :)
Do testów dostałam lakier nawierzchniowy MK Nails FAST SHINE:
******************************************

A dodatkowo chciałam podzielić się z Wami tym, jak bardzo wkurza mnie serwis photoblog.pl - mam tam od kilku lat bloga... i w związku z tym, że przeniosłam się tutaj a tam w ogóle nie zaglądam chciałam usunąć swój profil. Wyobraźcie sobie, że nie można tak po prostu usunąć konta. Trzeba usunąć wszystkie zdjęcia - wtedy blog będzie w ich serwisie nie widoczny. Oczywiście zdjęcia trzeba usunąć pojedyńczo, każde potwierdzając przez wpisanie hasła do serwisu. Więc sobie wyobraźcie... prawie 150 kliknięć "usuń", 150 wspisań swojego hasła, i 150 kliknięć "potwierdź" - kompletnie nie przemyślane zagranie, ręce opadają!

poniedziałek, 27 lutego 2012

3 paletki SLEEK + misiowa szkatułka :)

Dzisiaj przedstawie Wam po krótce 3 paletki SLEEK  zakupione w KOSMETYKOMANII :Bad girl, Original, Storm :)
Każda paletka zawiera 12 cieni w kasetce z dużym lusterkiem i podwójnym aplikatorem  - czyli standardowo, żadnych zmian :)
Każda z tych trzech paletek kosztuje w Kosmetykomanii 28,90 zł :)

No to zaczynamy!
Sleek BAD GIRL:
Świetna paletka do wszelkich makijaży wieczorowych :) Wszystkie cienie mocno perłowe, kremowe - typowe dla Sleeka :) Zawiera 3 matowe kolory, czarny, ciemny granat, ciemny fiolet. Kolory z nazwami, paletka dotarła bez kartonikowego opakowania za to z naklejką na paletce - których nie lubie;p

Sleek ORIGINAL:
Paletka z prześwietnymi, żywymi kolorami, można stworzyć z niej wiele szalonych makijaży. Jeśli chodzi o kolorystyke tej paletki to ja jestem jak najbardziej na tak! Bardzo różnorodne kolory. Poza matowym czarnym wszystkie kolory jak zwykle mega perłowe, brązowo-złoty mega brokatowy i mięsisty - to jedyny kolor którego bardzo ciężko się w tej paletce używa. Paletka z kartonikowym opakowaniem, bez nazw kolorów.


Sleek STORM:
To pierwsza paletka Sleeka, którą widzę bez kratkowanej faktury cieni! SUPER! O wiele bardziej lubię taki look kosmetyków, wygląda moim zdaniem profesjonalniej :) Kolory nadające się i do zrobienia makijażu wieczorowego, i do dziennego. Zawiera większość perły + 3 matowe kolory, czerń, ciemny brąz, jasny ciepły brąz zbliżony do kawy z mlekiem :) Paletka dotarła w kartonikowym opakowaniu, bez nazw kolorów.

Która jest waszym faworytem?:)

*********************************

A teraz pora na pokazanie Wam mojej nowej zdobyczy :) Zamówiłam sobie na specjalne życzenie szkatułkę, u autorki jednego z bloga dotyczącego decoupage'u, a mianowicie u DECO-PASJI - zapewne wiele z Was kojarzy tego bloga, bardzo zdolna dziewczyna go prowadzi :)
Zamówiłam dla swojej córeczki szkatułkę z misiem - na wszystkie ozdoby do włosów, które posiada, a które mieszczą się w różnych częściach mojego mieszkania i się gubią :P
Szkatułka jest dość duża, świetnie wykonana, drewniana i solidnie zalakierowana. Bardzo leciutka i pięknie się prezentuje u mojej córy w pokoju :) W gratisie dostałam ozdobny woreczek z cukierkami i ozdobionym jajkiem - zbliża się Wielkanoc więc gratis w sam raz:)
Za szkatułkę włącznie z wysyłką zapłaciłam ponad 50 zł - WARTO!
A teraz czekam, aż Marta przygotuje moją szkatułkę na biżuterię - i wtedy Wam się również pochwalę:)

piątek, 24 lutego 2012

PHENOME linia rozgrzewająca do rąk i stóp

Dzisiaj postanowiłam zrecenzować krem do rąk i stóp marki PHENOME, które udało mi się wygrać w pewnym rozdaniu na blogach :) bardzo się cieszyłam i nadal się cieszę z tej wygranej, bo te kosmetyki to był dla mnie strzał w 10. Wcześniej firma nie była mi znana... i w sumie poza małą buteleczką szamponu przeciwłupieżowego tej marki nic więcej nie było mi dane wypróbować :) Ale mam nadzieję, że to się zmieni, bo firma na prawdę godna polecenia.

Phenome Rozgrzewający balsam do rąk:
pojemność/cena: 50 ml / 50 zł
pojemność/cena: 250 ml/ 149 zl 
Rozgrzewający balsam do rąk z żeń-szeniem i olejkiem z mandarynki.
Aromatyczny balsam o satynowej konsystencji przeznaczony do codziennej pielęgnacji delikatnej skóry dłoni. Stworzony na bazie ekologicznych wód roślinnych oraz organicznych substancji czynnych i olejów, pobudza proces mikrokrążenia, zapewniając komórkom skóry intensywne dotlenienie. Dłonie odzyskują zdrowy koloryt, są delikatnie rozgrzane i odprężone. Naskórek pozostaje dobrze nawilżony, odżywiony i zregenerowany, zabezpieczony przed procesem starzenia oraz negatywnym wpływem czynników zewnętrznych.
 PHENOME Rozgrzewający krem do stóp:
pojemność: 100 ml
cena: 79 zł
Rozgrzewający krem do stóp z olejkiem z imbiru i mandarynki.
 Niezwykle delikatny i aksamitny krem przeznaczony do codziennej pielęgnacji stóp. Opracowany na bazie ekologicznych wód roślinnych oraz organicznych olejów i ekstraktów, eliminuje dyskomfort i przynosi stopom natychmiastową ulgę. Delikatnie rozgrzewa i pobudza proces mikrokrążenia, sprzyjając dotlenieniu skóry. Nawilża i wygładza naskórek, w szczególności nadmiernie przesuszony i popękany. Działa przeciwzapalnie i antybakteryjnie, przeciwdziała stanom zapalnym. Stopy odzyskują lekkość i świeżość, pozostają odprężone i ukojone ciepłym aromatem oraz zabezpieczone niewyczuwalnym filmem ochronnym.


ZRECENZUJĘ TE PRODUKTY RAZEM GDYŻ UWAŻAM ŻE SĄ BARDZO PODOBNE ;)
Oba kosmetyki w ekologicznie wyglądającej tubce (moim zdaniem wygląda na jakąś aluminiową czy coś takiego) z przyjemną szatą graficzną - gdyby nie różne rozmiary tubek i różnica w napisie foot/hand to ciężko by było rozpoznać który jest który :)
Ujście tubki było oczywiście  z folią ochronną, którą trzeba było zerwać.
To co mnie w obu produktach zachwyca to zapach!!!!!!!!!!!!!! Jest przerewelacyjny, chyba nigdy nie miałam kremu do rąk czy stóp który tak pachnie! A pachnie cudnie :) O dziwo na samym początku w ogóle nie kojarzył mi się z mandarynkami. Ale zapach jest stanowczo cytrusowy, zarazem słodki i lekko ziołowy. Mogłabym o nim pisać i pisać!  A mój mąż stwierdził, że to pachnie jak wódka żołądkowa gorzka hahaha
Oba produkty są bardzo lekkiej konsystencji, świetnie się rozprowadzają po skórze dłoni czy stóp.
Jeśli chodzi o różnice - balsam do rąk jest ciut rzadszy i ma jaśniejszy żółtawy kolor, bardzo szybko się wchłania. A krem do stóp jest ciut gęstszy, jeśli chodzi o kolor to bardziej żółty wpadający w pomarańcz prawie... i pozostawia tłustawą warstwę na skórze.
Oba produkty świetnie nawilżają, świetnie pachną, wygładzają skórę, są przyjemne w użytku. Mają za zadanie rozgrzewać - i tutaj u mnie mały fail - ja specjalnego rozgrzania na skórze dłoni czy stóp nie czuje, ale ja mam chyba problemy z krążeniem bo zawsze mi w te części ciała zimno. Mój mąż rozgrzanie poczuł od razu na swojej skórze. Ja czułam to tylko w sytuacjach, gdzie przez przypadek dotknęłam się posmarowanymi tym kremem dłońmi w usta, śluzówkę nosa bądź okolice oczu - piekło jak cholera. Niestety też trzeba uważać jeśli ma się jakieś rany na dłoniach czy stopach - smarując je na pewno będzie nas szczypało przez kilka chwil.
Produkty tanie nie są, ale myślę, że godne swojej uwagi i ceny :)
ps: ja rzadko smaruje swoje stopy, więc ten krem do stóp wykorzystuję też do smarowania rąk - i świetnie się w tej roli też sprawdza!

środa, 22 lutego 2012

MASKOWANIE TATUAŻY - kamuflaże Kryolan

Miałam dzisiaj nic nie pisać... ale jako, że moja córa jest chora i nie mogłam dać jej do przedszkola, a tym samym musiałam zrezygnować ze swoich planów, spontanicznie stwierdziłam, że pokażę Wam jak ukryć tatuaż - bo już kiedyś mnie ktoś o to prosił :)
Ja osobiście nie lubię bawić się w krycie tatuaży, bo uważam, że nie po to się je robi by je zakrywać - no ale jeśli ktoś musi koniecznie to zrobić na jakąś okazję, to warto taką umiejętność posiadać - szczególnie dla mnie, jako wizażysty :)

Do zakrycia tatuaży potrzebujemy 3-4 produktów. U mnie są to 2 kółka kamuflaży Kryolan, puder transparentny Kryolan a także spray fixujący Kryolan - jeśli chcemy by to krycie tatuażu było trwałe.
U mnie było to kółko kamuflaży do karnacji jasnej, oraz uniwersalne z różem i korektorem żółtym, puder w kolorze TL11.

Jeśli chodzi o maskowanie tatuaży - musimy pamiętać, że tatuaże źle wykonane, takie gdzie krawędzie mamy bardzo wypukłe, bądź po prostu dobrze wykonane tatuaże kruczoczarne (np tribale) będzie nam ciężko zakryć całkowicie.
Dodatkowo chciałam podkreślić, że mój tatuaż był poprawiany kilka dni temu, tym samym ma jeszcze kilka wypukłych krawędzi - które zapewne przy maskowaniu zauważycie. Po pełnym zagojeniu się tatuażu czegoś takiego nie będzie;)

To zaczynamy:
 Na oczyszczoną i suchą skórę w miejscu tatuażu nakładamy kolor różowy - najlepiej wklepując go. Nałożenie różowego koloru pod jako pierwszą warstwę pomoże nam uzyskać naturalny wygląd (coś w stylu krwi przebijającej przez skórę).
 Pudrujemy to dość solidną warstwą.
 Następnie wklepujemy palcami różne odcienie kamuflażu - mieszając jasne z ciemnymi, zimne z chłodnymi - musimy też pamiętać by pasowały do naszego odcienia skóry. Nie rozsmarowujemy tego, wszystko ma się opierać na ruchu wklepującym, wtedy osiągamy większe krycie. Następnie znowu pudrujemy. Jeśli dalej widzimy prześwity jakiś kolorów dodajemy jeszcze odrobinę kamuflażu w wybrane miejsca i na całość zakrywanego tatuażu. Musimy pamiętać, by zrobić też przejście między naturalną naszą skórą a miejscem z tatuażem - bo gdy pokryjemy sam tatuaż bez obrzeży to bardzo się to będzie odcinało od naszego ciała.
Następnie znowu pudrujemy!
Gdy już efekt gotowy, całość spryskujemy fixerem w sprayu Kryolan - to pozwoli nam na większą trwałość (mimo ze tyle warstw kamuflażu zapudrowanych pudrem i tak będą trwałe) i mniejsze ścieranie się i mniejsze brudzenie ubrań.
Efekt gotowy:
Tą samą metodą próbowałam też zakrywać tatuaż przyjaciółki - to było moje pierwsze podejście:)
Dodatkowo chciałam wspomnieć, że twórcą  tatuażu z oczami na moich rękach jest Mesjasz z salonu SILESIA TATTOO w Tarnowskich Górach! Szczerze polecem!

A teraz pora na krótką recenzję kółek kamuflaży Kryolan, bez których nie wyobrażam sobie życia :)
pojemność: 40 g
cena: 50-60 zł
To kółka korektorów-kamuflaży w 5 zestawieniach kolorystycznych. W każdym kółko znajdziemy 6 kolorów korektorów. Te kamuflaże są stworzone do krycia wszelkich defektów skórnych, a także właśnie tatuaży. Nadają się nie tylko do makijaży teatralnych, telewizyjnych, ale przede wszystkim do makijaży ślubnych i wieczorowych. ich trwałość określa się na 36 godzin. Data ważności - 24 m-ce od otwarcia. Przebadane klinicznie.
Jeśli chodzi o moje wrażenia. Kamuflaże są bardzo gęste, bardzo mocno kryjące. Zakrywają każdą niedoskonałość. Jest to produkt dość ciężki i raczej nie polecany do codziennego stosowania. Mimo to, ja używam ich codziennie od dwóch lat do zakrywania cieni pod oczami - radzą sobie z tym idealnie, i do dziś nie zauważyłam żadnych skutków ubocznych - kto wie, może kiedyś zauważę;) Kamuflaże te nie zapychają porów, w ciągu 2 lat używania tego produktu nie spotkałam się z ani jedną osobą, która byłaby na nie uczulona. Zapudrowane utrzymują się caluteńki dzień na twarzy beż żadnych poprawek - delikatnie podkreślają zmarszczki mimiczne, ale i tak uważam, że mniej niż większość podkładów które przyszło mi stosować. Raczej nie są to produkty tłuste, mogą czasem wysuszać skórę.
Można też nimi zrobić makijaż całej twarzy, nakładając bardzo cienką warstwę, ale nie wygląda to najnaturalniej - wolę stosować podkłady typu Make Up Atelier Paris.
Produkt ten jest przecholernie wydajny :) używa się, używa się i strat się nie widzi. Myślę, że za taką cene to korektor marzenie:)
Opakowanie jest typowe dla marki Kryolan, profesjonalne, bardzo proste, srebrne z przeźroczystą nakrętką (napisy dość szybko się ścierają podczas noszenia w kuferku).

I jak Wam się podoba?
Jeśli miałybyście jakieś propozycje na kolejne tutoriale to zawsze możecie pisać:)
Pozdrawiam

wtorek, 21 lutego 2012

NAIL TEK - lakiery do paznokci :)

Dzisiaj zrecenzuję 2 lakiery do paznokci, które dostałam od firmy Nail TEK  :)
Oba lakiery są z serii Nail Tek Hydration Therapy Color -  to profesjonalnej jakości, szybkoschnące, barwne lakiery do paznokci, które nie wysuszają płytki. Ich nowatorska formuła oparta została o czystą wodę i molekułę wodno-magnetyczną – Pentavitin®. Składniki te zapobiegają wysuszaniu paznokci oraz wzmacniają działanie nawilżające odżywek.
Pojemność: 15 ml
cena: 39 zł

Lakiery są w dość dużych szklanych buteleczkach z granatową nakrętką.Przyznam szczerze, że opakowania są dość duże - chyba wolę ciut mniejsze lakiery, te starczą mi na baaaaaardzo długo.
Lakiery mają bardzo fajny w użytkowaniu pędzelek - jednak mają jeden minus... pędzelek jest dość długi przez wielkość opakowania i nabiera strasznie dużo lakieru, trzeba go dobrze obetrzeć bo inaczej lakier z niego spływa w ogromnych ilościach (jak się podniesie pędzelek nad buteleczkę to tak z 4-5 kropel lakieru spadnie zanim można będzie malować bez obaw):
Lakiery mimo to fajnie się nakłada na paznokcie. Dobrze kryją - dwie warstwy cienkie bądź jedna gruba w pełni pokrywa płytkę i nie widać prześwitów. Lakiery szybko schną i są trwałe - chyba jedne z trwalszych jakie miałam. Przeważnie(przy moim mocnym moczeniu rąk na co dzień i nie uważaniu na paznokcie) na drugi dzień mam odpryski na lakierze - tutaj odpryski pojawiają mi się w dniu kolejnym :)  i o dziwo, lakiery te bardzo ciężko zdrapać(a przeważnie odchodzą mi lakiery całymi płatami jak zacznę zdrapywać).
Ostatnio tymi lakierami maluje się bardzo często, i mam wrażenie że płytka paznokcia mi się troszkę utwardziła.  Oba lakiery łatwo się zmywa i nie brudzą płytki paznokciowej.
Cena może się wydawać wysoka, ale patrząc na pojemność, wydajność i jakość lakierów - warto :)

A teraz kilka słów o kolorach :) Oba kolory oczywiście bardzo przypadły mi do gustu, bo lubie lakiery ciemne i w wyrazistych kolorach.

MIDNIGHT MADNESS:
To nowy kolor lakierów Nail Tek. Jest to piękna nasycona czerń. Kolor jak się okazało jest matowy - chociaż widziałam już bardziej matowe lakiery niż ten. Pierwszy raz miałam do czynienia z matowym lakierem na paznokciach i szczerze powiem, że po pierwszym pomalowaniu musiałam się trochę przyzwyczaić. Plus matowości tego lakieru jest taki, że jak lakier na paznokciach zmatowieje to znaczy, że całkowicie wysechł - wiec nie trzeba czekać, dotykać... po prostu jak zauważymy że zmatowiał to znaczy że jest suchy :D bardzo mi się podoba taka "informacja" bo zapobiega wszelkim uszkodzeniom lakieru. Dodatkowym jego plusem jest to, że wystarczy przemalować go bezbarwnym lakierem aby nabrał standardowego połysku - można przemalować wszystkie paznokcie, albo jeden paznokiec dla efektu, bądź same końcówki - fajnie to wygląda :) Matowość lakieru ma też swoje minusy - paznokcie muszą być idealnie gładkie, w przeciwnym razie uwidocznią się wszelkie nierówności na paznokciach, bardzo matowy lakier to podkreśla. Lakier w ciągu kilku dni noszenia zaczyna delikatnie połyskiwać - myślę, że to kwestia tarcia wszelkimi materiałami podczas codziennych zajęć.

DOSE-A-ROSA:
Piękny, typowy, wyrazisty róż z kolekcji lakierów kremowych. Lakier świetnie się rozkłada na paznokciach, i tworzy na nich tak jakby szklaną warstwę, paznokcie wyglądają bardziej trójwymiarowo. Ostatnio noszę go częściej niż czerwień bo tak mi się spodobał :) Nie jest ani zbyt wściekły, ani zbyt delikatny :) Jak dla mnie rewelacyjny kolor i efekt na paznokciach.

I jak Wam się podobają?? Ja bardzo te lakiery polubiłam :)


PS: Na dniach recenzja bazy bezparabenowej JOKO, bazy wygładzającej EVELINE, róży mineralnych Everyday Minerals i w końcu kolejna część brwiowej akcji - więc jeśli macie jeszcze jakieś brwi do podesłania to wysyłajcie na maila :)
A firma JOKO wypuściła na rynek nowe pudry mineralne - mam nadzieję, że będzie mi dane je przetestować:)

poniedziałek, 20 lutego 2012

Poczwórne cienie do powiek HEAN

Jakiś czas temu w kolejnej paczuszce od marki HEAN dostałam między innymi dwie paletki poczwórnych cieni High Definition :)
Dostałam paletki w kolorze:
407 Violet Chic(fiolety) oraz 408 Coffee Twist(brązy)

Jak to mówi opis producenta, są to trwałe, mocno napigmentowane cienie. Każde w kasetce zawierają podwójną pacynkę bądź pędzelek - ja obie dostałam z pacynkami.
Każda paletka zawiera cień bazowy, dzienny, wieczorowy i efekt tonujący Smoky Eyes.
Do wyboru mamy 8 zestawień kolorystycznych.

pojemność paletek: 6 g
cena: 11,99 zł

407 VIOLET CHIC:
Są to cienie w odcieniach fioletu i różu. Cień bazowy rozświetlający to jasny róż, delikatnie połyskujący - super nadaje się do rozświetlania kącików oka czy łuku brwiowego. Cień dzienny to jasny zgaszony fiolet, wieczorowy to mocno perłowy fiolet wpadający w niebieski, a cień do smoky eyes to cień w kolorze ciemniejszego zimnego fioletu, również perłowy. Wszystkie kolorki są zimne, raczej osiągniemy taki mroźny look, mimo że to fiolety :) Brakuje tu moim zdaniem jakiegoś matowego koloru. No i dla mnie ta paletka jest zbyt jasna by mówić tu o makijażu smoky eyes - poza tym smoky eyes kojarzy mi się bardziej z matowymi kolorami :) Ale do wszelkich innych makijaży jak najbardziej się sprawdza.

408 COFFEE TWIST:
To paletka z brązami, świetna na makijaże dzienne, naturalne, a także na jakieś mocniejsze i smoky eyes. Paletka zawiera w sobie większość kolorów matowych... Cień bazowy to delikatne ecru, skórzasty kolor,  matowy. Cień dzienny to ciepły brąz w stylu kawy z mlekiem, również matowy. Cień wieczorowy jest trochę połyskujący, to ciemniejszy ciepły brąz, lekko wpadający w miedziany. Cień do smoky eyes to klasyczny ciemny brąz, matowy.
Wszystkie cienie są bardzo fajne. Do makijażu smoky jak najbardziej się te brązy nadają, jednak przez brak jakiegoś bardziej perłowego cienia myślę, że na wieczorowy makijaż ta paletka może być za słaba.


No a teraz ogólnie o tych paletkach :)
Obie paletki są w dość solidnym klasycznym opakowaniu z prześwitującą górą - za co plus :)  Jakościowo cienie mnie wcale nie zaskoczyły, po poprzednich testach czułam, że i te cienie ładnie się sprawdzą. No i tak się sprawdziły. Cienie są rzeczywiście dobrze napigmentowane, nie osypują się jakoś specjalnie, łatwo się je nakłada na powiekę, łatwo się je cieniuje. Jeśli chodzi o trwałość... ok 7-8 h wytrzymują bez bazy pod cienie bez żadnych specjalnych poprawek - poniżej zdjęcie po 11 godzinach:
Jak za taką cenę myślę, że cienie są bardzo fajne :) Jedyny minus tej marki to, że jest tak słabo dostępna w drogeriach... ale na szczęście jest sklep internetowy :)

Zapraszam do polubienia marki HEAN na facebooku :)