test

piątek, 17 stycznia 2014

MAKE UP ATELIER PARIS paletka T10 i T22

Dzisiaj chciałam Wam pokazać swój nowy nabytek, który mam dzięki współpracy ze sklepem MEKAM - sklep w którym można kupić właśnie m.in. kosmetyki Make Up Atelier Paris i przede wszystkim jedyne miejsce na Śląsku (Zabrze) gdzie można te kosmetyki zobaczyć i przetestować przed zakupem:)
 Do testów dla siebie wybrałam sobie paletkę T10 , której recenzja ponizej :) Paletka T22 to kultowa paletka z matowymi brązami, której recenzji nie będzie, bo była to paletka, którą można było wygrać w konkursie na moim fanpage :) Paletka T22 na pewno będzie się świetnie sprawdzać przy makijażach dziennych, brązowych smoky eyes, modelowaniu oka - a także uważam, że znajdziemy też kolor odpowiedni do podmalowania brwi - jeśli lubimy je w odcieniach brązu:)
Przypominam też recenzję paletki T12 w odcieniach srebra i czerni :)
No ale do rzeczy :) Paletki MAKE UP ATELIER PARIS kosztują 122 zł każda, mamy do wyboru wiele rodzajów paletek z cieniami matowymi, satynowymi, perłowymi itd. Każda paletka to  ma 5 cieni po 2 gramy.
 Ja wybrałam sobie paletkę T10 - opisane w sklepie jako satynowe cienie. Wybrałam ją ponieważ uważam, że będą się te kolory świetnie nadawały do makijaży ślubnych -a sezon już tuż tuż :)
 Cienie w paletce mają różne wykończenie.
Od lewej mamy jasny róż matowy z maleńkimi drobinkami, następnie beżowo-rożowy z dużymi srebrzystymi drobinkami, w środku cień typowo satynowy w kolorze zgaszonego różu, następnie mamy cień lekko perłowy bordowo-różowy(strasznie przypomina MAC Cranberry) i na końcu mamy  ciemny matowy brąz lekko złamany różem.
Poniżej swatche w świetle dziennym i z lampą błyskową, bez żadnej bazy pod cienie:
Cienie są świetnie napigmentowane, kolory wszystkie ze sobą się fajnie łączą, świetne na makijaże ślubne i nie tylko ;) Są dość suche, przez co przy nabieraniu pędzelkiem dość się sypią w paletce, ale na szczęście na oku się nie osypują :) Dobrze wyglądają nałożone i z bazą i bez, natomiast bez bazy cały dzień nie wytrzymują, zaczynają się po jakiś 8 godzinach trochę rolować i znikać.
Makijaże wykonane tą paletką:
Paletka bardzo fajna, na pewno będę często jej używać :)


środa, 15 stycznia 2014

Pachnące woski YANKEE CANDLE & BOMB COSMETICS

Wszyscy piszą o zapachach - to pora i na mnie :)
Kultowe świece i woski Yankee Candle już zapewne wszystkim znane, Bomb Cosmetics również?
Ja miałam okazję poznać je dzięki współpracy ze sklepem PACHNĄCY DOMEK - jedynym stacjonarnym sklepem z Yankee Candle na Śląsku!
Obojętnie z czego nie będziemy używać wosków, potrzebny jest nam kominek, w którym te woski nam się roztopią :)
Możemy takie kupić w Pachnącym Domku za 39 zl:)
WOSKI YANKEE CANDLE kosztują po 6 zł za sztukę, mamy je w praktycznie wszystkich zapach jak świece - jest ich mnóstwo!
Każdy wosk waży 22g g i jego czas palenia/trwałość to 8 h.
Wybrałam sobie zapachy:
PINK SANDS - Egzotyczna mieszanka świeżych i soczystych cytrusów, słodkich kwiatów i pikantnej wanilii.  /  bardzo ciekawy zapach! Słodki, a zarazem świeży i kwiatowy, minimalnie mydlany... ale bardzo go polubiłam!
VANILLA CUPCAKE - Intensywny, kremowy zapach waniliowych babeczek z nutką cytryny.  / Przepiękny, bardzo słodki waniliowy zapach, choć dla niektórych może okazać się dość ciężki :)
VANILLA LIME - Orzeźwiające połączenie wanilii z cukrem trzcinowym i  soczystą limonką. / Zapach, który bardzo polubiłam, nie jest nadmiernie słodki i ciężki, świeżości dodaje cytrusowa nuta, zapach myślę przypadnie wielu osobom do gustu.
HONEY&SPICE - Połączenie miodu z trzciną cukrową i dodatkiem laski cynamonu. / Słodki, przyjemny zapach miodowo - cynamonowy, świetny na chłodne wieczory ;)
SALTED CARAMEL - Wyrafinowana słodkość palonego cukru i kremowo waniliowego karmelu z nutami morskiej soli. / Bardzo ciekawy zapach, karmelowy, z początku czuć ten palony cukier, więc zapach wydaje się być dość pikantny, a potem łagodnieje. Kojarzy się z pysznymi wypiekami... dość świątecznie? Jednak jeśli go zapale w mieszkaniu to ten zapach mnie wręcz dusi z początku, nie jestem jego fanką... ten zapach mi sie podoba dopiero przy drugim lub trzecim zapaleniu tego wosku, kiedy już złagodnieje ;)

Z tych zapachów zdecydowanie jestem za górnym rzędem - wszystkie te waniliowe mnie urzekły i mogłabym je wąchać całymi dniami:)
Zapach się szybko rozprzestrzenia po pomieszczeniu - po dłuższym paleniu czuć nie tylko tam gdzie się paliło wosk, ale też w reszcie mieszkania delikatnie pachnie, co uważam za duży plus. Woski te paliłam przeważnie aż zgasł tealight... zapach czuć było jeszcze delikatnie na drugi dzień jak się wchodziło do mieszkania:) Zdecydowanie będę stałym kupcem tych wosków:D
WOSKI BOMB COSMETICS Little Hotties są malutkie i bardzo tanie, bo jeden kosztuje  1,20 zł.
Są w wielu różnych zapachach i kształtach:
 Ja sobie wybrałam te kilka zapachów, od lewej:  pianki, czekolada z pomarańczą, pierniczki, żurawina i żelki owocowe ;)
Zdecydowanie te woski mają mniejszą siłę zapachu i trwałość(wg producenta 3,5-4h) niż te z Yankee Candle - ale za taką cenę trzeba przyznać, że są całkiem przyzwoite na jednorazowe palenie:) Zapachy można ze sobą łączyć i tworzyć własne kompozycje - co jest na pewno sporym plusem :)

A Wy lubicie sobie umilać spędzanie czasu w domu zapachem?:)

sobota, 11 stycznia 2014

Krótki STEP BY STEP... bardziej kolorowo :)

Już spory czas temu wykonałam na Adze ten makijaż i miałam tu pokazać zdjęcia... ale jakoś tak wyszło jak widać :) W końcu makijaż ten doczekał się publikacji - postanowiłam zrobić do tego kilka zdjęć w trakcie jego robienia, które może Wam w czymś pomogą:)
Bardzo chętnie bym przygotowała jakieś tutoriale makijażowe, ale mam pustkę w głowie jeśli chodzi o to jaki makijaż wykonać... jakieś propozycje?:)
No to zaczynamy :)
Buźka Agi już zrobiona, użyłam podkładu MAC Studio Fix, pudrów KRYOLAN TL 11 na całą twarz i TL5 do lekkiego konturowania)
 Na policzkach bronzer JOKO Marrakech do cery ciemnej i mineralny rozświetlacz PROTO COL Spicy Splash:
 No i zaczynamy zabawę z oczami;)
 1. Na powiekę nałożyłam bazę do cieni Kryolan.
2. W wewnętrznym kąciku nakładamy jasny połyskujący na złoto cień do powiek (Inglot 110 )
3. Na środek powieki nakładamy zielony cień (MAC Sassy Grass)
4. W zewnętrznym kąciku nakładamy czarny cień (Inglot 65) i rozcieramy delikatnie w stronę załamania powieki.
 5. Pod łukiem brwiowym rozcieramy jasny kremowy cień, praktycznie nie widoczny, by ładniej wszystko ze sobą współgrało (Inglot 106R najjaśniejszy).
6. Na środek powieki na złączeniu koloru zielonego i tego jasnego wklepujemy palcem mineralny cień sypki do powiek, który nada połysku (LILY LOLO Green Opal), a na złączeniu czerni z zielenią sypki cień w kolorze połyskującego granatu (Inglot 32).
 7. Następnie robimy podwójną kreskę. Na początek złota (LIME CRIME Rhyme), malujemy ją dość grubą, a gdy tylko eyeliner wyschnie, malujemy cieniutką czarną(żelowy eyeliner MAC Catch my eye),
 8. Zabieramy się za dolną powiekę. W wewnętrznym kąciku ten sam jasny cień co na górze, na środku nakładamy fioletowy cień (Inglot 66), a w zewnętrznym kąciku znowu czarny.
 9. Na środku dolnej powieki wklepujemy jeszcze fioletowy migoczący pyłek (z wieżyczki GLAZEL Orient)
 10. No i oczywiście biała kredka na linii wodnej (Kryolan kajal cielisty) i tuszujemy rzęsy.
 Usta postanowiłam zrobić dość błyszczące, użyłam szminki ILLAMASQA , a na to nałozyłam bezbarwny balsam do ust Blistex.
Cały makijaż prezentuje się tak :)
z lampą błyskową
światło dzienne
Jeśli macie jakieś propozycje makijaży, które chciałybyście zobaczyć to piszcie ;)

piątek, 10 stycznia 2014

Coś dla mężczyzn - seria LIRENE MEN

Tym razem na tapetę biorę produkty pielęgnacyjne dla mężczyzn :) Marka LIRENE wrzuciła do paczuszki 3 produkty z serii Lirene Men - które oczywiście do testów dałam płci męskiej(ale sama też sprawdziłam konsystencję, zapach itd).
Seria Lirene Men to balsamy po goleniu, kremy do twarzy, żel do mycia twarzy a także żel do mycia ciała i włosów, które występują w trzech wersjach: cool, energy, relax. Ostatnio pojawił się też żel do golenia:)
 LIRENE MEN Żel do mycia ciała i włosów *Relax On:
cena: 7,99 zł
pojemność: 250ml
Do każdego typu skóry.
 Żel ma przyjemnie wyglądające i wygodne opakowanie. Zapach typowo męski(mamy ekstrakt cedru w składzie, więc zapewne on tam sporo robi) - mi się podoba, płci męskiej również ;) Przyjemna konsystencja, która dobrze się pieni. Sprawdza się zarówno do mycia ciała jak i włosów.
Patrząc na skład... nie zawiera parabenów, ale zawiera SLS i to zaraz na drugim miejscu.
Za tą cenę fajny produkt :)

LIRENE MEN Balsam po goleniu *Cool On:
cena: 18,99zł
pojemność: 100 ml
Pielęgnujący balsam po goleniu dla cery wrażliwej.
 Balsam w bardzo wygodnej tubce, o przyjemnej kremowej konsystencji - w zapachu nie czuć za bardzo męskich nut, w składzie możemy wyczytać, że balsam zawiera mentol, cytrusowe extrakty - więc zapach jest dość świeży, przyjemny. W składzie znajdziemy jeszcze pantenol, glicerynę, alantoinę no i niestety parabeny. Po goleniu podobno fajnie się sprawdza, rzeczywiście łagodzi, przynosi uczucie świeżości - spróbowałam na dłoni i rzeczywiście czuć łagodzenie i chłodzenie ;) więc chyba sprawdza się w swojej roli. Jedyne co mi się nie podoba to to, że jak rozsmarowujemy to zostają białe mazy - które na szczęście się w miarę szybko wchłaniają ;)

 LIRENE MEN krem do twarzy *Energy on:
pojemność: 50 ml
cena: 21,99 zł
Odświeżająco-nawilżający krem do każdego typu skóry.
 Krem opakowaniu z pompką - co daje wygodę i higienę użytkowania :) Niestety opakowanie mi się nie podoba, ale nie to jest ważne przecież. Krem ma lekką kremowo-żelową konsystencję, którą bardzo miło wmasowuje się w skórę. Skóra wydaje się być wygładzona. Bardzo szybko się wchłania, daje uczucie lekkiego chłodzenia jak zapewnia producent. Ma bardzo przyjemny zapach - ale nie czuć jakiś specjalnych męskich nut zapachowych. Bardzo wydajny.
Osoba, której dałam produkty do testów nigdy wcześniej nie używała kremu do twarzy, więc była to dla Niego nowość :) Ale z efektów zadowolony ;)
Myślę, że za tą cenę, wszystkie produkty są godne polecenia :) 

czwartek, 9 stycznia 2014

Witam w Nowym Roku!!

Co prawda na noworoczne przywitanie trochę za późno - no ale lepiej późno niż wcale ;)
Jak tam po świętach i sylwestrze? Zadowolone? Kosmetyczne prezenty były?:)
U mnie w tym roku święta i sylwester minęły bardzo spokojnie i bez większych szaleństw :)

Na święta marka Lirene miło zaskoczyła paczuszką, a w niej prześliczna świąteczna tuba z balsamem do ciała i naszyjnikiem Charms(który akurat w moim guście nie jest - może któraś chce?:))
Dnia wczorajszego podjęłam również współpracę ze sklepem MEKAM - pierwszy sklep na śląsku z kosmetykami MAKE UP ATELIER PARIS - jak ktoś jest z okolic Zabrza to na żywo może zobaczyć teraz kosmetyki MAP przed zakupem :)
W ramach współpracy dostałam paletkę 5 cieni w kolorze T10, którą sama wybrałam :)
A dodatkowo dostałam 3 produkty dla Was na rozdanie!!
Konkurs na moim fanpage na facebooku! 
Zwyciężają 3 osoby!


Życzę Wam wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! Masy pieniędzy, kosmetyków, kreatywności i pięknych makijaży!! :)