test

piątek, 27 lipca 2012

E.L.F-owo....

Dzisiaj kilka słów o kilku produktach, które kupiłam jakiś czas temu w sklepie KOSMETYKOMANIA :) Te produkty akurat kupiłam nie dla siebie więc cieżko mi wystawić jakąś głębszą recenzję, ale kilka słów i swatche mogę napisać:P

E.L.F Poczwórne cienie do powiek:
pojemność: 2,5 g
cena: 9,49zł (obecnie promocja w Kosmetykomanii 6,99!!)
Brightening Eye Color - rozświetlające cienie do powiek. Występują w 8 zestawieniach kolorystycznych( w sklepie obecnie dostępne 4 wersje).
 Cienie są w małych plastikowych opakowaniach, w środku znajdziemy pacynki - jakość raczej kiepskawa, są dość szorstkie, a pod pacynkami mamy ok 4x1cm lustereczko - oczy w nim widać, więc w kiepskich warunkach damy radę nawet do tego lustereczka się pomalować :P
Ja miałam możliwość zerknąć na kolory Brownstone i Ethereal.
E.L.F. cienie Ethereal
ETHEREAL to rzeczywiście cienie rozświetlające, wszystkie posiadają drobinki. Mamy 4 kolorki, białawy, brzoskwiniowy, brzoskwiniowo-różowy i ciemniejszy beż. Fajne do naturalnych makijaży, w których lekki błysk nam nie przeszkadza:)
BROWNSTONE - ten zestaw zdecydowanie bardziej mi przypadł do gustu... Wszystkie 4 kolory posiadają drobinki, ale juz nie tak wyraźne, i właściwie poza tym najjaśniejszym cieniem, pozostałe wyglądają na praktycznie matowe. można nimi zrobić brązowy smoky eyes, można zrobić makijaż naturalny z lekkim wykończeniem kącików ciemniejszym brązem... zdecydowanie ten zestawik polecam :)
Cienie całkiem fajnie się nakłada na powiekę, są ok napigmentowane. Są dość twarde, ale łatwo się nimi maluje... nie mam do nich żadnych większych zastrzeżeń.


PĘDZLE E.L.F:
Wszystkie pędzelki, które tu widzicie kosztują ok 10 zł, więc ich cenę uważam za stosunkowo niską :)
 Jeśli chodzi o pędzelki do cieni E.L.F. to miałam do czynienia z tymi trzema, które widać powyżej :P wszystkie pędzelki z włosia naturalnego, miękkie, różnego rozmiaru. Generalnie jeśli chodzi o włosie to znalazło się w nich kilka niepożądanych źle obciętych włosów. Uważam, że w ogóle włosia jest w tych pędzelkach trochę za mało. Ale mimo to, da sie nimi malować, rozcierać cienie bo włos jest dość giętki... Na początek troche włosów oczywiście wypadło podczas czyszczenia. Ja bym sobie tych pędzelków do pracy nie kupiła, natomiast na nieprofesjonalny użytek - czemu nie? ;)
Pędzelek do podkładu E.L.F wygląda całkiem przyjemnie, ma ładne pomarańczowe syntetyczne włosie :) Włosia jest w sam raz, nie wypada, jest sprężyste. W miare dobrze sie nim rozprowadza podkład, chociaż po za dużej jego ilości włos się troszkę skleja. Z jednego z tych pędzli skuwka dość szybko się odkleiła od rączki, ale pozostałe nadal dobrze trzymają :P
I tu znowu... na nieprofesjonalny użytek tak, na profesjonalny nie :)

Mam jeszcze jeden pędzelek E.L.F z serii Bamboo - ten jest na serio godny polecenia. W ogóle seria Bamboo ma bardzo fajne i solidne pędzelki:) POLECAM :) Można je kupić w Kosmetykomani..

A wy co sądzicie o marce E.L.F?

**Zapraszam do polubienia sklepu Kosmetykomania na FB - niebawem będzie jakiś rabat z okazji 7000 fanów;)

czwartek, 26 lipca 2012

ZNIŻKA w KKCenterHK + wspołpraca Declare!

Moi drodzy, mam dla was miłą niespodziankę :)
W sklepie KKCenterHK możecie zamawiać wszystkie produkty z 10 % zniżką!!
Kod rabatowy jest ważny od teraz do stycznia 2013 roku! Więc macie dość sporo czasu na zakupy :)
Kod rabatowy: matleenamakeup 
unique coupon code : matleenamakeup
Coupon Amount : 10% Off
coupon code of End Date: 31st,Jan.,2013

Zapraszam na zakupy do sklepu http://www.kkcenterhk.com/ 

*************************

A dodatkowo... wczoraj dotarła do mnie kolejna paczuszka :) Tym razem udało mi się nawiązać współpracę z dystrybutorem ekskluzywnych szwajcarskich kosmetyków marki DECLARE! Pokładam w nich duże nadzieje, gdyż po opisie produkty zapowiadają się imponująco :) 
Jakieś próbki też trafią do was w najbliższym rozdaniu:)
Zapraszam na fanpage Declare na Facebooku :)  

******************************

Ps: Dziękuje wam za tyle prac w konkursie graficznym, wiele z nich jest na serio super, już teraz nie wiem na co się zdecydować, a co dopiero jak konkurs dobiegnie końca i będzie jeszcze więcej prac :D:D 
Dodałam troche fotek do tych zdjęc, z których możecie wybierać do zrobienia loga :) 
Info klikając w lewym panelu na konkurs:)

środa, 25 lipca 2012

Naklejane cienie Sephora + współpraca KK CENTER HK!

Cześć dziewczyny :)
Dzisiaj chciałam Wam zrecenzować po krótce naklejane cienie marki Seohora, które udało mi się kupić jakiś czas temu w mega dużej promocji - inaczej by na pewno u mnie nie zagościły :P  A potem pokażę Wam nowo nawiązaną współpracę, z której się bardzo cieszę :)


SEPHORA Express Color Cienie do naklejania:
cena: 39 zł (mi się udało kupić w promocji za 6 zł!)
Cienie do powiek w naklejce, ich aplikacja powinna trwać max 4 sekundy, być ultra prosta, a cienie super dla każdej powieki:P Czy tak jest?
 Cienie znajdują się w całkiem przyjemnie wyglądającym, nie dużym opakowaniu. W środku znajdziemy 2 piankowe formy z cieniami do powiek, zapakowane w folię. Na każdej z pianek mamy 3 kolory cieni, które idealnie ze sobą współgrają, no ale niestety nie ma między nimi żadnego roztarcia tylko widzimy równe granice... pianki mają na końcach czyste miejsce do łapania palcami by ułatwić ich aplikację. Pianki mają grubość ok 2 mm, są giętkie, ale i tak moim zdaniem ciut za sztywne by dopasować to do powieki.
Ja wybrałam kolor 03 brown/pink - cień w kolorze brązu, różu i bieli, wszystkie ciepłe, opalizujące na złoto.
 Przyłożenie tych cieni do powiek wydaje się banalnie proste i w sumie jest. Z tym, że wygląd tych cieni na powiece woła o  pomstę do nieba ;/ Cienie na pewno nie pasują do każdej powieki - na moją dużą powiekę są np za małe... odbijają się dokładnie tak jak to widzimy na piance, zero roztarć itd, do tego moim zdaniem troche nie równomiernie... ale plus za to że ładnie się układają przy rzęsach i nie ma żadnych szpar.
 Kolory wydają się być dość napigmentowane, jednak żeby te cienie wyglądały jakoś po ludzku trzeba i tak wziąć pędzelek czy palec by te cienie rozetrzeć - a podobno ma być aplikacja bez żadnego większego naszego wkładu - po roztarciu cieni, jak widać, kolory wyblakły. Jako, że po odbiciu cieni na piance pozostaje ich niewielka ilość, można to zebrać palcem i dołożyć na górną czy dolną powiekę.
 Cienie po 6 godzinach nadal wyglądały dobrze, później zaczęły powoli schodzić.
Tak czy siak... na pewno nie polecam. Niby szybka aplikacja cieni, nie trzeba się z niczym męczyć, ale skoro i tak musimy to poprawiać, brudzić palce czy pędzelki, to jaki w tym sens? Tym bardziej, że jeśli kupujemy w regularnej sprzedazy płacimy prawie 40 zł ;/;/ za tyle kasy kupimy sobie kupimy np paletkę Sleeka i jeszcze jakies inne cienie i możemy się cieszyć tym do woli, a nie tylko jednorazowo ;/

**************************************

NEW COOPERATION :)
A teraz kilka słów o mojej nowej współpracy :) Udało się ją podjąć z zapewne dobrze Wam znaną firmą KKCenterHK - możemy tam dostać masę produktów do stylizacji paznokci, trochę do makijażu, ogromny wybór sztucznych rzęs! Przesyłka doszła do mnie bardzo szybko, bo tylko tydzień :)
Ja dostałam te rzęsy, które widzicie na zdjęciu. Od razu zakochałam się w tych pajęczynkach i udało się, żeby sklep wysłał mi właśnie te rzęski! Niestety, już po wyciągnięciu ich z pudełka trochę się zawiodłam, ale o tym w recenzji, która ukaże się niebawem :) Pozostałe rzęski, jako że jest ich aż 10 kompletów, na pewno powędrują w jakiejś ilości do was! :)
 RED CHERRY Spiderwebs - amazing!
Zapraszam na facebooka KKCENTERHK - dowiecie się o wszelkich nowinkach i recenzjach i rabatach :)

poniedziałek, 23 lipca 2012

Farba PALETTE DELUXE 667

Dzisiaj zrecenzuję farbę do włosów marki Schwarzkopf PALETTE Deluxe w kolorze 667(Miedziany Mahoń), którą dostałam dzięki współpracy z MAGAZYNEM DROGERIA :)
Farbę testowałam jeszcze jak miałam długie włosy, więc zdjęcia będą mało aktualne :P Jako, że moje włosy sięgały sporo za łopatki, dostałam 2 opakowania farby - farbę marki Schwarzkopf oraz kolor mogłam sobie wybrać sama... niestety jeśli chodzi o rudości nie miałam zbyt dużego wyboru, dlatego trafiło właśnie na tą farbę :)

Farby PALETTE nie cieszą się dobrymi opiniami, ja jednak nigdy nie miałam z nimi problemu i farbowanie farbą, którą dostałam do testów też się okazało całkowicie bezproblemowe :)
Dla niektórych osób jednak farby te okazują się zbyt mocne, uczulające - nie wiem czy to wynika z braku dobrego przygotowania włosów przed farbowaniem (przypominam, że farbować się powinno na nie umytych włosach, by pozostała ochronna warstwa lipidowa na naszej głowie - dzięki temu będzie nas wszystko mniej szczypało), dodatkowo zawsze powinno się robić próby uczuleniowe - jednak mało kto to robi, a potem narzeka, że się dostało uczulenia akurat od tej farby... no ale przejdzmy do rzeczy :)

PALETTE DELUXE Farba do włosów:
cena: 15-18 zł
Opakowanie zawiera 50 ml kremu koloryzującego, 50 ml aktywatora, 15 ml odżywki do włosów, rękawiczki jednorazowe, instrukcję obsługi.
Jest to trwała koloryzacja włosów wzbogacona 7 pielęgnacyjnymi olejkami. Dostępna w 22 kolorach.
Wszystko co zawierało opakowanie widać na zdjęciu powyżej. Aby wykonać farbowanie, standardowo, trzeba wymieszać ze sobą krem koloryzujący z aktywatorem do jednolitej konsystencji - proces mieszania przebiegł baaaardzo łatwo, aż się zdziwiłam, że tak szybciutko się wszystko wymieszało. Po wymieszaniu farba ma intensywnie pomarańczowy kolor, na głowie ciemnieje aż do ciemnego brązu.
Kiedy nakładamy farbę na głowę pędzelkiem nie czuć jakoś specjalnie amoniaku, czuć tylko delikatnie owocowy zapach. Ja zawsze po nałożeniu przez samą siebie farby, dodatkowo przechylam głowę w dół i wmasowuje całą resztę farby we wszystkie włosy - w tym wypadku, amoniak  jest mega wyczuwalny, bardzo drażniący, ale tak miałam przy każdej innej farbie jaką w życiu stosowałam :) No i oczywiście zapach owoców się wzmacnia - miło go czuć.
Farbę powinniśmy trzymać na głowie ok 30 minut  - przy farbach fryzjerskich można sobie wydłużyć ten czas do godziny nawet, natomiast przy Palette bym tego czasu nie wydłużała, bo Palette słynie z bardzo mocnych środków koloryzujących, kolory wychodzą bardzo intensywne, im przytrzymamy dłużej tym będą ciemniejsze, a dodatkowo wtedy mogą podrażniać skórę głowy i włosy.
Ja przez te 30 minut nie czułam żadnego pieczenia, ale farbowałam na tłustych włosach.
Następnie należało spłukać w całości farbę wodą - wypłukała się o dziwo dość szybko, co mnie bardzo ucieszyło.
Następnie nakładamy na włosy maseczkę:
Po zmyciu farby włosy były strasznie suche i szorstkie, więc takie odżywki w farbach to moim zdaniem konieczność:)  Maseczka jest biała, perłowa, dość gęsta i kremowej konsystencji. Pięknie i świeżo pachnie (wyczuwałam jakieś mango)!!! Maseczka wyczuwalnie wygładza włosy, nie są już takie szorstkie i sztywne. Natomiast nie jest to na tyle tłusta konsystencja by pomagała w rozczesywaniu włosów. Maseczkę wpłukujemy i gotowe :)

Moje włosy przed farbowaniem tą farbą -> farba Artego 7.40 z blod refleksami (były rude, jasno miedziane, z pomarańczowym odcieniem):
Po farbowaniu PALETTE Deluxe 667:
Bardzo cieżko mi było uchwycić ten kolor na zdjęciach i pokazać różnice przed i po... Po farbowaniu Palette 667 moje włosy były wyraźnie ciemniejsze od poprzednich, była to ciemna miedź lekko wpadająca w bordo - kolor był bardzo fajny i wiele osób mnie za niego chwaliło. Kolor był bardzo intensywny, końcówki ciemniejsze niż na nasadzie głowy(ale to logiczne gdy mamy naturalne odrosty).
Przy pierwszym myciu dość sporo się go jeszcze wypłukało i leciała miedziana woda, ale potem już wszytsko było w normie :) Kolor był intensywny przez długi czas. Chodziłam w nim ponad miesiąc, a potem po prostu ścięłam na krótko:P
Ja z czystym sercem mogę polecić tą farbę, bo nie miałam z nią nigdy problemów, nigdy w życiu Palette mnie nie uczuliła, nie podrażniła, a kolory zawsze były intensywne i długotrwałe - tak samo było i tym razem.
A wy jakie macie doświadczenia z farbami do włosów Palette?:)

sobota, 21 lipca 2012

Tusz Maybelline Falsies + pędzelki Sephora

Helou :) Na początku dzisiaj krótko zrecenzuję, na pewno większości z was znany, tusz do rzęs marki Maybelline, który dostałam dzięki współpracy ze sklepem COCOLITA :) A potem pokażę Wam moje nowe pędzelki z Sephory, z których zakupu jestem mega zadowolona :)

MAYBELLINE Tusz do rzęs Falsies Volum Express:
pojemność: 7,5 ml
cena: 14,90 zł (w drogeriach jest droższy)
Maskara zawiera włókna prokeratyny, które mają pogrubić nasze rzęsy aż 8-krotnie. Testowana dermatologicznie i okulistycznie, może być stosowana przy oczach wrażliwych i z soczewkami.
Tusz jest w fioletowym, solidnym opakowaniu. Szczoteczka tuszu jest wygięta w łuk, szczoteczka jest z włosia, włosie jest szersze po bokach, a od spodu i góry łuku włosie jest dość króciutkie. Szczoteczka jest typowego rozmiaru, nie za duża, nie za mała. Tusz ma kolor czarny i jest to taka czerń jaka mi odpowiada w 100 % :)
Jeśli chodzi o efekty jakie daje na oczach... Zdjęcie zrobione po nałożeniu dwóch warstw:
Tusz rzeczywiście pogrubia rzęsy, lekko wydłuża, nadaje im czarny kolor. Ja jestem ostatnimi czasy bardzo odzwyczajona od szczoteczek z włosiem, bo przyzwyczaiłam siebie i moje rzęsy do tych silikonowych -  i z nimi moje marne rzęsy się o niebo lepiej czują. Tym tuszem nie do końca mi wychodzi nie sklejanie rzęs - kilka z nich jak widać mi się posklejało. Ale to jest moim zdaniem do przeżycia :) Dla mnie jedyny minus tego tuszu, a raczej dla mnie wszystkich z włosista szczoteczką, to trudność pomalowania oka tak, by nie przybrudzić sobie powieki ;/ U mnie w sumie pół biedy, bo przeważnie robie sobie ciemny makijaż, więc nie rzuca się to w oczy... no ale u dziewczyn, które malują się delikatnie nie będzie to zbyt dobrze wyglądało. Jednak to wszystko kwestia wprawy moim zdaniem :)
Tusz nie robi owadzich nóżek, nie kruszy się w ciągu dnia, jest trwały.
Generalnie Maybelline w ogóle ma bardzo fajne tusze do rzęs, zanim poznałam Max Factora, to Maybelline było moją ulubioną marką tuszy :):) Więc na pewno są godne polecenia.

Zapraszam na stronę sklepu Cocolita, obecnie trwają różne fajne promocje :)
******************************

A teraz kilka słów o moim nowym zakupie  w Sephorze :)
 STARTER KIT BRUSH SET - zestaw podstawowych pędzli do makijażu.
Cena: 69 zł (ja kupiłam w promocji za 29 zł wic jestem tym bardziej hepi!)
Ten zestaw to kartonikowe opakowanie wielkości dzienniczka/indeksu, zamykane na magnes, w środku z lusterkiem i wyściółką na każdy pędzel z osobna. Fajne w sumie na domowe przechowywanie - ja oczywiscie wyciągnęłam i wsadziłam do reszty moich pędzli:P Wszystkie pędzelki są krótkie - taka jakby wersja podróżna :)
W zestawie znajdziemy:
*pędzel do podkładu - świetnie się nim pracuje, jest bardzo sprężysty, łatwo się nim równomiernie rozprowadza podkład (minus jest tylko wtedy jeśli włosie się troche poskleja ze sobą i rozdzieli na tkie 3 kępy)
*pędzel do pudru - genialny! Świetne, naturalne, mięciutkie włosie, bardzo sprężyste. Idealnie nakłada się nim puder, róż i cokolwiek innego na twarz, stał się moim ulubieńcem :P
*dwustronny pędzelek do cieni - z jednej strony dłuższy włos, z drugiej krótszy. Oba całkiem spoko, ale są bardzo mięciutkie, więc bardziej się nadają do delikatnego nakładania cieni lub rozcierania.
Nie jestem wielbicielką pędzli Sephory, ale ten zestaw mnie miło zaskoczył i na serio polecam :)  Mam nadzieję, że uda mi się kupić jeszcze taki jeden dla was:P

 

piątek, 20 lipca 2012

Kleje do rzęs MAP, INGLOT +swatch KRYOLAN

Dziś na tapetę idą kleje do sztucznych rzęs :)
Jeden to DUO z Inglota, który zapewne każda z was zna, drugi to klej z MAKE UP ATELIER PARIS, który dostałam od sklepu FOLARONI:)
MAKE UP ATELIER PARIS Klej do rzęs:
pojemność: 8/10 ml
cena: 25 zł
Na stronie Folaroni pisze, że klej ma pojemność 8 ml, a na opakowaniu, że 10 ml :) Podejrzewam, że info z opakowania jest prawdziwe. Nie ma żadnych informacji odnośnie składu ani metodach stosowania.
 Klej jest w plastikowej fiolce, bez opakowania i bez instrukcji używania - a szkoda, bo jak wiadomo każdy klej działa troszkę inaczej :) Buteleczka jest dość poręczna - przed pierwszym użyciem trzeba odciąć szczyt ujścia tej buteleczki. Klej jest dość rzadkiej konsystencji(trzeba uważać przy naciśnięciu buteleczki bo może wyprysnąć), ma śnieżno biały kolor i pachnie tak jak silikon budowlany, kwaskowato :P Nie jest to przyjemny zapach, ale nie przeszkadza w użytkowaniu, a tym bardziej nie jest tak paskudny jak ten z kleju Inglota:P Ale o tym później :)
Klej łatwo się nakłada na rzęsy równomierną ilością, wiąże dość szybko więc już po kilku sekundach możemy kleić rzęsy. Bardzo dobrze łapie się do skóry, szybko wysycha, a po wyschnięciu pozostaje całkowicie przeźroczysty. Nie podrażnia okolic oka. Jest sprężysty. Wytrzymał mocną mimikę oka i kilka godzin bez problemu (aż zerwałam rzęsy bo musiałam wyjść:P). Nic się nigdzie nie odkleiło. Rzęski na pasku dość ciężko oderwać z powieki, ale nie ma co się obawiać bólu czy czegokolwiek innego:P Co najciekawsze - po zerwaniu rzęs makijaż został prawie nietknięty! :):):) Natomiast odrobinka kleju została na powiece.. Klej uważam za na prawdę dobrej jakości:)
DUO Klej do rzęs (dostępny w Inglocie):
pojemność 14 g
cena: ok 25 zł
Klej dostępny w wersji niebieskiej(biały wysychający na przeźroczysty) i czerwonej(w kolorze czarnym). Sprzedawany w kartonikowym opakowaniu z instrukcją użytkowania i składem.
Klej jest w praktycznej tubce, z której łatwo się go aplikuje na rzęsy bądź wylewa w wybrane miejsce. Jest gęstszy niż ten z MAP'u, ma lekko żółtawe zabarwienie. Okropnie pachnie - dla mnie jest to po prostu zapach kojarzący się ze śmierdzącą toaletą na dworcu, dodatkowo zalatuje amoniakiem. To wszystko nie zmienia faktu, że jest to całkiem dobrej jakości klej, używam go już od ponad 2 lat i nie widzę potrzeb zmian. Klej po zaschnięciu robi sie przeźroczysty(wyjątek gdy damy go za dużo, to wtedy jest żółtawy). Po nałożeniu go na rzęsy musimy odczekać ok 30 sekund by klej zaczął się wiązać i nie rozlał się po powiece. Po tym czasie całkiem fajnie się klei pozostawiając jeszcze chwile czasu na jakieś manewry z rzęsami. Klej jest trwały - choć łzy bardzo szybko go rozpuszczają i kąciki się wtedy odklejają.Łatwo rzęsy ściągnąć z powieki, klej schodzi w całości, natomiast to powoduje że makijaż ulega zniszczeniu.

Podsumowując - oba kleje w tej samej cenie, oba bardzo wydajne, Inglot trochę większy ale gorzej pachnie :P
**************************************

A na koniec, by zachęcić Was jeszcze bardziej do udziały w konkursie graficznym, postanowiłam dotknąć jednorazowo jednej z nagród i zrobić Wam swatcha Paletki cieni KRYOLAN :) Szukałam paletki w dość rzadkich kolorach... mam nadzieję że mi sie to udało;P Uważam, że wszelkiego rodzaju fiolety, róże i brązy każdy posiada w wystarczającej ilości :P A w tej paletce mamy malinowe czerwienie, przechodzące w bordo i lekki fiolet, aż do kasztanowego brązu - czyli TOKYO :)
Paletkę można kupić we wszystkich sklepach, w których dostępna jest marka Kryolan za 65-69 zł.
W sklepie IMPRE-ART dostępna jest za 66 zł, do wyboru w 10 zestawach kolorystycznych - KLIK.
W paletce Tokyo mamy 1 cień opalizująco-perłowy(ten najjaśniejszy), 3 cienie perłowe i 1 matowy. Każda paletka ma w sobie lusterki i dwustronny pędzelek :)
Nie mogłam nią nic zmalować bo to nagroda dla was, ale mam mega chrapkę na kupno jakiejś paletki, może nawet w tych samych kolorach?:P
I jak Wam się podoba?:)

czwartek, 19 lipca 2012

MOJE WŁOSOWE METAMORFOZY :P Teraz róż :D

Dziewczyny, postanowiłam napisać ten wpis i pochwalić się moimi nowymi włosami :D:D
Kiedyś chodziłam wyłącznie w długich i bardzo ciemnych włosach, bałam się jakichkolwiek zmian... 1,5 roku temu poszłam do szkoły fryzjerskiej w Katowicach i powiedziałam, że nie dam sobie zrobić nic z włosami, byłam przerażona podcinaniem końcówek... a teraz? SZALEJE!  :D

Tak prezentowały się moje włosy zanim dotarłam do szkoły fryzjerskiej:P
Potem delikatnie rozjaśniłyśmy na zajęciach włosy i nałożyłyśmy rudą farbę... kolor wyszedł dość ciemny ale rudawy:P I dałam sobie wycieniować do szpica włosy...:
A potem bardziej ruuudy :
I w maju zdecydowałam się na drastyczne asymetryczne cięcie:
W międzyczasie mój rudy stał się jeszcze bardziej rudy, w sumie zjaśniał i stał się taki bardziej koniakowy:
A wczoraaaaajjjj.... stwierdziłam, że zmienie kolor moich włosów :D Pojechałam do Kasi do salonu i wyszło nam to, moj kochany róż i fiolet:D
I jak wam sie podoba? :D ja jestem mega zadowolona, chociaż cięzko mi się przyzwyczaić do tych ciemnych włosów z drugiej strony - bo żeby ten róż z fioletem się fajnie komponował dałyśmy na całość włosów ciemny brąz;p

Kasia ma swój zakład w Tychach na ulicy Owczarskiej 7 :P Bardzo polecam :D