test

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

ARTYSTYCZNA ALTERNATYWA relacja z kursu

No i pora na recenzowanie szkół makijażu :) Na pierwszy ogień idzie krakowska szkoła ARTYSTYCZNA ALTERNATYWA, bardzo się cieszę, że dzięki osobom tworzącym tę szkołę mogłam specjalnie dla Was znaleźć się na kursie :)
Od razu uprzedza, że wpis będzie dłuuuuugi :) I będzie sporo fotek, więc uzbrójcie się w cierpliwość :)
Na początek kilka słów o samej szkole, potem przebieg zajęć i moje wrażenia.
 Szkoła Wizażu i Stylizacji ARTYSTYCZNA ALTERNATYWA istnieje już od 2003 roku i obecnie(po kilku zmianach lokalizacji) znajduje się w samym centrum Krakowa, zaraz obok Uniwersytetu Jagiellońskiego, na ulicy Piłsudskiego 6 - od krakowskiego rynku można dojść pieszo, można dojechać komunikacją miejską(3 przystanki).
Wszystkie informacje o szkole, kursy, szkolenia z makijażu i stylizacji, program zajęć, galerie, info o prowadzących, cennik  znajdziecie na stronie szkoły: www.artystyczna.krakow.pl
 Wchodzimy sobie na pierwsze piętro budynku - a tam wejście do Artystycznej Alternatywy, oraz wejście do drugiej pracowni makijażu :) Po otwarciu drzwi czeka na nas poczekalnia...
...z wygodną sofą, dystrybutorem wody, szafką z prasą urodową, tablicą informacyjną o szkoleniach i wszelkich eventach związanych ze sztuką makijażu i stylizacji. Oczywiście toaleta też jest :P
Osobne wejście do sekretariatu, 1 pracowni makijażu (w której właśnie odbywały się zajęcia na kursie, na którym byłam), sali wykładowej:
Sala wykładowa była przestronna, czysta, z dużą liczbą miejsc siedzących oraz tablicą z obecnymi publikacjami w gazetach ;) Oczywiście czystość nie tyczy się tylko i wyłącznie tej sali - w całej szkole było czysto, przejrzyście.
Szkoła działa chyba dość prężnie, gdyż zarówno pierwszego jak i drugiego dnia na wejściu spotkałam się z modelkami pomalowanymi i wystylizowanymi w pełni na sesje zdjęciowe ;) Fajnie, widać że coś się w tej szkole dzieje.
Teraz pora na salę, w której odbywały się zajęcia z kursu, na którym byłam. PRACOWNIA NR 1:
 Duża przestronna, czyta sala. Po bokach znajdują się stanowiska do makijażu, z dużymi lustrami, składanymi hokerami, dość dobrym jarzeniowym oświetleniem. Stanowisk do makijażu o ile dobrze naliczyłam było 11 ;) Po środku sali znajdował się dodatkowy stół z krzesłami, przy którym można było usiąść i np. robić notatki. Znalazło się też na nim miejsce na wszelkie kosmetyki do makijażu potrzebne na danym kursie:
Reszta kosmetyków stoi poukładana na regale, na którym wszystko jest świetnie opisane - więc nie trzeba szukać, wystarczy poczytać opisy półeczek i wiadomo co gdzie jest:) 
 Jeśli chodzi o kosmetyki, to w tej pracowni znajdowały się kosmetyki KRYOLAN, INGLOT, GLAZEL, Farmona, Ziaja - czyli całkiem pozytywnie. W końcu pierwszy raz miałam okazję pomacać kosmetyki Glazel'a, ale poza bronzerami i ewentualnie pudrem transparentnym nic nie zwróciło mojej uwagi. No i cieszyłam się, że w szkole znajdowało się aż tak dużo Kryolanowskich sticków - mogłam sobie przejrzeć porządniej kolorówkę.
Jeśli chodzi o pędzle - szkoła jasno w mailu napisała, że na zajęcia zabieramy własne pędzle, więc nie spodziewałam się stosu pędzli dla wszystkich - ale chyba tylko ja wzięłam swój zestaw, a pozostałe dziewczyny już nie ;p
Szkoła posiadała kiepskie pędzle do makijażu - głównie były to typowe malarskie pędzelki, których ja często używam do bodypaintingu, ale jakby nie patrzeć makijaż da się zrobić wszystkim :) Zdziwiło mnie bardzo to jakich pędzli używa Pani Joanna - ale jak się okazało ma to swoje dobre uzasadnienie - pędzle kiedyś w szkole były lepsze, natomiast szybko znikały po zajęciach, i odkąd dali na zajęcia takie kiepskie pędzli nie ubywa - i dobry sposób!
Dodatkowo w szkole było sporo małych piórniczków z pędzelkami Inglot - więc i tak każda z dziewczyn miała czym malować :)

Pora na opis zajęć ;) 
W szkole do wyboru mamy różne szkolenia:
*kurs makijażu I i II stopnia (po 180 zł każdy, czas trwania 2 dni od 17-21)
*tygodniowa szkoła wizażu i stylizacji (380 zł, trwa 25 godzin lekcyjnych)
*Stylizacja i kreowanie wizerunku -system zaoczny 
*Wizaż i stylizacja - system zaoczny i dzienny (o ile dobrze pamiętam 400 zł/m-c)
*kurs choreografii scenicznej;
Kursy makijażu przeznaczone są dla wszystkich - dla wszystkich kobiet(i mężczyzn:P) chcących nauczyć się malować, zasięgnąć jakiś podstaw, wiedzieć jak się upiększać każdego dnia, no i oczywiście dla osób odkrywających swoją pasję do zawodu jakim jest wizaż :)
Szkoły z dłuższym terminarzem, w systemie dziennym bądź zaocznym, są już typowo nastawione pod kierunek w którym się szkolimy, uczymy się tam nie tylko praktyki, wykonywania makijażu czy stylizacji, ale również poznajemy historię makijażu i mody, trendy w modzie, stylizację ubioru, stylizację fryzur, uczymy się pracy z fotografem podczas sesji zdjęciowych. 
W szkole mamy kilku nauczycieli, którzy bardzo dobrze wypadają w opisach, które są zawarte na stronie;)

******

Ja dostałam możliwość uczestniczenia w KURSIE MAKIJAŻU II STOPNIA - jako jedyna byłam osobą, która nie była na stopniu pierwszym, natomiast z moim stażem to i tak nie było by konieczne :) Dziewczyny, które były ze mną w grupie były bardzo zadowolone z udziału w kursie I stopnia.
Plan tych zajęć mnie troszkę zdziwił - mi się drugi stopień makijażu kojarzy z makijażem ślubnym, fotograficznym itd, a tu wiele innego :)
Jak się okazało, jako że te kursy 2-dniowe nie są przeznaczone typowo dla wizażystów, a dla wszystkich ludzi chcących nauczyć siebie malować, jest to szkolenie typowo z makijażu upiększającego, pokazanie różnych technik w makijażu, klejenie rzęs w kępkach i na pasku. Całkiem fajne rozegranie tego wszystkiego :)
Kurs prowadziła Pani Joanna Cieśla:
Pani Joanna okazała się być niezwykle miłą, eteryczną osobą, rzekłabym nawet, że bardzo delikatną i kruchą :) Kobieta o przemiłym głosie, idealnie potrafiąca przekazać swoją wiedzę - wszystko tłumaczyła z wielką dokładnością, wykonywanie makijaży krok po kroku, a także za każdym razem był podkreślony cel tego makijażu, czyli upiększanie. Wszystko było wymawiane z wielką pasją.
Pani Joanna bacznie się przyglądała wszystkim makijażom wykonywanym przez dziewczyny z grupy, i oczywiście komentowała - i tutaj nie do końca jestem pewna prawidłowości tego wszystkiego... krytyka była konstruktywna, ale przekazana w dość delikatny sposób, nie do końca nakazująca mocną poprawę owych błędów i malowanie aż do skutku - taką formę można traktować jako plus - bo przez brak mocnej krytyki nie podcina się niektórym osobom skrzydeł, tym bardziej jeśli maja to być osoby malujące tylko i wyłącznie siebie a nie zawodowo... ale może być to traktowane jako minus - bo jeśli któraś z tych pań chciała pracować w zawodzie, a na kursie nie zostanie "przykuta do ściany" by musiała wszystko zrobić idealnie, to mniej prawdopodobne jest to, że będzie idealnie pracowała w zawodzie :) Natomiast te kursy są skierowane głownie do osób początkujących, więc myślę, że można przymknąć na to oko :)

No i pora na przebieg zajęć, a właściwie makijaże, które miałyśmy wykonywać na zajęciach:
1. Makijaż tęczowy(polichromatyczny):
Makijaż przy użyciu barw chromatycznych podstawowych i pochodnych (żółty, pomarańczowy, czerwony, fioletowy, niebieski, zielony). Kolorowy, lekki, w sam raz na nadchodzące lato.
Makijaż pokazowy w wykonaniu Pani Joanny:
2. Kolorowe smoky:
Makijaż w technice smoky eyes, ale z użyciem dodatkowego koloru cienia i pyłku dla rozświetlenia, dodatkowo koci, agresywniejszy kształt wykończenia makijażu oka.
Makijaż w moim wykonaniu:
 3. Makijaż chromatyczny Art Deco (kontrastowy):
Makijaż świetnie podkreślający urodę, zaczerpnięty ze starszych lat. Do tego makijażu używamy tylko czerni i bieli - trzeba je tak ze sobą wymieszać by tworzyły po środku ze sobą szarość. Do tego rzęsy w kępkach. Ten makijaż bardzo mi przypadł do gustu :) ps - jest to również świetny makijaż do fotografii czarno-białej :)
Makijaż w wykonaniu Pani Joanny:
4. Makijaż wykonany cieniami sypkimi i pyłkami (harmonijny):
Wyjątkowo lekki, świetlisty makijaż. Idealny na lato, bądź jako makijaże ślubne. Tutaj poznałam fajną technikę na to by przy makijażu tak świetlistymi produktami powieka nie stała się płaska - z czego się bardzo cieszę :) Dodatkowo zrobiona świetlista kreska pigmentem wymieszanym z inglotowskim duraline.
Makijaż w wykonaniu Pani Joanny:
I podobny makijaż w moim wykonaniu z użyciem ciemniejszych kolorów oczywiście:
 I na pożegnanie, głupkowate foto do lustra :P wyszłam jakbym miała zeza haha:
I to by było tyle jeśli chodzi o wykonywane makijaże podczas zajęć :) Dodatkowo chciałam napisać, że na zajęciach jest przyjemna atmosfera, na ma żadnego oszczędzania kosmetyków - każdy używa tyle ile potrzebuje, nie ma żadnych braków w kosmetykach. Na zajęciach można pracować w parach malując się na wzajem, bądź można tez malować samą siebie jeśli ktoś nie chce się uczyć pracy na innych osobach.
A na koniec zajęć, najmilsza część, czyli dyplom :)
Bardzo fajne jest to że dyplomy są gotowe zaraz po ukończeniu kursu, a nie trzeba czekać na ich wysyłkę czy cokolwiek innego :)
Ja ze swoim stażem nie nauczyłam się nic nowego :) Natomiast poznałam nowe wyrażenia: trójkąt piękności, linia hipotetyczna itp  - więc całkiem przyjemnie.
Ocenę makijaży wykonanych przez panią Joannę zostawiam Wam ;)
Szkołę mogę z czystym sercem polecić, mimo, że byłam tam tak krótko :)

I jak Wam się podoba?:)

piątek, 27 kwietnia 2012

Kilka pędzli MAESTRO ;)

Tak jak obiecałam we wczorajszym wpisie, dzisiaj po krótce zrecenzuję kilka pędzli Maestro. Mam ich niewiele, bo swego czasu od nich stroniłam, ale przekonałam się do nich, szczególnie uwielbiam pędzelek do ust, i niebawem zapewne dokupię kilka sztuk pędzli Maestro więcej :)
Trzy pędzelki od prawej strony dostałam od sklepu LADYMAKEUP - 120, 497, 320 - trafili idealnie z wyborem w te pędzle, które akurat by mi się przydały :) Pozostałe 2 to mój własny zakup... chociaż pędzelków do ust z Maestro mam w sumie 4 :D
Pędzle Maestro dla mnie mają ogromny plus za to, że występują w kilku rozmiarach - to bardzo przydatne, bo często jak kupuje jakiś pędzel sobie myślę "jeju jak ja bym chciała identyczny większy/mniejszy" - a niestety żadne sklepy takiej możliwości nie mają ;/
 Zacznę od tych z lewej :D

MAESTRO Pędzelek do ust 710:
cena: 15 zł
Występuje w 3 rozmiarach (można poczytać klikając w nazwe pędzla)
Pędzelek wykonany z naturalnego włosia czarnej kuny, z drewnianym trzonkiem malowanym na czarno, niklowana miedziana skuwka.
Mam z tych pędzli rozmiar R4, mialam też mniejszy R2 - ale gdzieś zgubiłam, muszę kupić nowy. Ja uwielbiam malować usta na sesjach zdjęciowych bardzo wyraźnie i precyzyjnie. Ten pędzelek z Maestro jest moim ulubieńcem - włosie ułożone w koci języczek ale mimo to zakończony bardziej szpicowato, przez co idealnie nadaje się do baaardzo precyzyjnego makijażu ust. Jest sprężysty, świetnie rozprowadza pomadkę czy błyszczyki na ustach, łatwo się czyści, włosie się nie odkształca.
Mam do ust jeszcze pędzelek z Mery Macom i z Sigmy  - i nawet ten z maestro wolę od sigmy ;) Baaaardzo polecam!

MAESTRO pędzelek do cieni Shadow M:
cena: 22 zl
Pędzelek ze złotej kolekcji. Wykonany z naturalnego tlenionego włosia typu pony(kucyk), drewniany trzonek malowany na czarno - troszkę krótszy niż pozostałe pędzle Maestro, złota niklowana skuwka. Długość włosia 9 mm.
Ten pędzelek kupiłam bo spodobał mi się wygląd jego włosia, mimo że ogólnie biały włos mnie zawsze w pędzlach przeraża. I chyba słusznie -włosie jest przyjemne w dotyku, łatwo się nim maluje, pędzel nie kuje w powiekę, no ale.... ciężko je domyć ;/ płyny do dezynfekcji pędzli ani szampony, nawet specjalne do czyszczenia pędzli sobie nie radzą po dłuższym stosowaniu. Więc widać powyżej co zostało z białego włosia - szaro-różowe :P ale nie jestem w tym temacie pedantką więc mi to nie przeszkadza jakoś specjalnie. Pędzel włosa nie gubi, nadaje się do nakładania cieni na górną i dolną powiekę, jest dość miękki więc co nieco da się nim rozetrzeć :) Kolejny minus - po dłuższym używaniu oznaczenie "złota kolekcja" traci sens, bo skuwka traci swój złoty kolor.
Nie mniej jednak pędzelek całkiem przyjemny.

MAESTRO pędzelek do rozcierania cieni 497:
cena: 27 zł
Pedzelek wykonany z naturalnego tlenionego włosia, drewniany trzonek malowany na czarno; długość włosia 17 mm, kształt włosia ułożony owalnie.
Kolejny pędzel z białym włosiem, które bardzo ciężko doczyścić. Poza tym minusów żadnych brak ;) Pędzel ma miękkie włosie, nie gubi go, nie kuje w powieki. Idealnie się nadaje do rozcierania cieni, albo do nakładania cienia w bardzo niewielkiej ilości.  Włosie w tym pędzlu jest dużo bardziej giętkie niż to z pędzla do blendowania Hakuro H77, który uwielbiam. Pędzel z maestro jest delikatniejszy, i nadaje się do mniej drastycznego rozcierania. Dla przykładu (bo nie wiem jak to inaczej wytłumaczyć:P) tym z hakuro rozetrzemy nawet cień nałożony na blache z ostrymi krawędziami w makijażu, a tym z maestro bardzo mocnych krawędzi już nie - trzeba od razu nakładać cień w bardziej roztartej postaci by osiągnąć efekt mocnego roztarcia. Albo sobie stopniować makijaż smoky od razu tym pędzlem i dopiero później dołożyć cienia tam gdzie nam go zabraknie.
Pędzel też się fajnie nadaje do nakładania rozświetlacza, można go wykorzystać do pudrowania dolnej powieki. Więc jak widać kilka sposobów wykorzystania :) na pewno polecam :)

MAESTRO Pędzel do cieni 320:
cena: 15 zł
Pedzel wykonany z naturalnego włosia kucyka, drewniany trzonek malowany na czarno. Pędzel do wyboru w 5 różnych rozmiarach(super!). Nadaje się do nakładania cieni na całą powiekę.
Bardzo fajny płaski pędzel rozszerzony troszkę ku górze, gęsty, sprężysty a zarazem miękki. Nie gubi włosia, nie kuje w powieki. Ja mam rozmiar R12 gdzie długość włosia to 13 mm - bardzo fajny na rozświetlanie łuku brwiowego bądź nakładanie cienia na całą powiekę - ale wole łuk brwiowy :) Da się nim też trochę rozetrzeć cienie do powiek. Na pewno kupię jakiś mniejszy jego rozmiar :)

MAESTRO Pędzel do różu 120:
cena: 35 zł
Pędzel do różu wykonany z naturalnego włosia kozy, włosie ułożone ukośnie. Drewniany lakierowany trzonek.
Pędzel występuje w 3 rozmiarach, ja mam ten najmniejszy. Rozmiar całkiem fajny, to typowy pędzel do różu. Włosie bardzo gęste, dość śliskie, fajnie nakłada się nim róż i go rozciera na policzkach. Dobry też do nakładania bronzera, jeśli chodzi o rozświetlanie kości policzkowych  - dla mnie ciut za duży na tę funkcję.
Włosie łatwo się czyści, pędzel nie traci swojej sprężystości, jest miły w dotyku. Nie gubi włosów.


Jak dla mnie wszystkie te pędzle są solidnie wykonane, skuwki się nie ruszają, włosy nie wypadają. Napisy na pędzlach przy częstym stosowaniu niestety się ścierają - ale które pędzle tego nie robią?:)
Na pewno zaopatrzę się niebawem w jeszcze kilka sztuk pędzli Maestro :)

A Wy jakie pędzle lubicie najbardziej?:)

czwartek, 26 kwietnia 2012

Wróciłam z Krakowa... ;)

Moi drodzy, wróciłam wczoraj z Krakowa, a właściwie dzisiaj bo  wysiadałam na dworcu w katowicach o godzinie 00:10, zanim dotarłam do siebie mineło jeszcze pół godziny. W Krakowie spędziłam 2 całkiem przyjemne dni, we wtorek i w środę byłam na dwudniowym szkoleniu II stopnia makijażu upiększającego w szkole Artystyczna Alternatywa :) Bardzo dziękuję wszystkim za możliwość uczestniczenia w tych zajęciach i pozdrawiam panią Joannę Cieślę, która prowadziła kurs  ;)
Pełna relacja ze szkolenia pojawi się na moim blogu w najbliższych dniach, na razie nie wiem w co ręce włożyć :)
Przy okazji pobytu w Krakowie odwiedziłam Galerię Krakowską... przeglądnęłam w końcu stoisko Bobbi Brown w Douglasie (bo u nas w Katowicach nie ma;/) i wbijałam oczywiście do MAC'a :) W MAC'u kupiłam 3 rzeczy, wydałam tym samym 3 stówki...
-baza matująca z filtrem 50
-paletka 4 cieni z serii Shop mac cook mac
-1 wkład z cieniem do powiek
Jutro postaram się zrobić Wam recenzję kilku pędzli Maestro, a następnie oczywiście relacja ze szkolenia w Artystycznej Alternatywie :)

wtorek, 24 kwietnia 2012

DELIA mleczko do demakijażu + torba INGLOT

Od portalu LAMODE.INFO dostałam jakiś czas temu kosmetyki marki Delia - w tym właśnie mleczko do demakijażu twarzy i oczu, które poniżej zrecenzuję :) A na koniec pokażę Wam mój niedzielny zakup, czyli skórzaną torbę/kufer z INGLOTA, którą już starałam się kupić od dłuższego czasu :P

DELIA mleczko do demakijażu twarzy i oczu:
pojemność: 210 ml
cena: ok 8 zł
Działanie
Kosmetyk o nowoczesnej formule i przyjemnym zapachu do demakijażu i codziennej pielęgnacji twarzy i dekoltu. Gwarantuje dokładny i komfortowy demakijaż.
Składniki aktywne
• ekstrakt z ryżu, naturalna betaina i alantoina zapewniają optymalny poziom nawilżenia, działając jednocześnie kojąco i łagodząco na podrażnienia.
• Olej bawełniany bogaty w Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe (NNKT) aktywnie odżywia skórę, przyspiesza jej regenerację, wpływając na poprawę elastyczności i wygładzenia.
 Mleczko jest w typowej butelce z dozownikiem - co jest bardzo poręczne w stosowaniu :) Konsystencja typowa dla mleczka do demakijażu, poniżej widać ilość mleczka jaka nam się wylewa przy jednym naciśnięciu dozownika. Bez problemu ta ilość wystarcza na demakijaż twarzy. To co urzekło mnie od razu w tym mleczku to zapach - na prawdę świetny, świeży, delikatnie słodkawy, produkt nakłada się na twarz z przyjemnością :)
 Mleczka używałam na różne sposoby - myjąc sobie nim całą twarz i oczy, a także standardowo i tak jak najbardziej lubię czyli nalewając go sobie na wacik i wycierając tym skórę. W obu przypadkach mleczko się świetnie sprawdziło, jest bardzo delikatne dla skóry, dobrze oczyszcza skórę. Makijaż twarzy łatwo zmywa, natomiast z mocniejszym makijażem oczu, głownie z rzęsami jakoś genialnie sobie nie radzi - zresztą ja nie trawię używać mleczka do demakijażu oka, więc nawet się specjalnie nie starałam ;) Mleczko nie wysusza skóry, ma fajną, raczej nawilżającą formułę, również skóry nie przetłuszcza. Bardzo polubiłam ten produkt, szczególnie jeśli chodzi o zapach :D Produkt tani, wydajny, dostępny przez internet a także w drogeriach typu Natura czy Rossmann :)

Zapraszam na fanpage Delia Cosmetics na FB:) i tym samym na fanpage portalu lamode.info :)
***************************************

A teraz mój niedzielny zakup :D Skórzana torba/kufer INGLOT.
Torbę zamawiałam już w marcu u przedstawiciela ale do mnie nie dotarła :( więc teraz w końcu poszłam ją kupić, a zabierałam sie za to długo:)
Torbę bardzo chciałam mieć, gdyż czasem idę w jakieś miejsca gdzie nie potrzebuje zabierania całego kufra, a kosmetyczki są za małe by wziąć to co się chce - no i kiepsko się to prezentuje :P

Torba kosztuje 130 zł
Szerokość - 31 cm, wysokość - 19 cm, szerokość boku - 15 cm
Ma regulowany pasek, więc można ją nosić jak torebkę bądź powiesić przez ramię.

 Wykonana jest dość solidnie, szyta a nie sklejana. Torba wątpię że jest z prawdziwej skóry, raczej to coś innego sztucznego. Torba jest na chwilę obecną bardzo sztywna. Zapinana na zamek, a na dole ma "nóżki" dzięki czemu jest bardziej stabilna i można ją bez problemu stawiać na podłodze czy czymkolwiek innym.
 W środku jest materiałowa, materiał wydaje się być prosty w czyszczeniu. Po bokach mamy skórzane przegródki - dwie szerokie i krótkie, oraz różnej szerokości przegródki paskowe - z lewej strony węższe, z prawej są to dwie szersze na jakieś np butelkowe kosmetyki. Ma również jedną większą kieszonkę na zamek, i jedną bez zamka. Napakowałam do niej kilka przypadkowych kosmetyków:
Po lewej stronie wsadziłam kilka pędzli - wszystko by było super, ale niektóre pędzle okazały się zbyt długie, więc nie dałoby się tego w takiej formie zamknąć - natomiast i tak pędzli nigdy tak nie noszę więc pół biedy - pas na pędzle z pędzlami się do torby mieści bez problemu, więc jest ok :)
Na chwilę obecną jestem zadowolona z zakupu, torba wygląda solidnie i trwale. Mam nadzieję, że taka się też okaże :)
UPDATE: po kilku miesiącach noszenia torba nadal się sprawdza :) tylko metalowy napis inglot odpadł;/

                           *************************************
Za kilka godzin wyruszam do Krakowa do Artystycznej Alternatywy :) 3majcie kciuki :)

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

wyniki! Zestaw kosmetyków trafia do....

Przyszła pora na rozstrzygnięcie krótkiego rozdania, które pojawiło się kilka dni temu na moim blogu :) Nie sądziłam, że będzie tyle chętnych :) Poprawnych zgłoszeń było 93 i z tej właśnie liczby True Random generator wylosował jedną :P
Oto co było do wygrania:
NAGRODA TRAFIA DO: 
** zielonookapaula (Paulina B.)**

Do czwartku czekam na Twój adres do wysłania nagrody: matleena.wizaz@interia.pl
W razie braku otrzymania adresu w tym czasie wylosuję kolejną osobę.

Gratuluję wygranej :) Niebawem kolejne rozdanie na moim blogu więc obserwujcie :D


ps: w ciągu ostatniego tygodnia mój blog zyskał ponad 70 obserwatorów! szok :D (jest was łącznie ponad 740 osób!)

Cieszę się, że jest Was coraz więcej :)

sobota, 21 kwietnia 2012

T.CHANG-BABAIAN Stylowy makijaż oczu + info

Helou :) Na początek kilka słów ode mnie... po 1  - wcale nie podoba mi się nowy wygląd pulpitu nawigacyjnego w blogu i wolałabym ten stary, ale nie da się do niego wrócić :(
Po 2... ostatnio odbyły się pierwsze blogowe metamorfozy, przybyły do mnie 3 panie na makijaż, którym za przybycie bardzo dziękuje - efekty pokażę lada dzień na blogu :) Mam nadzieję, że mój blog zyska tym samym dużo na autentyczności. Panie które czekają na termin i szersze info odnośnie metamorfoz proszę o uzbrojenie się w cierpliwość:)
Po 3 i naważniejsze... we wtorek specjalnie dla Was wybywam na 2 dni do Krakowa na szkolenie do Artystycznej Alternatywy - dla Was, bo planuje zrobić cykl opisów i recenzji kursów i przeróżnych szkół makijażu w całej Polsce :) Na pierwszy ogień idzie właśnie Artystyczna Alternatywa :)  Mam nadzieję, że dzięki temu mój blog stanie się bardziej atrakcyjny dla Was wszystkich :) ps: mam zamiar też wbić do Mac'a i w końcu zrobić osobiście jakieś zakupy :D:D:D

No i pora na recenzję, dziś kolejna recenzja nie kosmetyku, a książki dotyczącej makijażu :)
Tym razem:
TAYLOR CHANG BABAIAN "Stylowy makijaż oczu"
stron: 144
cena: ok 39 zł
Taylor Chang Babaian to znana makijażyska(heh...gdyby nie ta książka to jakoś bym nie kojarzyła tej pani:P). Książka zawiera w sobie wszystko co może nam się przydać do zrobienia dobrego makijażu oka - bo to przeważnie on sprawia nam najwięcej problemów.
Przyznam szczerze, że już kiedyś miałam tą książkę w dłoniach i wcale mnie nie zachwyciła w momencie gdy ją przeglądałam, stwierdziłam że takie makijaże oczu to nic szczególnego.
No ale chwyciłam ją drugi raz, wziełam się za czytanie i dokładniejsze przeglądnięcie. No i książka zyskała moje uznanie :)
 
Książka napisana jest w bardzo prosty sposób, każdy opis poparty jest wieloma zdjęciami.  
 Poznamy budowę naszego oka(choć nie do końca zgadzam się z nazewnictwem, ale i tak na różne sposoby mozna wszytsko nazwać i wiadomo o co chodzi, więc jest ok). Przeczytamy o wielu niedoskonałościach, które mogą wystąpić wokół oczu, czyli o prosakach(prosówkach), zmarszczkach mimicznych, tłusta skóra, cienie pod oczami - dowiemy się jak to wszystko korygować i nie podkreślać.
 Dowiemy się sporo na temat kształtowania odpowiedniego łuku brwiowego, jakie są kształty, jak do nich dążyć, jakie są metody regulacji brwi, jakie brwi mają znaczenie w naszym codziennym wyglądzie. Bardzo spodobała mi się rada "Pracuj nad tym co masz, jeśli Twoje brwi są cienkie i okrągłe, spróbuj bardziej zaznaczyć wygięcie łuku, dzięki czemu brwi będą wyglądały bardzo naturalnie".
 Dowiemy się wszystkiego na temat rzęs. Nie tylko tak jak widać powyżej o klejeniu sztucznych rzęs i różnych ich rodzajach, ale przede wszystkim o tym jaki tusz do rzęs wybrać, jak tuszować rzęsy by były pięknie wyeksponowane, jak i po co stosować zalotkę (chociaż ja i tak zalotek nie lubię nawet po przeczytaniu tej książki) - autorka bardzo często wspomina o zalotce, widać że jest to jedno z jej ulubionych narzędzi.
 Makijaż do każdego rodzaju oka - do oczu płaskich, głęboko osadzonych, z opadającą powieką, do oczu dużych i małych itd. Pokazane jest to jak te oczy wyglądają, więc na pewno jest nam łatwiej ocenić faktyczny stan, no i oczywiście to jakie makijaże będą korygować niepożądane kształty.
 Znajdziemy makijaże pasujące do każdego wieku... od nastolatki po panią po 40.
 Bardzo fajnie opisany jest temat makijaży do okularów. Mamy propozycje na makijaże do oprawek czarnych, białych, kolorowych, samych szkieł bez oprawek itd. Świetnie!
Znajdziemy również kilka słów o makijażach bardziej artystycznych, np z użyciem cyrkonii.
Poza tymi informacjami znajdziemy wiele innych, bardzo spodobał mi się temat świeżości i czystości sklepowych testerów - jak w sklepie wypróbować kosmetyk by nie przenieść na siebie żadnych niechcianych niespodzianek.
Znajdziemy tutaj makijaże krok po kroku, opis akcesoriów i kosmetyków do makijażu oka.
O dziwo nawet ja, osoba, która makijażem zajmuje się na co dzień, znalazłam kilka informacji, które mnie zaciekawiły i utwierdziły we własnych przekonaniach. Książka na prawdę zawiera wszystko o makijażu oka.
Fajna dla osób chcących zgłębić ten temat jeszcze bardziej :) 

Czy lepsza od książki Bobbi Brown "Perfekcyjny makijaż"? Na pewno całkiem inna. temat makijażu oka  jest tu obszerniej pokazany, natomiast książka nie zawiera informacji o makijażu twarzy itd. Więc warto chyba przeczytać obie :)

wtorek, 17 kwietnia 2012

Gąbeczka KONJAC + paczuszki

Zachęcona recenzją gąbeczki Konjac postanowiłam czym prędzej ją kupić :) Gąbkę można dostać w sieci sklepów Rossman i kosztuje tylko 14.99 zł!!!!
Gąbka konjac to produkt w 100 % naturalny pozyskiwany z korzenia azjatyckiego o nazwie konjac. To produkt w 100 % biodegradowalny.
Gąbeczka ma zastosowanie w codziennym oczyszczaniu skóry: stosowania do demakijażu, oczyszczania i nawilżania skóry twarzy, szyi i dekoltu. Zawiera naturalny środek myjący, posiada naturalny środek nawilżający i przywraca odpowiednie pH skórze.
Przeznaczona do wszystkich typów skóry, szczególnie polecana do cer trądzikowych i z problemami, naturalnie nawilża, oczyszcza, zapobiega zanieczyszczeniom skóry, poprawia krążenie krwi, nie podrażnia skóry.
Gąbeczka może być stosowana bez żadnego srodka myjącego, bądź z dodatkowym środkiem - przed każdym użyciem trzeba ją zwilżyć letnią wodą i po każdym użyciu wypłukać.
A teraz moje wrażenia...
...podeszłam do gąbeczki bardzo pozytywnie i się nie zawiodłam!! Gąbka jak widać na zdjęciu mieści się w dłoni, jest biała, bardzo sprężysta, zbita, ze sznureczkiem do zawieszania - to taka jakby połówka piłeczki :)  Wisząc w łazience przyprawia o dwuznaczne myśli - kilka osób się mnie pytało czy ktoś zostawił u mnie wypełniacz do piersi(bo ja sama mam zbyt duzy biust  by tego potrzebować:P) :D;D wiec jest wesoło!
Gąbeczka w opakowaniu już od razu była mokra sama z siebie, ze świeżym zapachem. Za pierwszym razem użyłam jej bez dodatkowego nawilżania... i szok! Moja buzia była o niebo gładsza, wszelkie czarne kropeczki z nosa których nie trawie spłyciły się prawie do zera :D Pokochałam ją jeszcze bardziej :)
Gąbeczki używam codziennie wieczorem, smaruje buzie mleczkiem bądź żelem podczas demakijażu, najpierw wcieram rękami, a potem idzie w ruch mokra gąbeczka - świetnie usuwa makijaż, buzia jest o wiele bardziej nawilżona, napięta i bardziej gładka.
A samo masowanie tą gąbeczką też jest bardzo przyjemne :) Nie mam żadnego zastrzeżenia do jej stosowania, baardzo polecam :)

EDIT! Kiedy gąbeczki się kilka dni nie używa(a wisi sobie w łazience) to się kurczy i twardnieje jak kamień. Trzeba wtedy na jakąś minutę-dwie ją zanurzyć w wodzie i wszystko wraca do poprzedniego stanu:)

*******************************************

A teraz paczuszki... pierwsza od portalu URODA I ZDROWIE, kosmetyki marki Marion:
 Kolejna paczuszka dzięki współpracy z Agencją Werner i Wspólnicy, produkty do walki z trądzikiem: Adonis Afrodyta(żel) oraz płyn AFRONIS :)
Dodatkowo w prezencie dostałam dość dużą, fajną kosmetyczkę z logiem Agencji Werner i Wspólnicy, ale poki jest nie wypełniona fotek robic nie bede ;p