test

czwartek, 29 listopada 2012

Essence Breaking Down + odżywka X-Lash

Dziewczyny! W pierwszej części chciałam przypomnieć Wam o konkursie makijażowym na moim blogu, w którym trzeba wykonać makijaż inspirowany Sagą Zmierzch :) W konkursie do wygrania zestaw kosmetyków Essence... jako, że zgłoszenie dopiero jedno, postanowiłam dorzucić do nagrody jeszcze jeden kosmetyk! Czyli najbardziej pożądany lakier z całej serii kosmetyków Essence The Twilight Saga - Breaking Dawn 2 w kolorze Alice had a vision-again! Zobaczcie to fioletowo brokatowe cudeńko!
Tutaj link do konkursu: KLIK - a reszta nagród prezentuje się tak:
Chyba nie dacie tak łatwo wygrać pierwszej dziewczynie, która zgłosiła swój makijaż co? Zostało kilka dni!

**********************************

Dzisiaj dotarła do mnie paczuszka od sklepu NUTRIMEDICIN, a w niej naturalna odżywka do rzęs X-LASH! Niesamowicie się cieszę i już od dzisiaj zaczynam stosować, foto przed już zrobione, ale wszystko Wam pokażę niebawem :) Mam nadzieję, że ta odżywka zadziała na mnie lepiej niż LashFood.
Trzymajcie kciuki :)

środa, 28 listopada 2012

Błyszczyki MAP + Paese

Cześć dziewczyny, jako, że wczoraj byly 2 produkty do makijażu oka, dzisiaj stawiam na usta!
Pierwszy błyszczyk to produkt marki MAKE UP ATELIER PARIS, który kupiłam w sklepie Folaroni.com, a kolejny to błyszczyk marki PAESE, który dostałam na spotkaniu śląskich blogerek kosmetycznych!

MAKE UP ATELIER PARIS Błyszczyk gp:
pojemność: 1,5 g (3ml)
cena: 36 zł
Zawiera witaminy A i E. Nadaje ustom długotrwały połysk, dostępny w dwóch kolorach - jasnym nadającym delikatny połysk, i ciemniejszym, który podkreśla naturalną barwę ust.
Błyszczyk jest w odkręcanym przeźroczystym słoiczku(wielkości tych co żelowe eyelinery). Na pierwszy rzut oka ma półprzeźroczysty kolor wpadający w bordo - zamówiłam GP PRUNE, ten do podkreślania naturalnej barwy ust. Widać w nim delikatne drobinki. Jednak po ruszeniu go palcami czy pędzlem pojawia się spod spodu całkiem inny, bordowo-brudnoróżowy kolor, całkiem ciekawy :)
Błyszczyk jest całkowicie bezzapachowy :) Ma bardzo gęstą i zbitą konsystencję, ale mimo to łatwo się go rozprowadza na ustach. Niestety mocno się klei, ale po kilkunastu minutach jest coraz lepiej i klei się mniej :)
 Użyłam go też w metamorfozie Gosi:
Błyszczyk na pewno podkreśla naturalny kolor ust, ale na pewno też go przyciemnia i ożywia, nie zależnie od tego jak jasne mamy usta, daje wszędzie podobny efekt, ale kolor mimo dużego nasycenia wydaje się bardzo naturalny :)
Błyszczyk fajnie nawilża i długo się trzyma, Gosia po metamorfozie napisała że ok 5 godzin wytrzymał na niej, więc całkiem fajnie, prawda?


PAESE Błyszczyk Milky Lips:
pojemność: 6 ml
cena: 18,90 zł
Delikatny balsam z proteinami mlecznymi , zawiera schercemol, który zapewnia idealny połysk i nawilżenie ust. Utrzymuje się nawet do 5 h. Dostępny w 10 kolorach.
Zarejestrowany w KSiOK.
Błyszczyk w klasycznym opakowaniu, dość solidnie się prezentującym. Typowy miękki i przyjemny dla ust aplikator.
Ja dostałam kolor 604 - jasny ciepły róż. Błyszczyk nie zawiera żadnych drobinek, jest transparentny. To co uderza na samym początku to przecudny zapach!!!!! Nie wiem jak inne, ten mój pachnie przesłodko, wiśniowo!
Tego błyszczyka użyłam w powyższym makijażu, jak widać jest nadaje świetny wodnisty połysk, usta wyglądają na bardzo gładkie i świetliste :) Błyszczyk się nie klei, usta są dobrze nawilżone.
Jedno nabranie go aplikatorem pozwala na nałożenie bardzo cienkiej warstwy na całe usta i wtedy wygląda jak balsam, natomiast by osiągnąć taki lustrzany efekt jak powyżej trzeba go nabrać kilkakrotnie i nałożyć go więcej :)
5 godzin raczej nie wytrzymuje jak to zapewnia producent, ale godzinę-dwie bez problemu :)

wtorek, 27 listopada 2012

Eyeliner Pierre Rene + cień Mariza

Dzisiaj 2 produkty do makijażu oka, dość tanich i przy tym całkiem pozytywnych marek :)
Pierwszy produkt to cień do powiek, który dostałam do testów dzięki współpracy z marką MARIZA, a drugi to granatowy eyeliner, który dostałam do testów od marki PIERRE RENE - obu produktów często używam :)
Górna powieka cień MARIZA Indygo, na dolnej w wewn. kąciku cień PIERRE RENE Metallic Lagoon 116, tusz do rzęs JOKO, błyszczyk PAESE milk
MARIZA Matowe cienie do powiek: 
pojemność: 4 g
cena: 13,90 zł
Matowe cienie do powiek występujące w 10 kolorach pastelowych i 10 kolorach głębokich, nasyconych. Formuła oparta na naturalnych pigmentach, bez parabenów, z hipoalergiczną kompozycją zapachową.
Zarejestrowane w KSIoK.
Klasyczne odkręcane opakowanie przypominające okrągłe cienie Inglota, to co uderza nas zaraz po otwarciu to przepiękny świeży zapach - co rzadko zdarza się przy cieniach do powiek!
Ja dostałam do testów cień w kolorze INDYGO nr 17 - cień jest matowy, a kolor jest na pograniczu żywego fioletu i jasnego granatu, ciężko go określić jednoznacznie, ale bardziej bym kierowała go na fiolet :)
Cień ma dość mocny pigment, w trakcie aplikacji kruszy się troszkę w opakowaniu, natomiast nakładając na powiekę już jest całkiem przyzwoicie :) Za pierwszym razem kiepsko mi szło malowanie się nim, bo ciężko było rozprowadzić ten cień równomiernie, ale każdy kolejny raz był coraz lepszy i już teraz mogę śmiało stwierdzić, że polubiłam się z tym cieniem. Daje bardzo fajny efekt, łatwo się go rozciera i łączy z innymi cieniami. Na bazie pod cienie do powiek utrzymuje się calutki dzień, bez bazy jest z nim trochę gorzej. Ale uważam, że za taki stosunek ceny do pojemności to wychodzi ten produkt całkiem tanio, tym bardziej jeśli traficie na promocję w katalogu!
A tu jeszcze jeden makijażyk z tym cieniem...

PIERRE RENE Perfect Liner Super Stay:
pojemność: 5,5 ml
cena: ok 14,50 zł
Perfekcyjna kreska i wodoodporny makijaż.  Dostępny w 5 kolorach.
Ja wybrałam sobie kolor 03 BLUE - ładny, chłodny granat/ciemny niebieski, po zaschnięciu w pełni matowy, ale zaraz po nałożeniu kreska wydaje się być perłowa, zawiera delikatne drobinki w różnych odcieniach granatu.
Eyeliner jest w tradycyjnym opakowaniu - choć nie przepadam za takimi dwukolorowymi opakowaniami. Zawiera klasyczny, miękki i cieniutki pędzelek, którym bardzo łatwo maluje się kreski, zarówno te cienkie jak i te grubsze - takie eyelinery lubię najbardziej! Konsystencja eyelinera jest dość rzadka, gdy malujemy grubszą kreskę ma świetną pigmentację, gdy bardzo cieniutką trzeba trochę kreskę poprawić by była tak intensywna. Zbyt duża ilość eyelinera po wyschnięciu zaczyna się kruszyć.  Eyeliner wysycha w przyzwoitym czasie:)
Eyeliner Pierre Rene 03 + cienie MIYO nr. 38 Sky
Eyeliner jest bardzo trwały, bez problemu wytrzyma cały dzień :) Wodoodpornym bym go nie nazwała, ale schodzi trudniej niż pozostałe eyelinery, więc myślę, że jest ok :)

poniedziałek, 26 listopada 2012

Mineralny podkład PROTO-COL + prośba

PROTO-COL Wypiekany podkład mineralny:
pojemność: 9 g
cena: 159 zł
Wypiekany podkład mineralny pozbawiony alergenów, zawiera olejek jojoba, witaminy A,E,F, ekstrakty lawendy, zielonej herbaty itd. Formuła odbijająca światło, dostosowuje się do różnych kolorów cery. Wygładza, ujednolica jej kolory, nie osypuje sie, nie zostawia smug.
Dostępny w 3 kolorach.
To co rzuca się w pierwszej kolejności naszym oczom to przepiękne i tym samym solidne opakowanie! Fuksjowo-różowy kartonik, z którego wyciągamy podkład w opływowym opakowaniu, błyszczy się niczym bombka choinkowa i może śmiało zastępować lusterko! Zdjęcia nie oddają uroku opakowania niestety, ale musicie wierzyć na słowo, że jest piękne!
W środku znajduje się również niewielkie okrągłe lusterko :)
Ja dostałam kolor DOVER - to najjaśniejszy z odcieni, przeznaczony do cer jasnych, porcelanowych. Ja jeszcze mam pozostałości opalenizny z lata i podkład jest dużo jasniejszy od mojej skóry, ale tak jak producent twierdzi, podkład dobrze się dopasowuje do cery i wcale nie narzekam na zbyt jasną twarz po jego nałożeniu :)
Podkład na żywo wygląda ciut jaśniej niż na powyższych zdjęciach, ma wypukłą wypiekaną formułę i jego kolor to mozaika jaśniejszych i ciemniejszych tonów, matowych i rozświetlających.
Podkład bardzo łatwo się nakłada na naszą twarz za pomocą pędzla kabuki, ładnie się rozprowadza, równomiernie, całkiem dobrze kryje  - poniżej zdjęcie bez użycia żadnych korektorów (po lewej stronie zdjęcia twarz z podkładem):
Jedyny minus aplikacji to to, że podkład troche kruszy się w opakowaniu gdy dotkniemy go pędzlem, nie przepadam za takim zasypanym opakowaniem, ale na szczęście da się to łatwo zebrać na pędzel i dołożyć na naszą twarz:)
Podkład daje rozświetlone wykończenie... ale nie widać żadnych drobinek brokatów czy czegokolwiek innego, skóra sprawia wrażenie matowej, ale lekko połyskującej, odbija światło, wygląda bardzo świeżo. Nie wysusza skóry.
Podkład utrzymuje się długie godziny na naszej skórze, jednak w przypadku mojej skóry mieszanej(w kierunku do tłustej) bardzo szybko się zaczynam świecić.
Produkt się wydaje być doć wydajny, używam go już 2-3 tygodnie i nawet wypukłość nie zniknęła, wyglada prawie tak jak nowy.
Cena jest niestety dość wysoka, ale patrząc na to opakowanie to nie ma czego żałować :P:P
Pamiętajcie, że na hasło MATLEENA macie w sklepie Proto-col 10 % zniżki!!


************************************

A teraz mała prośba do Was :) Biorę udział w konkursie organizowanym przez Biar Beauty Group. Każda z Was, która posiada facebooka może zagłosować na moją pracę tutaj: KLIK
Konkurs karnawałowy, wrzuciłam tam swoją dość starą pracę z wenecką maską :) Dziękuje Wam za każdy oddany głos :)

piątek, 23 listopada 2012

Cienie SLA + niespodzianka

Dzisiaj postanowiłam napisać o cieniach marki SLA (Serge Louis Alvarez) - jedynym produkcie, który posiadam z tej marki.
Marka SLA dostępna jest w perfumeriach Marrionaud - to francuska marka, nazwana z imion i nazwiska jej twórcy, są to kosmetyki profesjonalne i naturalne. Przy tym oczywiście nie tanie.
Nad zakupem tych cieni długo się zastanawiałam, bo bardzo ciężko jest znaleźć jakiekolwiek polskie opinie na temat tych kosmetyków.
W końcu trafiłam na promocję 30 % i postanowiłam kupić to co chciałam ;p
Cienie można kupić w pojedynczych opakowaniach, można też kupić je jako wkłady do paletki + pustą paletkę.
Wkład cienia do powiek kosztuje 55 zł (2,5g), pusta kasetka magnetyczna na 3 cienie kosztuje 65 zł.
Z rabatem 30 % zapłaciłam ok 150 zł za całość.
Kolorów cieni do wyboru jest całkiem sporo(ok 50?), szkoda tylko, że nie da się kupić większej paletki niż na 3 cienie do powiek;/  Są też 5-tki ale z gotową kolorówką.
Paletka prezentuje się całkiem ładnie, klasycznie i profesjonalnie. Ma wymiary ok 5 x cm i tej samej wielkości lusterko w środku, co działa na jej duży plus. W paletce znajdziemy również 3 aplikatory do cieni, ale nie są zbyt genialnej jakości i ja ich ani razu nie użyłam tylko od razu wyrzuciłam do kosza jako, że maluję pędzelkami.
Paletka wydaje się być dość solidna, łatwo się ją zamyka na zatrzask i otwiera.
 Jeśli chodzi o cienie, to wybrałam 3 kolory, które dość ciężko jest dostać w innych markach:
110- bardzo jasny, słoneczno-jajeczny żółty kolor, matowy
220- bardzo jasna groszkowa/pistacjowa zieleń z drobinkami srebra
250- bardzo ciemny czekoladowy brąz, matowy, najbardziej miękki i napigmentowany z wszystkich trzech kolorów
Cienie są dobrze napigmentowane, ale trzeba się troszkę przyzwyczaić do ich aplikacji, nie nakłada się ich tak łatwo jak np inglota jeśli chcemy mieć mega mocno pokazane te kolory. Nie mniej jednak ładnie prezentują się na oku(makijaż nimi widać na samej górze), cienie te się fajnie rozciera i łączy z cieniami innych marek. No i przede wszystkim kolory dość trudno dostępne(i to nie tyczy się tylko tych trzech, cała kolorówka jest dość ciekawa).
Na bazie trzymają się bardzo dobrze! Bez bazy wytrzymają też cały dzień, nie rolują się, ale po kilku godzinach zaczynają blednąć.
Cienie cenowo przedstawiają się jak cienie MAC'a, tylko że są dużo większe, ale też jakość minimalnie gorsza.

Miała któraś z Was jakieś kosmetyki tej marki? Co o nich sądzicie??

************************************

A na koniec pokażę Wam jaką dziś dostałam paczkę-niespodziankę! W ogóle się nie spodziewałam takiej paki, a tu proszę. PACHNĄCA SZAFA się postarała i wysłała ogrom pięknie pachnących rzeczy :D
Kilka z tych rzeczy przeznaczę dla was w rozdaniu, a co!  :):)

środa, 21 listopada 2012

Nowości..

Ostatnio moją skrzynkę nawiedziło kilka paczek... więc pokażę i Wam, co zdobyłam do recenzowania...
Na początek... największa niewiadoma czyli MOONCUP!
Pierwszy raz dostałam do testów produkt nie mający nic wspólnego z kosmetykami ani akcesoriami do makijażu czy pielęgnacji naszej skóry lub włosów. Tym razem, dzięki współpracy ze sklepem EKO KOBIETA, otrzymałam kubeczek menstruacyjny! Słyszałyście o nim?
Jest to ekologiczny produkt zastępujący nam wszelkie wkładki, podpaski czy tampony w trakcie naszej miesiączki! Produkt kosztuje obecnie w promocji 90 zł, ale wystarcza na 5 lat stosowania!! Więc pomyślcie ile na tym można zaoszczędzić :) Trzeba się tylko do niego przekonać... Są 2 rozmiary kubeczka, który dobiera się wg naszych potrzeb, wieku, i tego czy jesteśmy już mamami :) Powiem szczerze, że kubeczek na pierwszy rzut oka wydaje się być duży - tzn jest dość szeroki, średnica ma ok 4 cm, a kubeczek w sam raz mieści się we wnętrzu dłoni... ale nie umiałam zaspokoić swojej ciekawości i... kubeczek bez problemu się mieści tam gdzie powinien i da się go też normalnie wyciągnąć. Jestem jeszcze nim trochę przerażona, ale myślę, że szybko go polubię?
A tutaj 10 mitów na jego temat: klik

Zapraszam do polubienia FB Ekokobiety - jest taki kubeczek do wygrania!

Do testów dotarły do mnie również kosmetyki marki FENNEL - mogłam spobie sama wybrać produkty, które chciałabym przetestować :) Wybrałam kokosowy peeling do ciała i jogurt do ciała o zapachu czekoladowych ciasteczek. Zapachy obłędne!

Niespodziewanie dotarła do mnie też paczuszka od Ogrodu Zapachów, w której znalazłam 3 zestawy saszetek zapachowych do odkurzacza! Teraz odkurzanie może stać się aromatyzujące!
A przy okazji dotarła do mnie paczuszka z nagrodą za wyróżnienie w Halloweenowym konkursie, który organizował sklep maluje.pl :) Wygrałam zestaw 3 kredek do malowania buziek oraz słoiczek farbki z bielą klauna! Bardzo się cieszę!

wtorek, 20 listopada 2012

Wampirczy konkurs!

Dziewczyny, będąc dziś w drogerii Natura postanowiłam zorganizować dla Was konkurs makijażowy!
Jak wiadomo, wyszła najnowsza limitowana kolekcja kosmetyków ESSENCE związanych z ostatnią częścią Sagi Zmierzch  - postanowiłam kupić dla Was kilka kosmetyków z tej kolekcjii i zorganizować konkurs :)
Tak się prezentuje nagroda:

W zestawie brokatowy eyeliner, złotawa pomadka, róż do policzków i 2 pigmenty(ciemny soczysty fiolet i jasne złoto), a także dorzucam lakier do paznokci - wartość nagrody to 64 zł. Wszystko nowiutkie, dzisiaj kupione :)

Co trzeba zrobić by wygrać?
1. Wykonać makijaż inspirowany Sagą Zmierzch - nie musi to być typowo wampirzy makijaż na którejś z głównych postaci, możecie uwolnić swoją wyobraźnię, zainspirować się wilkołakami, ciekawymi miejscami i sytuacjami z filmu czy książki. Może to być klasyczny makijaż, a może to być makijaż na całej twarzy czy szyi, bardziej artystyczny czy jakikolwiek chcecie.
2. Zdjęcia makijażu (dowolna ilość) wrzucacie na swoim blogu w oddzielnym poście, w którym piszecie również o konkursie podając do niego linka, a także opisujecie źródło swojej inspiracji;
*jeśli nie macie bloga, możecie umieścić zdjęcia na facebooku, w oddzielnym albumie - album musi być publiczny, czyli każda osoba może go oglądać bez względu na to czy macie tę osobę  w znajomych czy nie;
3. Zdjęcia mają być wykonane amatorsko - zgłoszenia z profesjonalnych sesji zdjęciowych nie będą brane pod uwagę.
4. Linka do wpisu konkursowego umieszczacie w komentarzu pod tym wpisem do dnia 8 grudnia 2012 roku.
5. W ciągu 3 dni wyłonię zwyciężczynię, do której trafi zestaw kosmetyków Essence. Nagrodę wysyłam na terenie Polski.

Wygrywa tylko jedna osoba. Liczy się głównie kreatywność!!


niedziela, 18 listopada 2012

Na kolorową kreskę sposobów kilka ;)

Dzisiaj postanowiłam napisać kilka słów o tym w jaki sposób można zrobić kolorowe kreski na naszych powiekach :) Często nie trzeba kupować specjalnych produktów by osiągnąć każdy kolor jaki chcemy :)

Najprostszy? Kolorowy eyeliner:
Kolorowych eyelinerów w dzisiejszych czasach jest multum na naszym rynku! Są dostępne w pisakach, płynne w pędzelkach a także w żelach, czy też cake eyelinery. Takimi eyelinerami zdecydowanie najłatwiej będzie nam zrobić jednolite kolorowe kreski(o wykończeniu matowym bądź metalicznym), ciężko jednak nam będzie cieniować kolory tymi płynnymi bądź w pisakach, więc jeśli byśmy chciały takimi eyelinerami zrobić wielokolorową kreskę to polecam eyeliner żelowy.
Takie kreski cechują się największą trwałością, tym bardziej jeśli kupimy eyeliner wodoodporny.
Żelowy eyeliner Make Up Atelier Paris
Srebrny eyeliner Essence
Malowanie żelowym eyelinerem Make Up Atelier Paris
Złoty eyeliner Kryolan
Granatowy eyeliner Pierre Rene

Zrób to sama:)
Cienie sypkie + produkt stworzenia eyelinera:
Jeśli mamy w swoim posiadaniu cienie sypkie, bądź jakiekolwiek pigmenty(możemy też skruszyć jakiś cień prasowany) to same możemy stworzyć każdy kolor eyelinera!
Do tego polecam 2 produkty... Cel Sealer z Kryolanu, bądź też Duraline z Inglota
Pierwszy z nich jest produktem wodnym, który sprawia, że kreski będą wodoodporne, będą też suche - ale jeśli nałożymy za dużo takiego eyelinera to będzie się kruszyła nam kreska. Cel sealer sprawdza się też świetnie do tworzenia kresek z brokatu! 
Duraline jest produktem bardziej tłustym, który może dawać termiczne odczucia na powiece zaraz po nałożeniu, mało prawdopodobne że kreska się skruszy - ale moim zdaniem jest mniej wodoodporna niż po produkcie z Kryolanu. 
Tworzymy eyeliner z Cel sealera Kryolan + pigmentu Kryolan

Nanosimy pędzelkiem produkt na nasze powieki i voila :)

Tego samego sposobu użyłam w mojej ostatniej metamorfozie robiąc zielone metaliczne kreski z pigmentu MAC;)
Kolejny prosty sposób?
Żelowy eyeliner + cienie do powiek:
Kolejny bardzo prosty sposób i idealny do robienia kresek cieniowanych, tęczowych :) Ja do tego używam żelowego eyelinera Make Up Atelier Paris - albo w kolorze ecru jeśli robię wielokolorową, albo w podobnym kolorze do cienia do powiek dla podbicia koloru :)
Eyeliner można trochę rozwodnić by był rzadszy - ja to robię rozcieńczalnikiem Make Up Atelier Paris - wtedy wolniej będzie zasychał na powiece, a tym samym cienie czy pigmenty będą się lepiej do niego kleiły :) Podobnie można też użyć kredki do powiek, namalować nią kreskę i pokryć kolorowymi cieniami do powiek:)

Tym samym sposobem robiłam również kreskę tutaj:
Eyeliner MAP + sypki cień APC Cosmetics

Farbki do ciała:
To też dość prosty sposób! Jeśli mamy w posiadaniu jakąś farbkę wodną do ciała, to możemy nią też namalować kreski na naszych powiekach. U mnie najlepiej się sprawdziły kremowe farbki Make Up Atelier Paris - bo są od razu gotowe do użytku i mają fajną konsystencję, prawie jak eyeliner :)
Farbka MAP w kolorze Pearl Green / fot: A. Kaczmarek www.studioloco.pl

Kolorowe kreski eyelinerem są ostatnio w modzie i bardzo się z tego cieszę! Dodają życia każdemu najnudniejszemu makijażowi i są bardzo proste do zrobienia, a kolor możemy uzyskać każdy!
Nosicie kolorowe kreski? Jakie kolory królują najczęściej na waszych powiekach?? 
A może macie jakieś inne sposoby na kolorowe kreski?