test

środa, 31 października 2012

Domowe pachnidełko & Balsam Mariza

Dzisiaj recenzja 2 produktów, które nie mają ze sobą kompletnie nic wspólnego :)
Pierwszy to produkt do naszego mieszkania, pięknie pachnący dyfuzer, który dostałam od  marki Ogród Zapachów;)
Kolejny produkt to brązujący balsam marki MARIZA :)
Jedyne co mają ze sobą wspólnego to mocne zapachy, hehe :P

OGRÓD ZAPACHÓW Dekoracyjne perfumy do pomieszczeń:
cena:  ok 9 zł w sieci sklepów Biedronka
Dekoracyjne perfumy do pomieszczeń z rattanowymi patyczkami - wystarczy włożyć patyczki do flakonika, poczekać aż nasiąkną i zaczną puszczać zapach :)
Występują w 8 zapachach.

Taki produkt mam w swoich rękach pierwszy raz w życiu i myślę, że nie ostatni :) Produkt ma ultra prosty, ale za to niesamowicie fajny design :) Dostajemy szklany flakonik z żółtym płynem i patyczkami z rattanu - niby nic, ale na pustym stole prezentuje się baaardzo ładnie!
Ja dostałam zapach CZARUJĄCY JAŚMIN - słodki, mocny,kwiatowy - lubię go ;)
Zapach zaczął się uwalniać już pierwszego dnia, z początku bardzo intensywnie go było czuć w odległości do 1,5 metra od flakonika... a osoby, które pierwszy raz wchodziły do mojego mieszkania czuły go już na wstępie do pokoju (czyli jakieś 4 metry od flakonu). Ja się dość szybko zdążyłam przyzwyczaić do zapachu, ale dyfuzer stoi w moim pokoju już ok 3 tygodnie i nadal pachnie! Ja już go tak mocno nie wyczuwam, ale są chwile, że po prostu czuć taką falę zapachu :) Tak czy siak - produkt jest skuteczny i do tego fajnie wygląda. Za taką cenę super sprawa!
Jedyny minus jest taki, że przypadkowo można wylać perfum z buteleczki(a on dodatkowo jest bardzo łatwopalny) - wiec radzę uważać z ogniem w pobliżu i wywracaniem buteleczki :P

ps: myślałam, że moje koty będą chciały zjeść te patyczki i bede miała z nimi problem, ale jednak zapach skutecznie je odstrasza, więc nie ma się co bać, że kot rozwali:D

MARIZA Brązujący balsam do ciała:
pojemność: 250 ml
cena:  14,50 zł
Brązujący balsam do ciała Cappucino z orzechem włoskim i masłem shea. Nawilża, odpręża, wygładza naszą skórę, a jednocześnie brązuje dając każdego dnia odcień naturalnej opalenizny.
Klasyczne opakowanie dla balsamów. Produkt ma bardzo lekką i przyjemną konsystencję, żółtawy kolor, pachnie bardzo intensywnie i słodko - bardzo wyczuwalna jest kawa(cappucino) - zapach dla wielu osób może być dość mdły przez jego słodkość.
Produkt łatwo i równomiernie się rozprowadza po naszej skórze, szybko się wchłania :) Musimy pamiętać o myciu naszych rąk po każdym nałożeniu, by skóra naszych rąk się nie zabarwiła.
Balsam na pewno całkiem przyzwoicie nawilża naszą skórę, wydaje się być po nałożeniu gładka i miękka. Jeśli chodzi o brązujący efekt - testowałam go włącznie z przyjaciółką - plam i smug nie zauważyłyśmy, opalenizna jakaś delikatna pojawia się po kilku dniach, ale czy jest taka naturalna... hmm... ma lekko żółtawy kolor co mi niekoniecznie kojarzy się z naturalną opalenizną. Na pewno nie da się uzyskać tym balsamem jakiegoś super opalenia  - i może dobrze, nie da się przesadzić ;)
Produkt nie zawiera żadnych drobinek rozświetlających.
Cena bardzo przystępna.

I dodatkowo przypominam, że marka MARIZA prowadzi sprzedaż katalogową, a każda z was może zostać konsultantką Marizy ;)

wtorek, 30 października 2012

O odżywce LASHfood +paczuszka

Dziewczyny... odżywkę LASHfood dostałam do testów już 10 miesięcy temu... i tak się zbieram do napisania o niej i zbieram i jakoś mi to kiepsko wychodzi... no ale dziś postanowiłam w końcu wziąć się w garść :)
Do testów dostałam dwa mini produkty po 1ml każdy, czyli kuracja na 2 miesiące :)

LASHFOOD Nano-peptide, odżywka do rzęs:
pojemność: 5ml
cena: 330 zł (opakowanie starcza na 5 miesięcy więc wychodzi 66 zł/m-c)
To rewolucyjna odżywka oparta na nano-peptydowej technologii, dostarcza zbilansowany "pokarm" dla naszych rzęs z najsilniejszych składników natury; Rzęsy stają się zdrowsze, dłuższe i silniejsze, a efekty zobaczymy już po 3-6 tygodniach!
Odżywka zawiera kompleks nano-peptydowy, argininę, biotynę, naturalne składniki aktywne, proteiny soi, ekstrakt z liści miłorzębu, naturalne wyciągi z ziół i roślin;
Odżywkę należy nakładać każdego wieczora na oczyszczoną skórę oczu - tuż nad naszymi rzęsami, i poczekać do wchłonięcia.
Miniaturowe produkty właściwie wyglądały tak samo jak produkt pełnowymiarowy :) Solidne opakowanie przypominające tusz do rzęs, a w środku aplikator w pędzelku. Minusem tego opakowania jest to, że nie widać ile produktu nam zostało - nie lubię czegoś takiego, tym  bardziej jeśli kosmetyk jest przeźroczysty :) No ale to akurat dla większości osób zapewne mały problem :)
Preparat jest przeźroczysty o lekko żelowatej konsystencji, łatwo się nabiera na aplikator i łatwo się aplikuje go tuż nad naszymi rzęsami :)
Foto zapożyczone za pozwoleniem z bloga KOSMETASI ;) 
Powyżej zdjęcie produktu - ja swojego własnego niestety nie zdążyłam zrobić, skończyłam po 2,5 miesiąca stosowanie i niestety jak otwarłam go po kolejnych miesiącach by zrobić zdjęcia produkt całkowicie wysechł, więc nie było czego fotografować.

Powinno się go stosować każdego wieczora - ja stosowałam go każdego wieczora na rzęsy dolne i górne, a od czasu do czasu stosowałam go też rano :) Stosowałam go dzień w dzień przez ok 5 tygodni... efekty? Moje rzęsy były wzmocnione, ciut ciemniejsze, lepiej się je tuszowało maskarą bo się lepiej poddawały - ale było to za mało by pokazywać jakikolwiek efekt przedłużenia na zdjęciach... przynajmniej dla mnie.
Po ok 5 tygodniach zaczęłam produkt stosować co 2-3 dni przez jakiś miesiąc czasu, bo niestety moje oczy się podrażniły... nie mam pewności, że to od tej odżywki, ale gdy jej nie stosowałam oczy mnie nie szczypały i nie piekły rano(bo ten efekt czułam tuż po przebudzeniu)... no i później moje stosowanie tego produktu umarło śmiercią naturalną.

Wielka szkoda, że niestety nie mogłam stosować tego produktu tak jak powinnam do samego końca, ale z drugiej strony patrząc na to, że po 5 tygodniach codziennego stosowania, i miesiącu stosowania co 2-3 dni wzrostu rzęs nie było widać żadnego, nie wiem jak to się ma do skuteczności tej odżywki. Fajnie chociaż że moje rzęsy naturalne stały się mocniejsze :) I cieszę się, że nie odczułam ubytków rzęs tak jak to Kosmetasia opisała w swojej recenzji tego produktu.
Oczywiście po całkowitym odstawieniu produktu, rzęsy wróciły do poprzedniego stanu w dość szybkim czasie.

****************************************

A teraz pora na pokazanie Wam paczuszki, która do mnie wczoraj dotarła. Mianowicie od sklepu Beautybrands, głównego dystrybutora marki kosmetyków naturalnych  PROTO-COL dostałam podkład mineralny właśnie tej marki :) Dodatkowo znalazło się w paczce kilka próbek -już wczoraj użyłam jedną z mikrodermabrazją i jestem w niej zakochana! No ale recenzje będą w późniejszym czasie ;)

No i oczywiście mam dla was RABAT 10 % w sklepie PROTO-COL!!! 
Rabat jest bezterminowy, wszystkie moje czytelniczki na hasło "matleena" otrzymają 10 % zniżki na każdorazowe zakupy kosmetyków Proto-col (a także balsamów Figs & Rouge)!!! 
Hasło trzeba wpisać w polu kupon rabatowy podczas składania zamówienia :)

niedziela, 28 października 2012

Paletki cieni MAYBELLINE Eye Studio

Dzisiaj przedstawię Wam recenzję paletek 4 cieni marki MAYBELLINE z serii Eye Studio :) Jedną z nich dostałam dzięki współpracy ze sklepem COCOLITA, kolejną jak się okazało miała moja siostra w swoim posiadaniu więc postanowiłam ją dodatkowo wykorzystać:)
Makijaż oka: paletka Mythical Mermaid MAYBELLINE Eyestudio

pojemność: 2,5 g
cena: 14,90 zł (teraz promocja: 9,90 zł!!!)
Na stronie sklepu Cocolita paletki te dostępne są w 2 kolorach z limitowanej edycji, natomiast w drogeriach mamy standardową gamę tych paletek cieni, bodajże 6 kolorów do wyboru - no i w drogeriach kosztują ok 32 zł.
Cienie mają być trwałe, łatwe w aplikacji, nie kruszące się ;) Zawierają proteiny jedwabiu.
Paletka MYTHICAL MERMAID:
 Paletka CORAL DRAMA:
Paletki są w fajnych niewielkich i poręcznych opakowaniach na zatrzask.  W środku znajdziemy podwójny aplikator(jedna końcówka większa, druga węższa - nie mam żadnych zarzutów do aplikatora) oraz 4 kolory cieni w podobnej tonacji - od najjaśniejszego do najciemniejszego. Najjaśniejszy cień jest dużo większej pojemności niż pozostałe trzy - fajnie, jeśli ktoś lubi jasne makijaże, ja wolę ciemne więc zdecydowanie wolałabym większą pojemność intensywniejszych kolorów.
 Paletka MYTHICAL MERMAID to zdecydowanie paletka dla osób lubiących soczyste kolory :)
Najjaśniejszym kolorem jest tytaj seledynowa żółć(perła z maleńkimi  srebrnymi drobinkami), następnie mamy jasny miętowy kolor(perłowe wykończenie), turkus ze złotymi drobinkami(mat +drobinki) i ciemna zimna zieleń ze srebrnymi drobinkami(raczej też matowa + drobinki).
Z tych 4 cieni zdecydowanie najbardziej podoba mi się mięta i turkus i też najłatwiej się je aplikuje :) Pozostałe 2 kolory nie są zbyt ciekawe, nie przypadły mi do gustu, ale przy makijażu ładnie komponują się ze sobą :) Najtrudniej się aplikuje tą ciemną zieleń, nie ma zbyt mocnego pigmentu, trzeba kilkakrotnie nakładać ten cień by coś było widać - lub ewentualnie na mokro;)
Makijaż wykonany tą paletką na samej górze posta :)
Paletka CORAL DRAMA to typowe ciepłe, słoneczne kolory ;) Wszystkie kolory w tej paletce są perłowe; Najjaśniejszy kolor zdecydowanie mnie w niej urzeka, nie jest to ani ecru, ani żółty, ani złoty, pięknie się mieni ;) Drugim kolorem jest jasny pomarańcz, taki dość słoneczny, lekko morelowy; następnie mamy fajny koralowy kolorek i ciepły brąz z domieszką miedzi.
Kolory świetnie się ze sobą mieszają, łatwo się aplikuje każdy z nich obojętnie czy palcami czy pędzelkiem.
 Szybki i niestaranny mejkap tą paletką:
 Obie paletki mają inne etykiety od spodu opakowania, na tej Coral Drama jest etykieta z opisem nakładania cieni, na tej drugiej tylko informacje o składzie itd.
Zdecydowanie łatwiej się aplikuje te cienie z paletki Coral Drama - może dlatego że wszystkie mają perłowe wykończenie :)
Na bazie cienie z obu paletek wytrzymują calutki dzionek bez żadnego naruszenia; bez bazy po ok 7-8 godzinach cienie zaczynają troszkę blaknąć, natomiast robią to równomiernie, nie rolują się ani nic innego, no i trzymają się dalej :)
Nie mam żadnych zastrzeżeń do tych paletek, a do tego można mieć pewność, że zawsze fajnie połączymy kolory ;)

piątek, 26 października 2012

Pielęgnacja twarzy w saszetkach ;)

Dzisiaj zrecenzuję 2 produkty do pielęgnacji twarzy z saszetkach :) Każdy z produktów możemy kupić w drogeriach, zawierają po 2 saszetki - czyli na 2 użycia... jest to świetne rozwiązanie w podróży, kiedy nie chcemy brać dużych opakowań, a nadal chcemy dbać o cerę tak jak zawsze ;) Poza tym, jeśli się okaże, że kosmetyk to nie wypał to przynajmniej się nie musimy martwić co zrobić z resztą opakowania i nie wyrzucamy pieniędzy w błoto - więc ja jak najbardziej takie rozwiązanie lubię :)

Na początek maseczka z Bielendy, którą dostałam dzięki współpracy z MAGAZYNEM DROGERIA :)

BIELENDA Żeń-szeń, maseczka silnie regenerująca Anti-Age:
pojemność: 2 x 5 ml
cena: ok 3,50 zł
Maseczka skutecznie regeneruje, wzmacnia, nawilża, ujędrnia, wygładza zmarszczki i kurze łapki, łagodzi podrażnienia. Polecana do twarzy, szyi i dekoltu.
 Maseczka jak widać w podwójnej saszetce; W jednej saszetce znajduje się tyle produktu ile widać na poniższym zdjęciu, maseczka jest biała, dość gęsta, ma kremową konsystencję i bardzo słodki zapach;
Maseczka bardzo łatwo się rozprowadza po naszej twarzy, szyi i dekolcie. Maseczka jest dość tłusta więc daje dobry poślizg, równomiernie sie rozprowadza. Ja przez pierwsze minuty odczuwam mrowienie na skórze, ale nie przeszkadzało mi to w niczym. Producent zaleca zostawienie maseczki  do wchłonięcia, maseczka nie zasycha. Ja po 15 minutach nadmiar ścierałam delikatnie chusteczką, bo zostawała na mojej twarzy jeszcze bardzo tłusta powłoka co mnie trochę denerwowało. To co zostało mi na dłoniach po rozsmarowaniu maseczki wcierałam w nie i dłonie wyglądały jak po parafinie! Więc super działała na dłonie :)
Bardzo bałam się przetłuszczenia skóry po tej maseczce i wysypu nowych niespodzianek, na szczęście nic takiego się nie stało :)
Skóra była dobrze odżywiona, nawilżona, ujędrniona. Wygładzenia zmarszczek za bardzo nie widziałam - ale w sumie wielkiego problemu z tym jeszcze nie mam.

DERMOPharma+ Peeling enzymatyczny:
pojemność: 2 x 5 ml
cena: ok 6 zł w drogeriach Natura
Jabłkowy peeling enzymatyczny zapewniający oczyszczanie i regenerację. Wygładza skórę, oczyszcza, zapewnia jej świeżość.
 Półprzeźroczysta biaława konsystencja zawierająca maleńkie drobinki, których nie widać w produkcie, ale czuć podczas nakładania produktu na naszą skórę :) Ma przyjemny jabłkowy zapach; Peeling jest dość żelowaty, podczas masowania przy nakładaniu drobne ziarenka delikatnie pilingują naszą skórę, następnie zostawiamy na kilkanaście minut na skórze i potem zmywamy letnią wodą.
Peeling lekko zasycha na naszej skórze i wtedy ją trochę ściąga - mimo to bardzo łatwo się zmywa.
Dla mnie drobne ziarenka w peelingu enzymatycznym to jakaś pomyłka - nie powinno być tam nic co trze naszą skórę - a tu jednak jest :) Na szczęście nie mam na tyle wrażliwej skóry by się bać tarcia ;)
Efektów jakiś specjalnych po tym produkcie nie zauważyłam niestety.


czwartek, 25 października 2012

Nowe buty + paczuszki

Cześć dziewczyny :P ostatnio jestem mega zabiegana więc słabo mi wychodzi pisanie tutaj, ale się poprawie lada moment ;)

Dzisiaj chciałam Wam pokazać paczuszki, które dostałam(kosmetyki wiadomo:P) i buty, które ostatnio kupiłam :) Wiadomo, mój blog nic wspólnego z modą nie ma, ale postanowiłam napisać bo może ktoś wahał się podobnie jak ja :P

Otóż chodzę na co dzień w butach na obcasie i szukałam czegoś na jesień wygodnego, do "biegania", do pracy... nie całkowicie płaskiego... i uparta byłam na matową skórę z ćwiekami :P ciężko mi było dogodzić, bo albo fason mi się nie podobał, albo nie było ćwieków, albo nie było czarnych... No i przeszperałam wszystkie netowe sklepy szukając motocyklówek, militarnych czy worker shoes  z ćwiekami :P
W końcu z przypadku całkiem natrafiłam na te w sklepie Stylowe Buty :)
cena: 169 zł / wysyłka 13 zł - ja trafiłam na szczęście na 30 % zniżki (obecnie w sklepie jest 15 %)
Ja zawsze jestem mega zestresowana jak zamawiam buty przez internet - nie wiem czy wygodne, czy dobrze wykonane, czy dobry bedzie ten rozmiar itd... Tutaj na szczęście okazało się, że nie miałam się czego bać :) Buty wyglądają identycznie jak na zdjęciach, mają fajny fason, obcas idealny do śmigania w nich każdego dnia, są bardzo wygodne, skórka wydaje się być mocna, jest matowa, łatwo się czyści, podeszwa jest gruba i z gumy - buty nie hałasują i nie czuć żadnych kamyczków jak na nie nadepniemy :) Na podeszwie taki jakby traper, więc też będą się dobrze sprawdzały antypoślizgowo :) To co mnie zdziwiło to środek buta, mianowicie kolorowe paski hehehe :D ale w sumie jest to jakaś odmiana wśród wszystkich butów i fajnie :)
Buty fajnie pasują i do rasjtop i spódnicy i do każdego rodzaju spodni :) Są bardzo wygodne -  żałuje tylko że nie kupiłam o rozmiar większych bo podejrzewam, że chodziło by mi się w nich jeszcze lepiej ;p
No i mam szczerą nadzieję, że ćwieki będą się dłuuugo trzymać!

*********************************

A teraz paczuszki!
Jako pierwszą otrzymałam dziś paczkę od EVERYDAY COSMETICS, sklep wprowadził nowe naturalne produkty do paznokci marki PRITI NYC - dostałam sojowy zmywacz do paznokci i lakier w dość ciekawym kolorze :P
A w skrzynce dodatkowo znalazłam kolejną paczuszkę od marki PIERRE RENE - tusz do rzęs, granatowy eyeliner i kamuflaż :)
Z góry przepraszam za kiepskie foto ale robiłam w wieczornym świetle bez lampy, bo z lampą nie było widać napisów na tuszu :P

Biorę się do testów! A już jutro kolejne recenzje i może jakieś rozdanie lada dzień?:)

wtorek, 23 października 2012

WYNIKI AZJATYCKIEGO KONKURSU :)

Dziewczyny! Pora na wyniki konkursu na azjatycki makijaż, który współorganizowałam ze sklepem MY ASIA :)
Było 27 zgłoszeń przeróżnych makijaży :)
Jako, że nie łatwo było wybrać poprosiłam was o pomoc... Chciałam napisać że jestem w szoku, pierwszy raz było 178 komentarzy i prawie 800 wejść w ten post :P REKORD:P
 Zdecydowanie najwięcej głosów zebrały prace nr: 2,4,5,18,21,22 czyli te poniżej:




Pani Ani ze sklepu MY ASIA najbardziej do gustu przypadły prace 5,18,21,22. 
No a pozostała decyzja należy do mnie... zdecydowanie zgadzam się z wyborem najlepszej 6-tki :)  Prace są pomysłowe, dopracowane i typowo azjatyckie :) 


Największą ilość waszych głosów zdobyła Gosia z bloga GOCHA i MAKE UP i to właśnie do niej wędruje nagroda nr1!!! GRATULUJĘ! 
Gosia wygrywa: -Korektor pod oczy Lioele Mix Concealer  http://www.myasia.pl/lioele-mix-concealer-korektor-do-twarzy
-dowolnie wybrany kolor błyszczyku Lioele Blooming Gloss http://www.myasia.pl/lioele-blooming-gloss-blyszczyki-do-ust
+zestaw próbek My Asia

Drugie miejsce postanowiłam przyznać Alicji, z bloga http://gyaru-usagi.blogspot.com, która wykonała wypowy makijaż Gyaru w stypy Poppy Eyes - widziałam na jej blogu metamorfoze przy tym makijażu i rewelacyjnie dziewczyna się zmieniła pod jego wpływem:) 
Alicja wygrywa: - Wodoodporny tusz do rzęs http://www.myasia.pl/lioele-waterproof-up-and-down-mascara-1
-2 dowolnie wybrane cienie do powiek
+zestaw próbek My Asia

No i trzecie miejsce... najtrudniejszy wybór! Wszystkie 4 prace artystyczne, pracochłonne i wszystkie  prace w głosowaniu zdobyły bardzo zbliżoną ilość waszych głosów...
Jako, że samej ciężko było mi wybrać, skonsultowałam się jeszcze ze znajomą wizażystką Jolą i Jola oddała głos na Martę - za oryginalność i staranność wykonania.  
Więc trzecia nagroda wędruje do Marty za kwiecisty makijaż :) 
Marta wygrywa: -Zestaw mini produktów Lioele (Waterdrop BB Cream, Beyond Solution BB Cream oraz krem pod oczy CAD CELL Eye Cream)
+zestaw próbek My Asia


Wszystkim dziewczynom gratuluję! I żałuję że nie ma więcej nagród do rozdania :P 
Czekam teraz na wasze maile z adresami do wysyłki oraz z wybranymi kolorami produktów, które wygrałyście :)
matleena.wizaz@interia.pl 

JOKO tusz do rzęs + paletka cieni

Dzisiaj chciałam Wam zaprezentować 2 produkty, które dostałam do testów od marki JOKO Cosmetics.

JOKO Queen Size Mascara Tusz do rzęs wydłużająco-podkręcający:
pojemność: 6ml
cena: 19,90 zł
Zawiera składniki odżywcze: wosk pszczeli, wosk palmowy, składniki tłoczone z oleju kokosowego. Tusz ma zapewniać podkręcenie i wydłużenie rzęs, ich elastyczność i długotrwały efekt.
 Tusz ze średniej półki cenowej, w ładnym klasycznym opakowaniu. Opakowanie wydaje się być dość solidne, jednak niestety napisy na nim ścierają się już po kilku użyciach ;/  Szczoteczka jak widać poniżej jest dość długa, niezbyt gruba i wyprofilowana, szczoteczka z włosia.
Tusz nabiera się na nią całkiem fajnie, nie ma na szczoteczce żadnego nadmiaru tuszu(tylko jak zwykle przy końcówce). Tusz ma dość dziwną konsystencję, taką żelowatą, bardzo rzadko się taką formułę spotyka. Kolor oczywiście kruczo czarny, bez żadnej szarości :)
Tuszem maluje się rzęsy całkiem ok, jednak jeśli chodzi o efekty, to ciężko jakieś super osiągnąć. Na pewno lekko wydłuża, na pewno wcale nie pogrubia. Jeśli chodzi o podkręcenie... hmm... może minimalnie?
Zobaczcie same, poniżej oko Sonii, którą malowałam :) A potem moje oko po 2-3 warstwach tuszu:
Dolne rzęski malują się całkiem fajnie,, z górnych wielkiego efektu zrobić się nie da.
Tusz nie robi "owadzich nóżek", troszkę skleja rzęsy ale nie jakoś tak by móc mu to wypominać. Jak już wyschnie to nie odbija się na powiekach przez cały dzień, wytrzymuje od rana do wieczora w nienaruszonym stanie, łatwo się zmywa :)
Sama bym go nie kupiła, bo wiem, że da się na moich górnych rzęsach osiągnąć ciut lepszy efekt :) Ale poza tym, żadnych zarzutów nie mam.

JOKO Poczwórna paletka cieni do powiek:
pojemność: 6 g
cena:  ok 26 zł
Bezparabenowe cienie do powiek. Wzbogacone o aktywny olej winogronowy dzięki czemu zapewniają nawilżenie. Występuje 5 zestawień kolorystycznych :)
 Recenzowałam już te paletki cieni w innej recenzji(klik) więc teraz już nie będę recenzować :)
 W związku z tym zeswatchuje kolejną paletkę, tym razem J407 - paletka  do naturalnego makijażu, zawiera jasny ecru, beżowo-różowy kolorek, złotawo-brązowy i szary z drobinkami. Wszystkie cienie lekko perłowe :)
Generalnie tą paletką mi się o dziwo lepiej malowało niż poprzednimi, może to kwestia kolorów? :)
Tutaj taki zwykły dzienniak wykonany tą paletką:
Najjaśniejszy cień użyłam również w tym makijażu:

niedziela, 21 października 2012

AZJATYCKI KONKURS głosowanie!

Dziewczyny, wczoraj o północy zakończył się czas nadsyłania zgłoszeń na azjatycki konkurs współorganizowany ze sklepem My Asia :)
Prac trochę nadeszło z czego się niezmiernie cieszę :) Autorki prac inspirowały się Japonią, Chinami, gejszami, kreskówkami japońskimi, stylem Ganguro i Gyaru ;)

Bardzo Was proszę o pomoc w wybraniu 3 zwycięskich prac :)
Każda z was może wpisać tutaj swoje 3 propozycje najlepszych makijaży:) Podajemy numerki oczywiście ;P Do dzieła dziewczyny!!
Kolejność prac umieszczona przypadkowo! Wybrałam od każdej osoby po 1 zdjęciu, na którym moim zdaniem najlepiej widać makijaż, dlatego też nie na każdej fotce jest konkursowa karteczka :)
Jakby czyjejś pracy brakowało to pisać!
1.
 2.
 3.
 4.
 5.
 6.
 7.
 8.
 9.
 10.
 11.
 12.
 13.
 14.
 15.
 16.
 17.

 18.
 19.
 20.
 21.
 22.
 23.
 24.
 25.
 26.
 27.
Przypominam, że wasze głosy to pomoc w wyborze, a nie konkretni zwycięzcy :)
Głosowanie trwa do północy 22 października, a potem po konsultacji ze sklepem My Asia ogłoszę wyniki :)

Powodzenia